piątek, 29 września 2017

Cremedusche Balea - nowa limitowana seria


Cześć Kochane! Jestem po prostu zauroczona nową serią od Balea! Tak naprawdę ten żel pod prysznic dorwałam przez przypadek w ogólnie nie wiedząc że jest jakąś nowością. Po prostu ładne opakowanie przyciągnęło mój wzrok a zapach przekonał do kupna. Kiedy sprawdziłam w internecie okazało się, że wariantów zapachowych jest więcej. Niestety nie widziałam ich na półce sklepowej ale na pewno wszystkie przygarnę i przetestuję! Jesteście ciekawe jak sprawdził się u mnie wariant o zapachu róży i guajawy? Zapraszam dalej! :)


Wszystkie opakowania wyglądają bardzo elegancko i kuszą mnie niesamowicie! Szczególnie ten złoty odcień mnie do siebie przekonuje! Mam nadzieję, że przy kolejnej wizycie w DM znajdę je wszystkie już na półkach!


Opakowanie jak już wyżej pisałam moim zdaniem jest po prostu urocze. Kolorystyka stonowana i utrzymana w bardzo fajnym różowym tonie. Buteleczka jest typowa dla żelu Balea i zawiera 300ml. Produkt kosztuje standardowo 50 centów. Jak dla mnie kwota jest śmieszna. Wszystkie potrzebne informacje znajdują się na opakowaniu. Jest to pierwszy żel od Balea o kremowej konsystencji z jakim do tej pory się spotkałam. Zapach produktu powala mnie na kolana. Jest jednocześnie słodki a zarazem czuć w nim nutkę cytrusową. Ogólnie nie przepadam za różanymi zapachami i wystrzegam się takich kosmetyków jak mogę ale ten jest naprawdę przepiękny.


Produkt jak na swoją kwotę jest dosyć trwały. Po kąpieli jest wyczuwalny na ciele nawet do kilku godzin. Ma dosyć intensywny zapach. Czasami siedzę i się wącham :D jestem nienormalna? Produktu niestety dosyć szybko ubywa z butelki, jednak nie używam żadnych gąbek ani nic z tych rzeczy więc w moim przypadku zawsze idzie więcej.


Skład:




Żel jest w kolorze delikatnego różu wpadającego w biały. W rzeczywistości ten róż jest bardziej widoczny. 


Podsumowując tym razem żel od Balea mnie totalnie pozytywnie zaskoczył! Jestem totalnie w nim zakochana i używam go z mega przyjemnością. Nie mogę się doczekać poznania kolejnych wariantów zapachowych! Znacie już nowości od Balea? Lubicie ich żele? Miałyście? Dajcie znać! :)

wtorek, 26 września 2017

Mark. Spray utrwalający makijaż


Cześć Słoneczka! U mnie od kilku dni piękna jesień pełną parą, słońce, niebieskie niebo, żółte liście i 20 stopni na liczniku! Uwielbiam taką pogodę. Chce się wstawać i żyć. Pod wpływem tej pozytywnej energii przygotowałam dla Was mnóstwo zdjęć do wpisów. Czekają tylko na delikatną obróbkę i recenzje. Dzisiaj również ostatecznie zakończył się mój kurs z czego bardzo się cieszę, bo odkąd znalazłam pracę, szkoła stała się dosyć uciążliwa.

Trwały makijaż, to chyba marzenie każdej z Nas. Osobiście maluję się codziennie około godziny 7:30 i oczekuję, że makijaż wytrwa na twarzy do wieczora. Na pomoc przychodzą różnego rodzaju spraye utrwalające do makijażu, mój wybór padł na firmę Avon. Głównie z racji bycia konsultantką - otrzymałam go za grosze Jesteście ciekawe jak produkt sprawdził się u mnie? Zapraszam dalej :)


Od producenta:

Utrwalający spray do makijażu. Odkryj spray, który szybko przygotuje Twoją skórę pod makijaż i utrwali już wykonany, bez efektu pudrowości. 
spray do makijażu 2 w 1: baza i utrwalacz 
przygotowuje skórę do makijażu
utrwala bez efektu pudrowości 
hypoalergiczny spray, który nie wysusza skóry
nie zatyka porów, wzbogacony witaminami A, C i E
Utrwalający spray do makijażu pełni dwie funkcje, niezwykle przydatne podczas wykonywania makijażu. Po pierwsze stanowi bazę, która dzięki zawartości witamin A, C i E nie wysusza skóry, odpowiednio ją przygotowując do nałożenia makijażu. Dzięki delikatnej formule, ten hypoalergiczny spray nie zatyka porów, zachowując zdrowy wygląd skóry. Dodatkowo, możesz go zastosować do utrwalenia gotowego make-up’u. Specjalnie dobrane składniki wyeliminują efekt pudrowości, zachowując makijaż w należytym stanie przez dłuższy czas. Produkt testowany dermatologicznie. Jak stosować? Stosuj pod makijaż jako bazę lub na makijaż jako utrwalacz. Trzymaj butelkę 20-25 cm od twarzy, zamknij oczy i rozpyl kosmetyk od 2 do 4 razy. 


Spray zamknięty jest w eleganckiej czarnej buteleczce, wykonanej z mocnego plastiku. Grafika utrzymana jest w kolorach bieli i czerni. Osobiście uważam, że prezentuje się na prawdę przyjemnie. Produkt jest bezbarwny i bezzapachowy. Może służyć jako baza pod makijaż oraz utrwalacz. Atomizer nie zacina się, działa lekko i bez zarzutów. Buteleczka zawiera 125ml płynu a na promocji często dostać ją można za około 13zł. Myślę, że kwota nie jest zbyt wygórowana i przystępna. Po otwarciu produktu mamy 12 miesięcy na jego zużycie.


Spray używałam jako bazę pod makijaż i jako utrwalacz. W mojej ocenie spisał się naprawdę bardzo dobrze. Jestem dosyć wymagająca jeśli chodzi o trwałość makijażu. Musi być on przez cały dzień idealny, od rana kiedy się maluję aż po wieczór. Spray nie jest widoczny na twarzy, nie tworzy maski ani efektu "pudrowości". Nie zauważyłam by wysuszył moją cerę. Utrzymuje makijaż w idealnym stanie przez cały dzień. Kreski na oku utrzymują się i nie zmazują, puder również się nie ściera. Produktu nie trzeba wiele na jedno zużycie, przy czym staje się wydajny. Uważam, że jest to tani i dobry sposób na utrwalenie makijażu na co dzień. Myślę, że zdałby również egzamin na całonocnej imprezie.


Wiem, że wiele z Was nie przepada za produktami od Avon. Są tu jeszcze jacyś zwolennicy? Miałyście ten produkt? Stosujecie produkty do utrwalania makijażu? Koniecznie dajcie znać :)

wtorek, 19 września 2017

Lakiery hybrydowe z AliExpress HNM vol. 2


Cześć Słoneczka! W końcu dotarła do mnie druga część lakierów hybrydowych zamówionych już jakiś czas temu na AliExpress. Pierwszą turę możecie zobaczyć tutaj. Tym razem marka lakierów na które się zdecydowałam to HNM. Oczywiście nie był to zakup w ciemno, te lakiery jak i również poprzednie, przetestowała i poleciła mi przyjaciółka. Możecie je znaleźć pod linkiem tutaj. Na chwilę obecną są przecenione aż o -40% i kosztują 1,36$. Ja pokusiłam się na trzy kolorki w odcieniach pochodnych czerwieni. Myślę, że teraz idealnie sprawdzą się na jesień. 


Tym razem buteleczki są białe i strasznie mi się podobają. Wyglądają o wiele lepiej niż te z Rosalind. Przede wszystkim atrakcyjniej prezentują się na zdjęciach. Jednak te, w przeciwieństwie do poprzedniej firmy, nie posiadają żadnego oznaczenia odnośnie kolorów, jakie znajdują się w środku. Każa butelka jest taka sama. Jest to dosyć sporym utrudnieniem kiedy mamy tych lakierów więcej. W moim przypadku są to na razie tylko 3 sztuki. Każa buteleczka zawiera 8ml lakieru. Do wyboru na akucji mamy aż 58 kolorów. Naprawdę ciężko było mi się zdecydować. Konsystencja lakierów jest dosyć gęsta. Bardzo łatwo i przyjemnie się nimi maluje. Do tej pory użyłam zaledwie jednego z kolorów, jednak jestem bardzo zadowolona i czekam z zaciekawieniem jak sprawdzą się w praktyce na dłuższą metę.

Kolorki, które kupiłam (posiadają tylko oznaczenie numeryczne):


1477 - intensywny róż, kojarzy mi sie z flamingami. Myślę, że kolorek nie jest typowo uniwersalny ale zda egzamin jeszcze pod koniec lata.


1325 - brudny róż, idealny na każdą okazję, o każej porze roku. Na zdjęciu wygląda prawie jak ten, który mam na palcu jednak w rzeczywistości delikatnie różnią się odcieniem.


1369 - bordo, to moim zdaniem kolor uniwersalny, jak czerwień oraz pasujący do wszystkiego. Najczęściej lubię go nosić jesienią oraz zimą. 



A tak prezentuje się 1477 na moich stopach. Do całkowitego krycia użyłam 3 cienkich warstw lakieru. Produkt nie rozlewa się. Malowanie idzie szybko i sprawnie. (Nie umiem zrobić poczciwego zdjęcia lakieru na stopach, zrobiłam chyba ze 100 zdjęć a i tak nic nie wyszło :D) 


Używacie lakierów hybrydowych czy zostajecie przy tradycyjnych? Zamawiacie takie produkty na Ali czy jednak macie jakieś obawy? Miałyście lakiery firmy HNM? Piszcie w komentarzach! :)

czwartek, 14 września 2017

Markell Cosmetics - magic duet - Scrub do twarzy musli & mleko


Hej Kochane! Nie wiem jak to się stało ale nim się obejrzałam jest już czwartek. Oznacza to, że przetrwałam te ciężkie 2 tygodnie sama ze sobą w domu. Jutro po południu mój Mężczyzna wraca i nie mogę się już doczekać! Poza tym Dziewczyny, u Was też tak wieje, leje i w ogóle jest nieprzyjemnie? Myślałam, że mi głowę dziś urwie jak wracałam z pracy. Na maxa czuję jesień! Podczas ostatniego pobytu w drogerii Natura, wyczaiłam na półce Scrub do twarzy marki Markell Cosmetics. Przyznam się szczerze, że wcześniej nigdy z tą firmą się nie spotkałam (nie mam drogerii Natura w pobliżu) i byłam jej najzwyczajniej w świecie ciekawa. Jak się u mnie sprawdziła? Zapraszam dalej :)


Od producenta:

Łagodny peeling do twarzy delikatnie złuszcza martwe komórki naskórka, usuwa zanieczyszczenia, nasyca składnikami odżywczymi, czyni skórę gładką i elastyczną. Ekstrakty z owsa i mleka zmiękczają, nawilżają i koją skórę, zapobiegają jej przedwczesnemu starzeniu.



Peeling znajduje się w bardzo estetycznej matowej tubie. Grafika bardzo stonowana i w moich klimatach, podoba mi się. Produkt posiada zakrętkę i zawiera 95g. Za taką pojemność musimy zapłacić 12zł. Ja swój kupiłam w promocji za 9,99zł. Scrub pachnie jak owsianka. Zapach jest dosyć mdły. Wyczuwam nuty gotowanego mleka. Mam nadzieję, że wiecie co mam na myśli :) Konsystencja peelingu jest biała, dosyć rzadka, posiada dużą ilość drobinek. Moim zdaniem jest to mocny zdzierak, nie delikatny jak pisze producent.


Produkt bardzo dobrze radzi sobie z oczyszczaniem skóry. Po jego zastosowaniu naprawdę czuję mega świeżość i odżywienie. Skóra po jego użyciu jest gładka i troszkę ściągnięta. Nawilżenia cery nie zauważyłam. Ogólnie jestem zadowolona z działania produktu. Myślę, że jeszcze kiedyś przy okazji po niego sięgnę ale w innej wersji zapachowej. Ta nie do końca podpadła  mi do gustu :)


Znacie markę Markell Cosmetics? Miałyście od nich jakieś produkty? Jak się Wam spisywały? Może znacie ten peeling do twarzy? Chętnie poznam Wasze opinie! :)

poniedziałek, 11 września 2017

Himalaya - Daily Face Wash


Cześć Słoneczka! Od dłuższego czasu do codziennego oczyszczania twarzy używałam pasty od Ziaji z liśćmi manuka, o której możecie przeczytać tutaj. Byłam z niej bardzo zadowolona i dalej jestem, jednak przyszedł czas by wypróbować coś nowego. Tym razem padło na żel delikatnie złuszczający do codziennego mycia twarzy. Dorwałam go przez przypadek na wyprzedażach w Kauflandzie i zapłaciłam za niego aż całe 7zł. Jak się u mnie sprawdził? 


Od producenta:


Żel do codziennej pielęgnacji twarzy do każdego rodzaju cery, niezawierający mydła. Myje i odświeża. Preparat delikatnie myje, odżywia i nawilża skórę, usuwa nadmiar wydzielanego przez nią sebum. Nie wysusza skóry i nie powoduje nieprzyjemnego wrażenia ściągnięcia. Miodla indyjska - neem - znana ze swoich właściwości antybakteryjnych, w połączeniu z kurkumą, skutecznie przeciwdziała trądzikowi i wypryskom, pozostawiając skórę czystą, miękką i świeżą.

Skład:

Aqua, Ammonium Lauryl Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Cocoyl Glutamate, Disodium Cocoyl Glutamaye, Polyethylene, Lens Culinaris Fruit Extract, Citrus Medica Limonum Peel Extract, Melia Azadirachta Leaf Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Glycerin, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Hydroxide, Fragrance, Phenoxyethanol, Prunus Armeniaca Seed Powder, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Carnauba (Copernica cerifera) wax D&C Red No. 30 (CI 73360); Glycerin, Citric Acid, Disodium EDTA, Tocopheryl Acetate, Sodium Metabisulfite. 


Produkt mieści się w 150ml plastikowej tubce o dosyć przeciętnej grafice. Jego cena regularna to 7,89zł. Głównie skusiłam się na niego dlatego, że był w promocji. Teraz sprawdzając cenę regularną produktu w Internecie byłam zaskoczona, bo był przeceniony o całe 89 groszy! Firmę znałam już nieco wcześniej, miałam od nich krem do twarzy, który całkiem fajnie się u mnie sprawdził. Żel ma jasno beżowy kolor, posiada białe, brązowe i różowe drobinki. Jego zapach jest dosyć specyficzny. Mi przypomina zapach mydła, mimo iż go w sobie nie zawiera. Nie wszystkim może przypaść do gustu. Produkt nie zawiera parabenów SLS/SLES. Zawiera natomiast granulki z moreli, które złuszczają naskórek. Miodla indyjska (neem) i wyciąg z cytryny - oczyszczają i usuwają łój wytwarzany przez skórę. Dodatkowo znaleźć w składzie możemy jeszcze aloes, który wygładza.


Żel jest bardzo delikatny, nie jest jakimś mocnym zdzierakiem, chociaż podczas mycia twarzy wyraźnie czuć drobinki. Nie podrażnia skóry. Nie zauważyłam żeby mnie po nim wysypało. Skóra po nim jest odżywiona, promienna i przede wszystkim oczyszczona. Czuć delikatnie ściąganie po jego zmyciu. Mi to jednak w ogóle nie przeszkadza, to dla mnie znak, że produkt działa. Żel wydobywa się z tubki bezproblemowo. Potrzeba go naprawdę niewiele aby umyć całą twarz. Jest wydajny.


Jestem bardzo zadowolona z tego produktu, jest tani, wydajny i dobrze działa. Czego chcieć więcej? Ideał! Miałyście może ten produkt? Znacie markę Himalaya? Piszcie w komentarzach! :)

piątek, 8 września 2017

Balea - Born to be lazy - żel pod prysznic + Nowości Urodzinowe


Hej Kochane! Żele od Balea są moimi ulubieńcami, są tanie, dobrze myją, mają cudowne zapachy oraz piękne opakowania. Jednak po dłuższym czasie ich użytkowania, przetestowałam już wszystkie warianty zapachowe i po prostu mi się znudziły. Jednak ostatnio śledząc firmę na Instagramie, zauważyłam że wyszła nowa wersja zapachowa żelu i tak oto jest już w moim posiadaniu.


Opakowanie jest urocze. Odcienie różu i słodki leniwiec jak najbardziej trafiają w moje gusta. Butelka jest standardowa dla tego typu żeli. Zawiera 300ml produktu, kwota za taką pojemność to 55 centów w niemieckiej sieci drogeryjnej DM. W Polsce już coraz bardziej dostępne produkty, jednak znacznie droższe. Zapach żelu pod prysznic jest owocowo-słodki, kojarzy mi się z różową gumą do żucia od Orbit. Płyn jest rzadki i lekko różowy. Jeśli chodzi o ten wariant, potrzeba go dosyć sporo aby się porządnie umyć. Mi to jednak nie przeszkadza, ponieważ uważam, że jak na taki tani żel pod prysznic robi swoje. A mianowicie - myje. Produkt dosyć mało wydajny. Nie wysusza skóry.



Z przyjemnością dalej będę sięgała po żele od Balea i odkrywała nowe warianty zapachowe. A jak u Was to wygląda? Miałyście już okazje testować? Lubicie? A może miałyście tego słodziaka? Piszcie w komentarzach! :)


Dzisiaj obchodzę 23 urodzinki i z tego tytułu między innymi pozwoliłam sobie na małe zakupy. Nie tylko kosmetyczne. A tak wygląda mój mały prezencik ode mnie dla mnie :) Z góry przepraszam za jakość zdjęć, są z telefonu.


Pierwszy prezencik to beżowa kurteczka na jesień, kupiona w Primarku za 25 euraczy. Jest mega wygodna, ponieważ po wewnętrznej stronie rękawów posiada elastyczny materiał. Podejrzewam, że po dłuższym czasie może się tam własnie zmechacić. Na razie jestem zadowolona. Można założyć pod nią gruby sweter, naddaje się - jest idealna :)


Kolejna rzecz to maskara, wciąż szukam idealnej do moich krótkich rzęs. Ta wydłuża, pogrubia i dodatkowo przyciemnia. W praktyce zobaczymy jak się to ma do rzeczywistości ;) Dla mnie ważne, by nie sklejała rzęs i je wydłużała :) Kupiona w DM za 5,96 euro.


Kiedy zobaczyłam te nowości od Balea, musiałam je kupić! Ostatnio bardzo dużo kokosowego szaleństwa w kosmetykach  i do tego aktualnie jem sobie domowo zrobione Rafaello :P Produkty kupione w DM po 95 centów każdy.


W moje ręce wpadł również balsam od Isany dla skóry bardzo suchej z olejkiem arganowym. Pachnie nieziemsko, zobaczymy jak z działaniem. Kupiony w Rossmannie za jedyne 99 centów.


Ostatni produkt to ekspresowa, regeneracyjna odżywka do włosów od Schwarzkopf. Zakupiona w Rossmannie, kosztowała mnie około 1,70 euro.

Już nie mogę doczekać się przetestowania szczególnie maskary i produktów od Balea. Miałyście może któryś z tych produktów? Jak sprawdziły się u Was? Koniecznie dajcie znać! :)

środa, 6 września 2017

L'Oréal Paris - Age Perfekt - tonik, skóra odżywiona


Cześć Kobietki! Tak naprawdę hasło na buteleczce Age perfekt powinno mi dać już coś do myślenia podczas zakupu tego toniku, jednak tak się nie stało. Pamiętałam, że kiedyś moja Mama miała podobny produkt i bardzo przypadł mi do gustu. Nie kojarzyło mi się jednak, żeby produkt przeznaczony był dla określonego przedziału wiekowego.W pośpiechu w Rossmannie na szybko capnęłam ten tonik z półki widząc, że jest w promocji i dopiero teraz pisząc dla Was recenzję uświadomiłam sobie, że produkt przeznaczony jest dla skóry dojrzałej. Myślę, że nie zaliczam się jeszcze do tej grupy kobiet, gdyż mam zaledwie 23 lata. Mimo to, do teraz wykorzystałam już pół butelki.


Ogólnie już sama szata graficzna przyciągnęła mój wzrok na półkę. Jest bardzo elegancka, prosta, klasyczna - czyli to co lubię najbardziej. Plastik, z którego jest wykonana ma różowy odcień i trzeba przyznać, że jest dosyć twardy. Produkt posiada zamykanie na klik oraz całkiem spory otwór do dozowania płynu. Moim zdaniem jest on trochę za duży, ponieważ kilka razy zdarzyło mi się go rozlać. Należy nanosić go na wacik z wyczuciem i bardzo uważnie. Opakowanie zawiera 200ml płynu i za taką pojemność na promocji zapłaciłam 2,49 euro. Zapach toniku jak dla mnie jest obłędny, nie umiem go do niczego konkretnego przyrównać, kojarzy mi się tylko i wyłącznie z luksusem. Próbowałam go wyszukać w polskim Rossmannie, niestety nie udało mi się. Wujek Google też nie pomógł za wiele, więc tak naprawdę nie wiem czy produkt dostępny jest w Polsce.


Produkt przeznaczony jest do cery dojrzałej. Producent zapewnia, że skóra po jego zastosowaniu jest świeża, promienna i gładka. Ogólnie ma za zadanie "ożywić" naszą skórę. Zawiera witaminę C. Ja produkt stosowałam codziennie na noc. Moja skóra po jego stosowaniu jest idealnie gładka, świeża i cała promienieje. Czyli wszystkie obietnice producenta zostały u mnie spełnione. Ogólnie tonika używa mi się bardzo przyjemnie, ma cudowny zapach i zadowalające działanie. Jednak jest on przeznaczony dla skóry dojrzałej  i tutaj mam wątpliwości czy powinnam go używać? Jak myślicie? Chętnie poznam Waszą opinię w komentarzach :)



Skład:



poniedziałek, 4 września 2017

Dwufazowy eliksir w sprayu bez spłukiwania - luksusowe odżywienie i zjawiskowy połysk


Witam Was Kochane we Wrześniu! Niestety możemy zauważyć już pierwsze podrygi jesieni w chłodnych porankach i wieczorach. Dzisiaj pierwszy raz byłam zmuszona wyciągnąć kurtkę. Nie ma się co oszukiwać, lato odeszło już na dobre. Gdyby tego było mało, pierwszą połowę września spędzam zupełnie sama w Niemczech. Mój Ukochany pojechał na wycieczkę integracyjną do Szwecji aż na 2 tygodnie. Powiem Wam, że byłam twarda dopóki dziś rano nie pojechał. Jakoś mnie to dobiło, sama ze sobą tyle czasu na obczyźnie. Samotne poranki, wieczory i noce. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić życia i mieszkania samej. Czuję, że to będzie ciężki okres dla mnie. Dodatkowe dobicie to fakt, że będziemy przez cały ten okres praktycznie bez kontaktu, gdyż w miejscu zakwaterowania mojego Chłopaka, nie ma dostępu do internetu a połączenia telefoniczne są bardzo bardzo drogie. To będą długie 2 tygodnie. Trzymajcie kciuki!


Moje włosy już od dłuższego czasu są dla mnie nie do ogarnięcia. Są suche, zniszczone, oklapłe i nie układają się w ogóle. Próbuję co raz więcej specyfików, które mogłyby im pomóc. W głębi duszy wiem, że głównym winowajcą jest tutaj niemiecka twarda woda. Na ten czynnik wpływu niestety nie mam. Jak sprawdził się u mnie Luksusowy odżywczy spray do włosów Nutri 5?


Od producenta:

Dwufazowy eliksir w sprayu bez spłukiwania - luksusowe odżywienie i zjawiskowy połysk.
  • lekki jak mgiełka
  • wzmacnia włosy i nadaje im wyjątkowy blask
  • stosuj na mokre lub suche włosy
Jak działa:
Luksusowy dwufazowy eliksir w sprayu wzmacnia włosy i nadaje im wyjątkowy blask.
Jak stosować:
Stosuj kiedy chcesz, nawet wielokrotnie w ciągu dnia, na suche lub mokre włosy. Bez spłukiwania.


Produkt pochodzi z firmy Avon. Buteleczka eliksiru jest bardzo gustowna i elegancka, lubię złote odcienie. Niestety zawiera tylko 100ml płynu a kosztuje około 16zł. Czas na jego zużycie to 12 miesięcy od otwarcia. Płyn jest dwufazowy o żółtej barwie. Jego zapach bardzo przypadł mi do gustu. Mi kojarzy się szczególnie z jakimś luksusowym spa czy salonem kosmetycznym. Spray faktycznie jest lekki. Powiem Wam, że od jakiegoś czasu przestały mi wypadać włosy garściami ale nie wiem czy to właśnie dzięki temu produktowi. Nie zauważyłam by spray nadawał moim włosom szczególnego blasku. Jedyne co robi to wspomaga rozczesywanie włosów i pięknie pachnie. Minusem jest również to, że eliksir jest bardzo mało wydajny. Buteleczka starcza na niezbyt wiele użyć.


Mam mieszane uczucia co do tego produktu, nie wiem czy kupię go ponownie. A wy, miałyście ten produkt? Jak sprawdził się u Was?


Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia