poniedziałek, 28 maja 2018

Nowości Maja | Promocja 2+2 w Rossmannie | Zakupy z e-zebra | Dodatki do mieszkania


Hej Dziewczyny! 4 dni w Polsce zleciały mi niesamowicie szybko. Tak naprawdę dopiero teraz znalazłam chwilę by spokojnie siąść i odpocząć a to "dzięki chorbie", która mnie dopadła. Dobrze, nie dobrze. Nie lubię chorować a już tym bardziej brać antybiotyki czy inne medykamenty. Ale do rzeczy.. Pierwszy raz podczas pobytu w Polsce udało mi się trafić na promocję 2+2 w Rosmannie! Nabyłam:
  • Detoksująca czarna maska do twarzy - evree
  • Dwufazowy płyn micelarny - Bielenda
  • Krem z olejkiem różanym - Bielenda
  • Nawilżająco-detoksujący krem - Bielenda

Poza promocją zaopatrzyłam się także w:
  • Ekstrakt z liści Aloe Vera - Venus
  • Maseczka złuszczająca Węgiel Aktywny

Przed wyjazdem do Polski zdecydowałam się zrobić małe zakupy w sklepie internetowym e-zebra, kupiłam:
  • Spray przyśpieszający opalanie - Ziaja
  • Aktywne serum korygujące - Bielenda
  • Kuracja łagodząca zmiany trądzikowe - Ziaja
  • Lekki krem o potrójnym działaniu z kwasami AHA i PHA - Bielenda
  • Zielona baza pod makijaż - Delia
  • Różany tonik do twarzy - Evree

W małej drogerii u mnie w mieście nabyłam:
  • Ultradelikatny żel do higieny intymnej Czystek- Herbal Care
  • Szampon intenyswna regeneracja - Ziaja
  • Płyn stomatologiczny - Ziaja

W Avonie zamówiłam sobie zestaw do pielęgnacji stóp:
  • Odświeżający dezodorant do stóp z miętą i aloesem
  • Złuszczający scrub do stóp
  • Nawilżający balsam do stóp

Przed samym wyjazdem podczas zakupów w Netto udało mi się nabyć taką piękną ramkę z różyczkami za kwotę 3zł.


Również w Netto dorwałąm taki super koszyk za całe 12zł! 


Odwiedziłam również moje ukochane Pepco a w nim nabyłam dwie białe rameczki: pierwsza od lewej 9,99zł, druga 7,99 a szara z Netto za 5zł. 

Zawsze przyjeżdżam z Polski z wieloma gratami, tym razem nie było inaczej. Co u Was nowego w maju? Znacie kosmetyki które kupiłam? Macie o nich już jakieś opinie? Chętnie poznam Wasze zdanie :) Dobrego Tygodnia! 

środa, 16 maja 2018

Letnia ochrona dla włosów suchych i bez połysku od Dove


Hej Kochane! Ledwo się nie obejrzałam a już środa i mamy połowę tygodnia. Dziś ostatni dzień w pracy przed urlopem w Polsce. Nie mogę się doczekać! Pogoda jednak nie zachęca, za oknem ponuro i deszczowo. Ja dziś przychodzę do Was z recenzją szamponu przeznaczonego do włosów suchych i bez połysku od Dove. Jak sprawdził się mnie?


Dawno nie sięgałam po nic od Dove. W zasadzie nigdy krzywdy mi ta firma nie zrobiła jednak niemiło wspominam ich antyperspirant i chyba dlatego ta niechęć. W każdym badź razie jak zobaczyłam taką piękną buteleczkę z gradientem miodowo-białym to nie mogłam się oprzeć i to tak naprawdę tylko ona przekonała mnie do zakupu. Poza buteleczką zapach również zachęca do użytkowania. Ma w sobie nutę typową dla produktów Dove, jest taki mydlany, troszkę słodki - bardzo przypadł mi do gustu. Szampon jest koloru miodowego, ma dosyć gęstą konsystencję. Nie potrzeba go dużo, mocno się pieni.


Zamykanie typu klik, które łatwo otworzyć mokrymi rękoma, co jest dla mnie ważne. W buteleczce mieści się 250ml produktu, kosztuje około 2 euro. Szampon dobrze oczyszcza. Nie obciąża włosów, wydaje się taki lekki.Włosy po umyciu są miękkie w dotyku. Trochę plącze włosy ale mi to nie przeszkadza, ponieważ zawsze po myciu na mokre włosy kładę olejek na końcówki, który dodatkowo ułatwia rozczesywanie.

Skład:


Ogólnie pozytywnie zaskoczył mnie ten szampon, nic złego mi nie zrobił, nie podrażnił ani nie uczulił. Daje fajne uczucie świeżości jakkolwiek to możliwe jeśli mowa o włosach hihi :) Na pewno chętnie po niego jeszcze sięgnę.


Lubicię Dove? Znacie ten szampon? Używałyście już szamponów odnich? Jakie są wasze odczucia?
Piszcze w komentarzach :)

niedziela, 13 maja 2018

Kuracja łagodząca zmiany trądzikowe od Ziaji


Hej Dziewczyny! Mój czterodniowy weekend przeleciał w mgieniu oka. Znajomi właśnie wyjechali a ja postanowiłam niedzielne popołudnie poświęcić na bloga. Od dłuższego czasu walcze z trądzikiem a właściwie jego pozostałościami. Typowe wypryski wyskakują mi głównie przed okresem i jest ich kilka. Przez cały czas jednak na twarzy mam czerwone blizny, które przypominają pryszcze. Nie są one rodem ze zdjęć internetowych, które przedstawiają ekstremalne przypadki, jednak każda z nas jednak dąży do tego by mieć piękną i nieskazitelną skórę. Postanowiłam sobie, że ostatecznością będą kwasy, które poleca mi koleżanka. Natomiast z polecenia innej znajomej na instagramie wpadłam na taki oto produkt od Ziaji, który łagodzi zmiany trądziowe - jesteście ciekawe jak sobie radzi? Czy producent spełnia swoje obietnice? Zapraszam dalej :)


Krem od Ziaji kupujemy w kartonowym pudełeczku, na którym znajdziemy wszystkie istotne dla nas informacje. Produkt zawiera 50ml i kosztuje około 14zł. Jego konsystencja jest lekka, kolorem jest trochę żółtawy. Producent pisze, że jest bezzapachowy ja jednak wyczuwam delikatny i przyjemny zapach. Nie potrzeba go dużo by wysmarować całą buźkę. Jest wydajny. Przy użytkowaniu go od lutego, zdenkowałam go dopiero około tygodnia temu, czyli tak naprawdę niedługo dobiłyby 3 miesiące.

Producent obiecuje:


Jak to jest z tymi obietnicami w rzeczywistości? Krem na pewno złagodził moje podrażnienia na twarzy. Po jego zastosowaniu skóra była promienna, rozjaśniona i wyglądała zdecydowanie lepiej. Sama byłam z niej nawet zadowolona, co się u mnie nie zdarza. Wszystkie zaczerwienienia i blizny były wyciszone. Krem stosowałam tylko na dzień, jednak jest także w wersji na noc. Podejrzewam, że wtedy efekt mógłby być jeszcze lepszy. W zasadzie nic więcej gołym okiem nie zauważyłam na mojej twarzy. Tak naprawdę nie spodziewałam się niczego wielkiego po tym kremie za taką śmieszną kwotę a miło mnie zaskoczył. Zamówiłam już sobie kolejne opakowanie.


Skład:


Jestem bardzo zadowolona z tego kremu, kupiłam już go nawet ponownie i podejrzewam, że znowu do niego wrócę. Znacie ten produkt? Miałyście? Jak radzicie sobie z bliznami po trądziku? Dajcie znać w komentarzach ;)


Miłego niedzielnego wieczorku dla Wszystkich :)

środa, 9 maja 2018

Restoring moisture with cocount oil - Avon care


Witajcie Kochane w połowie tygodnia! Dla mnie ta dzisiejsza środa tak naprawdę jest piątkiem, bo w Niemczech mamy jutro święto a ja mam aż 4 dni wolnego :) Brzmi naprawdę bardzo fajnie, tylko tyle, że pogoda nie zapowiada się tak jakbym tego chciała ale nie można mieć wszystkiego prawda? Dzisiejszy bohater postu to Intensywnie regenerujący krem do ciała, twarzy i rąk z olejkiem kokosowym od Avonu. Jak spisał się u mnie?


Że jestem fanką zapachów kokosowych we wszystkich możliwych kosmetykach, już wiecie. Kolejną moją miłością są baslamy do ciała wszelakiej maści. Zawsze muszę mieć ich w zapasie. Od firmy Avon miałam już kilka balsamów perfumowanych i takich jak ten, pielęgnacyjnych i zawsze pozostawiały po sobie dobre wrażenie. Ten również mnie nie zawiódł.


Krem znajduję się w dużym, 400ml plastikowym słoiczku o fajnych stonowanych barwach nawiązujących do kokosu. Niedawno pojawił się w Avonie i od razu postanowiłam go przetestować. Jego cena w niemieckim katalogu to średnio 3,49 euro. Krem jest biały, jego konsystencja jest dosyć gęsta i zbita. Bardziej podpasowałby mi zimą ale jeszcze nie jest na tyle gorąco by mi to przeszkadzało. O zapachu chyba nie muszę wspominać, jest to po prostu piękny delikatny i niechemiczny kokos.


Krem bardzo fajnie i łatwo się rozsmarowuje i wchłania. Zostawia delikatny film na skórze nawet do 6-7 godzin, który daje uczucie nawilżenia. Zapach utrzymuje się troszkę krócej na skórze ale też nie ulatnia się od razu. Produkt jest bardzo wydajny. Nie potrzeba go wiele by nabalsamować całe ciało. Używam go praktycznie codziennie i nie ubyło mi z niego zbyt wiele.


Podsumowując krem od Avon jest całkiem przyjemny. Cena niska, produkt dosyć spory, działanie zadowalające - nie wiem jak wy, ale ja nic więcej do szczęścia nie potrzebuje :)  A Wy znacie ten produkt? Jak się u Was sprawdził? Lubicie Avon czy raczej nie przepadacie za tą marką?
Miłego wieczoru i końcówki tygodnia :)


sobota, 5 maja 2018

Czy przekonałam się do marki Fa ? - Coconut Water żel pod prysznic


Hej Kochane! Jestem totalną fanką kokosowych i waniliowych zapachów. Generalnie wszystko co ma taki zapach już mnie zachęca do kupna. Tak stało się i tym razem, kiedy na półce zobaczyłam żel pod prysznic z wodą kokosową. Nigdy wcześniej nie miałam produktów od Fa, bo jakoś zawsze źle kojarzyła mi się ta marka, sama nie wiem dlaczego. Pomyślałam, że zwykły żel pod prysznic nie powinien wyrządzić mi większej krzywdy. Zdał egzamin? Czy przekonałam się do marki Fa? 


Już samo opakowanie prezentuje się pięknie, jest przejrzyste i nie przesadzone. Zamykanie na klik, nie ma żadnego problemu przy otwieraniu go mokrymi rękoma. Produkt jest koloru błękitnego. Dosyć gęsty. Bardzo ale to bardzo fajnie się pieni. Przy czym jest mega wydajny, bo potrzeba go naprawdę niewiele przy używaniu gąbki czy myjki. Butelka zawiera 250ml i w promocji dałam za niego 70 centów. Nie muszę chyba wspominać, że zapach ma cudowny. Jeśli jesteście takimi fankami zapachu kokosowego jak ja, na pewno przypadnie Wam do gustu!

Skład:


Żel nie wysuszył mi skóry. Zapach nie utrzymuje się super długo na ciele ale nie wymagam tak wiele od żelu pod prysznic. Już wiele razy to tutaj pisałam ale żel ma po prostu dla mnie myć i tyle. Produkt mnie nie podrażnił, za to bardzo przekonał mnie do samej marki i nawet kupiłam już kolejny żel od nich o wspaniałym zapachu, który bardzo długo utrzymuje się na skórze - na pewno wkrótce pojawi się o nim post :)


Znacie ten żel pod prysznic? Lubicie markę Fa? Miałyscie jakieś żele od nich lub inne produkty? Chętnie poznam na Wasze opinie, bo teraz już chętniej sięgnęłabym po ich produkty. Ja uciekam zaraz do pracy na drugą zmianę a Wam życzę ciepłej, słonecznej i dobrze wykorzystanej Soboty! :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia