piątek, 27 lipca 2018

ALOE HYDRA BOMB od Garniera


Hej Kochane! Od dzisiaj 27 lipca do 12 sierpnia przebywam na urlopie. W tym czasie zaplanowałam kilka postów, jednak moja aktywność na Waszych blogach spadnie oraz nie będę Wam odpowiadała na komentarze (no chyba że będę miała chwilę czasu, czego raczej nie przewiduję). Obiecuję, że po powrocie wszystko nadrobię! Jeśli chodzi o rozdanie przedłużone do 30 lipca, jest jak najabardziej aktualne, jeśli oczywiście zgłosi się odpowiednia ilość osób - wierzę w Was! A dzisiaj mam dla Was recenzję ostatniej nowości od Garniera do odwodnionych włosów, czyli HYDRA BOMB. Zapraszam.


Kiedyś częśniej sięgałam po szampony od Garniera, miałam ich naprawdę sporo. Ostatnimi czasy jednak troszkę mi się znudziły ale marka wypuściła kilka nowości, obok których nie mogłam przejść obojętnie. Dałam się skusić na Hydra Bombę, która obiecuje dwa razy bardziej nawilżone włosy niż po jednej aplikacji żeli aloesowego oraz miękkie i lekkie na całej długości.



Butelka szamponu prezentuje się całkiem ładnie. Zielona kolorystyka kojarzy się z aloesem. Produkt mieści 250ml a jego obecna cena w Rossmannie to 13,59zł. Lubię szampony o mniejszej pojemności, takie jak ten, ponieważ moje włosy nie zdążą się do niego zbyt bardzo przyzwyczaić. Kiedyś kupowałam szampony po 500ml i już po pół butelki używałam je z wielką niechęcią. Hydra Bomb pachnie świeżo, wyczuwam tutaj nawet delikatną nutkę mięty. Dla mnie jest idealnym zapachem na lato. Konsystencję ma dosyć gęstą o przeźroczystym kolorze. Zamykanie typu klik. Nie ma z nim problemu przy mokrych rękach, za co dziękuję.


Już po pierwszym użyciu, bardzo polubiłam się z produktem. Włosy po umyciu są faktycznie miękkie i lekkie na całej ich długości. Jeśli chodzi o nawilżenie to moje z reguły suche, wyglądające jak siano włosy, zaczęły się fajniej układać i wyglądają znacznie lepiej. Jest to zauważalne nawet ze strony osób trzecich, bo nawet koleżanka w pracy spytała czy zrobiłam coś z włosami. A ja po prostu zmieniłam szampon. Ogólnie wrażenia bardzo pozytywne. Fajnie oczyszcza, spełnia swoje zadanie i muszę przyznać, że jestem zadowolona. Teraz mam w planie przetestować owocowe maski do włosów od Garniera.


A Wy znacie nowy szampon od Garniera? Lubicie tą firmę? Jakie szampony mogłybyście mi od nich polecić? Dajcie znać w komentarzach. Przypominam o rozdaniu na moim blogu, które zostało przedłużone do 30 lipca. Zapraszam do wzięcia udziału! :)


wtorek, 24 lipca 2018

Przedłużenie rozdania


Cześć Kochane! Wczoraj upłynął termin rozdania urodzinowego na moim blogu i niestety nie zgłosiło się do niego 40 osób, dlatego też postanowiłam przedłużyć rozdanie o tydzień. Bardzo Was proszę, zapraszajcie znajomych i udostępniajcie informacje, dużo Was nie brakuje! Czytałam, że do dużej ilości dopiero teraz dotarła informacja o konkursie. Tak więc rozdanie będzie trwało do 30.07.2018. Bądzcie cierpliwi i zapraszam do zabawy! Zgłoszenia pod postem konkursowym - KLIK. Miłego dnia! 

poniedziałek, 23 lipca 2018

Mgiełki od Avon idealne na lato


Dzień dobry w Poniedziałek! Weekend w Holandii zleciał nam niesamowicie szybko i ciężko mi wrócić do rzeczywistości, a niestety czeka mnie jeszcze 8 godzin pracy. Mam nadzieje, że Wasz początek tygodnia był nieco lepszy. W upalne dni potrzebuję lekkiego odświeżenia w ciągu dnia. Cała się kleję i mam wrażenie, że śmierdzę. Pomagają mi w tym mgiełki od Avon. Używam ich już od kilku lat latem i w tym sezonie również wylądowały u mnie w torebce.


W tym roku Avon wypuścił nowy letni zapach dla mgiełek, żelu pod prysznic i w ogóle całej serii Avon Naturals - malina i czarna pożeczka. Zapach przypadnie do gustu tym, którzy lubią słodkie owocowe zapachy. Ja jestem nim oczarowana. Dosyć długo utrzymuje się na skórze, co mnie zaskoczyło. Daje fajne uczucie ochłodzenia w letnie upalne dni, odświeża. Buteleczka liczy 100ml i idealnie nadaje się do torebki. Nie jest ciężka, wykonana z cienkiego plastiku. Atomizer chodzi bez zarzutów.


Uwielbiam ich mgiełki i na pewno będę sięgać po inne warianty zapachowe. Znacie mgiełki od Avon? Lubicie czy nie? Jakie polecacie zapachy lub inne mgiełki?


Kochane, przypominam, że dziś do 23:59 trwa rozdanie na blogu. To ostatnia szansa by wziąć udział i wygrać zestaw kosmetyków Balea!! 




piątek, 20 lipca 2018

Kolejne rozczarowanie od Isany


Hej Kochane! Co prawda u mnie weekendzik zaczął się już wczoraj, bo dziś miałam wolne ale tak czy siak cieszę się z piąteczku. Za kilka godzin jedziemy do znajomych do Holandii, także liczę na mały odpoczynek i oderwanie się od rzeczywistości. A dzisiaj chciałabym przedstawić Wam kolejnego bubla od Isany. Co prawda olejek kokosowy z poprzedniego wpisu nie wypadł tak źle ale ten żel do golenia przechodzi sam siebie!


Jestem osobą, która lubi zmiany więc swoje kosmetyki również dosyć często zmieniam i testuję ciągle coś nowego. Tym razem coś mi odwaliło i kupiłam pierwszy raz żel do golenia od Isany. Widziałam w sklepie, że sporo kobiet po niego sięga więc bez zastanowienia wrzuciłam wersję z kwiatem moreli do koszyka. Grafika nie jest jakaś powalająca ale schludna. Cena i pojemność podobnie jeśli chodzi o żele od Balea. Moje pierwsze spotkanie w łazience z produktem było całkiem przyjemne dopóki.. nie minęło kilkadziesiąt sekund i piękny zapach żelu zmienił się w totalnego śmierdziela, dla mnie jest to zapach kojarzący się z taką starą bułką (dziewczyny jakkolwiek to brzmi autentycznie tak chyba najlepiej mogę Wam nakreślić ten zapach). Ja po prostu nie mogę. Dla mnie przede wszystkim produkt musi mieć piękny zapach, nie oszukujmy się.. to odpręża nasze zmysły oraz zachęca do ponownego użycia. Jeśli coś brzydko pachnie po prostu to nie jest dla mnie.


Samym brzydkim zapachem żel oczywiście nie zasługuje na miano bubla. Nakładanie produktu jako tako idzie w miare płynnie. Schody zaczynają się jednak przy samym goleniu. Żel zapchał mi całą maszynkę, która poleciała od razu do kosza. Co prawda była już stara, jednak z innymi żelami wspołpracowała jeszcze bardzo fajnie. Zużyłam już ponad połowę produktu i tak ciągle się łudzę, że może jednak.. ale nie. Być może trafiłam akurat na totalnie kijową wersję zapachową a wersje podstawowe spisują się całkiem fajnie. Jednak teraz długi czas nie sięgnę po żaden produkt od nich by to sprawdzić.


Skład:


Przyznam szczerze, że w ostatnim okresie marka Isana kompletnie mnie rozczarowała. Ogólnie nie przepadam za nią jakoś bardzo jednak złego zdania nie miałam. Teraz to się jednak zmieniło. Myślę, że przez najbliższy okres nie skuszę się na nic od nich. Znacie tą piankę? Lubicie pianki od Isany? Jak spisują się u Was inne wersje?


Kochane przypominam o rozdaniu, które trwa u mnie na blogu. Wciąż bardzo mało z Was się zgłosiło.. liczę na Was!!




czwartek, 19 lipca 2018

ISANA - olejek kokosowy do włosów


Cześć Kochane! Od ostatniego posta minęły prawie 2 tygodnie a ja mam wrażenie jakbym pisała go wczoraj! Czas tak strasznie szybko ucieka mi przez palce, też tak macie? Wstaję w Poniedziałek w a budzę się w Piątek. Dzisiaj będzie o olejku kokosowym do włosów, o którym przeczytałam u jednej z Was na blogu i dałam się namówić. Ogólnie przestałam lubić produkty Isany i przejchałam się na nich w ostatnim czasie bardzo. Jak było z olejkiem kokosowym?


Od producenta:

Zawiera oleje kokosowy i awokado. Pielęgnuje, odżywia i ułatwia rozczesywanie włosów. Nadaje włosom połysk i elastyczność. Działanie pielęgnacyjne: Lekki olejek do włosów ISANA Kokos zawiera formułę pielęgnacyjną z olejami kokosowym i awokado. Ma świeży zapach kokosowy. Zapewnia włosom odżywczą pielęgnację i ułatwia ich rozczesywanie, jednocześnie ich nie obciążając. W efekcie włosy są fantastycznie lśniące i elastyczne. Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie.


Olejek mieści się w 100ml plastikowej buteleczce, w fajnej niebieskiej kolorystyce. Lubię proste grafiki, dlatego ta trafia w moje gusta idealnie. Butelka posiada pompkę, dzięki której wydobywamy odpowiednią ilość olejku, nie zacina się. Aktualnie jest w promocji w Rossmannie za jedyne 7,69zł. Konsystencja typowa dla olejku. W Interenecie spotkałam się z samymi pozytywnymi opiniami tego produktu, jednak po pierwszym spotkaniu z nim miałam odmienne wrażenia. Olejki zazwyczaj nakładam chwilę przed umyciem głowy na końcówki, które niestety mam zniszczone lub po umyciu jeszcze na mokre końcówki włosów by ułatwić rozczesywanie. Jeśli chodzi o olejek od Isany to owszem, ułatwia rozczesywanie ale nic poza tym. Jest to najzwyklejszy olejek, który zabezpiecza końcówki przed rozdwajaniem się. Dodatkowo mam wrażenie, że strasznie obciąża moje włosy, nawet jeśli używam go bardzo mało. Mam mieszane uczucia co do tego olejku i zdecydowanie wolę te od Avon z których jestem bardzo zadowolona i mam już któreś opakowania z rzędu. Zapach kokosu jest przepiękny i w ogóle jest to mój ulubiony jednak jakoś do tego produktu ciężko mi się przekonać. Z plusów to to, że na jest mega wydajny, starczy na naprawdę długo a Cena jest atrakcyjna. Może Waszym włosom przypadnie bardziej do gustu! :)


Znacie? Macie? Jakie są Wasze wrażenia Dziewczyny? Dajcie znać koniecznie w komentarzach! A ja zapraszam Was bardzo serdecznie na rozdanie, które trwa u mnie na blogu. Bardzo mało osób się zgłosiło, co bardzo mnie smuci. Do 40 osób barkuje jeszcze bardzo dużo.. Jednak liczę na Was Kochane!!

poniedziałek, 9 lipca 2018

Nowość od Nivea - I AM THE BERRY CHARMING ONE


Dzień dobry! U mnie za oknem cudowna pogoda, bezchmurne niebo, kawa Latte w ręce i blog - cudowne rozpoczęcie nowego tygodnia :) A jak u Was wygląda poniedziałek? W ostatnim czasie na blogach w mgnieniu oka pojawiło się mnóstwo recenzji nowych kremów od Nivea. Tak narobiłyście mi na nie ochoty, że postanowiłam przygarnąć różową wersję mix me.


Lubię markę Nivea, mają świetne balsamy do ciała oraz kremy. Od kiedy producent wprowadził  lekką wersję kremu Nivea, używałam ją do momentu, w którym nie pojawiły się kremy mix me. Zapragnęłam mieć chociaż jeden, mają cudowne opakowania, iście letnie i tak samo pięknie pachną - przynajmniej moja różowa wersja. Owocowy, słodki zapach, kojarzy się tylko z wakacjami. Krem przeznaczony jest do twarzy, rąk oraz ciała. W moim przypadku, jego przeznaczenie to głównie buzia, jednak dłonie również zdarza mi się nim pokremować, kiedy nie mam nic innego pod ręką. 


Krem zabezpieczony jest dodatkowo folią, która chroni go w drogerii przed ciekawskimi paluchami. Jego pojemność to 100ml, uważam, że to trochę mało jak na używanie go do całego ciała. U mnie jego wydajność jako balsamu na pewno nie byłaby duża, gdyż uwielbiam się balsamować kilka razy dziennie. Ale.. to super opcja na wakacje! Bierzemy jeden krem do wszystkiego i zaoszczędzamy naprawdę sporo miejsca w walizce!


Krem jest lekki, fajnie się rozprowadza i szybko wchłania. Daje uczucie odświeżenia i nawilżenia. Nie wymagam zbyt wiele do zwykłego kremu, zazwyczaj rościeram nim podkład po szyji. Do tego zadania spisuje się idealnie i dodatkowo pięknie pachnie. Na ciele również fajnie sobie radzi, choć wypróbowałam go tylko raz w takiej sytuacji.


Myślę, że sięgnę po inne wersje kremu na pewno i pobawię się by je pomieszać. Pierwsze wrażenie zrobił bardzo dobre. Przypominam Wam Kochane serdecznie o rozdaniu i życzę mega dobrego tygodnia z dużą ilością słoneczka! Ja już odliczam do wakacji.. jeszcze 3 tygodnie a 4 do naszego ślubu!! <3



piątek, 6 lipca 2018

2 Lata Bloga | Rozdanie - Wygraj Zestaw Balea

Znalezione obrazy dla zapytania 2 lata urodziny wystrój słodki stół
(zdjęcie z Internetu) 

Cześć Słoneczka! 13 lipca mijają 2 lata odkąd prowadzę bloga, z tej okazji postanowiłam zorganizować dla Was małe rozdanie a do zgarnięcia będzie zestaw kosmetyków Balea. Zanim jednak przejdę do najprzyjemniejszego, chciałabym zrobić małe podsumowanie:

Liczba obserwatorów: 179
Łączna liczba wyświetleń: 55 900
Liczba opublikowanych postów (oprócz tego): 141

Chciałabym Wam bardzo podziękować za to, że jesteście tutaj! Prowadzenie bloga sprawia mi wiele radości. Uwielbiam robić zdjęcia, opisywać produkty, polecać je lub też nie. Fajnie, że ktoś ma ochotę czytać moje wypociny, to motywuje do dalszego działania! Mam nadzieję, że zrobicie mi tą przyjemność i weźmiecie udział w rozdaniu, które dla Was przygotowałam. 

Regulamin Rozdania

Rozdanie trwa od dziś 06.07.2018 - 23.07.2018 do godziny 23:59. Wyniki opublikuje do 3-4 dni po zakończeniu konkursu. Na dane do wysyłki czekam 3 dni od momentu ukazania się wyników, jeśli nikt się nie zgłosi w tym czasie, losuję kolejną osobę. Wysyłka tylko na terenie Polski. Aby rozdanie doszło do skutku musi się zgłosić do niego conajmniej 30 osób. Zestaw wygrywa tylko jedna osoba. Nagroda nie polega jakiejkolwiek wymianie.


Nagroda:



- Szampon i odżywka kokosowa Balea
- Kokosowa mgiełka do ciała Balea
- Żel pod prysznic po opalaniu Balea
- Maseczka z minerałami z Morza Martwego Balea
- Maseczka Peel-Off Balea
- Maseczka nawilżająca po opalaniu Balea
- Pianka do mycia rąk Balea


Wszystkie produkty są nowe, nieużywane i oryginalnie zapakowane.

Aby wziąć udział w rozdaniu:
- trzeba być publicznym obserwatorem mojego bloga

Dodatkowo można:
- umieścić banner konkursowy na swoim blogu (2 dodatkowe losy)
- zaobserwować mnie na instagramie (1 dodatkowy los)
- udostępnić informację o konkursie na swoim profilu Google (1 dodatkowy los)

Zgłaszamy się w komentarzach TYLKO pod tym postem! 

Wzór zgłoszenia: 

Obserwuję bloga jako:
Banner: Tak/nie (link)
Obserwuję na instagramie jako:
Udostępniłem/am informację o konkursie: tak/nie (link)


Banner konkursowy:


Niniejsze Rozdanie nie jest grą losową w rozumieniu ustawy z dnia 19. 11. 2009 o grach hazardowych (Dz.U.09.201.1540 z póz. Zm.). 
Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr. 4, poz. 27 z późn. zm).

Mam nadzieję, że skusicie się na to rozdanie. Warunki naprawdę nie są wygórowane, należy być tylko publicznym obserwatorem mojego bloga. Kto jest gotowy by przetestować produkty od Balea? Zapraszam serdecznie i wszystkim życzę powodzenia! :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia