09:33:00

Nowość od Nivea - I AM THE BERRY CHARMING ONE

Nowość od Nivea -  I AM THE BERRY CHARMING ONE

Dzień dobry! U mnie za oknem cudowna pogoda, bezchmurne niebo, kawa Latte w ręce i blog - cudowne rozpoczęcie nowego tygodnia :) A jak u Was wygląda poniedziałek? W ostatnim czasie na blogach w mgnieniu oka pojawiło się mnóstwo recenzji nowych kremów od Nivea. Tak narobiłyście mi na nie ochoty, że postanowiłam przygarnąć różową wersję mix me.


Lubię markę Nivea, mają świetne balsamy do ciała oraz kremy. Od kiedy producent wprowadził  lekką wersję kremu Nivea, używałam ją do momentu, w którym nie pojawiły się kremy mix me. Zapragnęłam mieć chociaż jeden, mają cudowne opakowania, iście letnie i tak samo pięknie pachną - przynajmniej moja różowa wersja. Owocowy, słodki zapach, kojarzy się tylko z wakacjami. Krem przeznaczony jest do twarzy, rąk oraz ciała. W moim przypadku, jego przeznaczenie to głównie buzia, jednak dłonie również zdarza mi się nim pokremować, kiedy nie mam nic innego pod ręką. 


Krem zabezpieczony jest dodatkowo folią, która chroni go w drogerii przed ciekawskimi paluchami. Jego pojemność to 100ml, uważam, że to trochę mało jak na używanie go do całego ciała. U mnie jego wydajność jako balsamu na pewno nie byłaby duża, gdyż uwielbiam się balsamować kilka razy dziennie. Ale.. to super opcja na wakacje! Bierzemy jeden krem do wszystkiego i zaoszczędzamy naprawdę sporo miejsca w walizce!


Krem jest lekki, fajnie się rozprowadza i szybko wchłania. Daje uczucie odświeżenia i nawilżenia. Nie wymagam zbyt wiele do zwykłego kremu, zazwyczaj rościeram nim podkład po szyji. Do tego zadania spisuje się idealnie i dodatkowo pięknie pachnie. Na ciele również fajnie sobie radzi, choć wypróbowałam go tylko raz w takiej sytuacji.


Myślę, że sięgnę po inne wersje kremu na pewno i pobawię się by je pomieszać. Pierwsze wrażenie zrobił bardzo dobre. Przypominam Wam Kochane serdecznie o rozdaniu i życzę mega dobrego tygodnia z dużą ilością słoneczka! Ja już odliczam do wakacji.. jeszcze 3 tygodnie a 4 do naszego ślubu!! <3



09:05:00

2 Lata Bloga | Rozdanie - Wygraj Zestaw Balea

2 Lata Bloga | Rozdanie - Wygraj Zestaw Balea
Znalezione obrazy dla zapytania 2 lata urodziny wystrój słodki stół
(zdjęcie z Internetu) 

Cześć Słoneczka! 13 lipca mijają 2 lata odkąd prowadzę bloga, z tej okazji postanowiłam zorganizować dla Was małe rozdanie a do zgarnięcia będzie zestaw kosmetyków Balea. Zanim jednak przejdę do najprzyjemniejszego, chciałabym zrobić małe podsumowanie:

Liczba obserwatorów: 179
Łączna liczba wyświetleń: 55 900
Liczba opublikowanych postów (oprócz tego): 141

Chciałabym Wam bardzo podziękować za to, że jesteście tutaj! Prowadzenie bloga sprawia mi wiele radości. Uwielbiam robić zdjęcia, opisywać produkty, polecać je lub też nie. Fajnie, że ktoś ma ochotę czytać moje wypociny, to motywuje do dalszego działania! Mam nadzieję, że zrobicie mi tą przyjemność i weźmiecie udział w rozdaniu, które dla Was przygotowałam. 

Regulamin Rozdania

Rozdanie trwa od dziś 06.07.2018 - 23.07.2018 do godziny 23:59. Wyniki opublikuje do 3-4 dni po zakończeniu konkursu. Na dane do wysyłki czekam 3 dni od momentu ukazania się wyników, jeśli nikt się nie zgłosi w tym czasie, losuję kolejną osobę. Wysyłka tylko na terenie Polski. Aby rozdanie doszło do skutku musi się zgłosić do niego conajmniej 30 osób. Zestaw wygrywa tylko jedna osoba. Nagroda nie polega jakiejkolwiek wymianie.


Nagroda:



- Szampon i odżywka kokosowa Balea
- Kokosowa mgiełka do ciała Balea
- Żel pod prysznic po opalaniu Balea
- Maseczka z minerałami z Morza Martwego Balea
- Maseczka Peel-Off Balea
- Maseczka nawilżająca po opalaniu Balea
- Pianka do mycia rąk Balea


Wszystkie produkty są nowe, nieużywane i oryginalnie zapakowane.

Aby wziąć udział w rozdaniu:
- trzeba być publicznym obserwatorem mojego bloga

Dodatkowo można:
- umieścić banner konkursowy na swoim blogu (2 dodatkowe losy)
- zaobserwować mnie na instagramie (1 dodatkowy los)
- udostępnić informację o konkursie na swoim profilu Google (1 dodatkowy los)

Zgłaszamy się w komentarzach TYLKO pod tym postem! 

Wzór zgłoszenia: 

Obserwuję bloga jako:
Banner: Tak/nie (link)
Obserwuję na instagramie jako:
Udostępniłem/am informację o konkursie: tak/nie (link)


Banner konkursowy:


Niniejsze Rozdanie nie jest grą losową w rozumieniu ustawy z dnia 19. 11. 2009 o grach hazardowych (Dz.U.09.201.1540 z póz. Zm.). 
Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr. 4, poz. 27 z późn. zm).

Mam nadzieję, że skusicie się na to rozdanie. Warunki naprawdę nie są wygórowane, należy być tylko publicznym obserwatorem mojego bloga. Kto jest gotowy by przetestować produkty od Balea? Zapraszam serdecznie i wszystkim życzę powodzenia! :)

11:26:00

CZERWCOWE DENKO

CZERWCOWE DENKO

Hej Słoneczka! Ja właśnie zaczęłam weekend. Zdążyłam już ogarnąć mieszkanie, pogoda za oknem wymarzona, piszę denko w terminie i jeszcze zapowiada się całkiem ciekawy dzień! A jak u Was zaczął się weekend?

Avon Instinct - uwielbiam perfumy od Avon i cały czas jakieś kupuje, tego akurat ostatnio dawno nie widziałam w katalogu, nie wiem czemu.. tak czy siak zapach jest w klimacie takiej trochę dżungli jakkolwiek to brzmi, fajnie nadaje się na wakacje - KUPIĘ PONOWNIE

Avon LUCK - bardzo słodki perfum, fajniej sprawdza się zimą niż latem - KUPIĘ PONOWNIE


Balea krem do rąk z pompką - całkiem fajny produkt, raczej przeciętniak, krzywdy nie robił ale dla moich rąk to było jednak za mało. Nie dało się go wydobyć do końca z opakowania - MOŻE KUPIĘ PONOWNIE w innej wersji zapachowej

Balea krem do rąk Granatapfel - pachniał naprawdę średnio i nie w moim guście, nie nawilżał dłoni na tyle ile tego potrzebowałam ale plus za opakowanie, bo było malutkie i idealne do torebki - NIE KUPIĘ PONOWNIE

L'Occitane krem do rąk o zapachu piwonii - krem sam w sobie nie miał złej konsystencji ale to kompetnie nie mój zapach - NIE KUPIĘ PONOWNIE


Alverde peeling do ciała - recenzja - KUPIĘ PONOWNIE

Sól do kąpieli Cien Pistacja-wanilia - uwielbiam takie połączenia zapachowe, lubię ich sole i na pewno - KUPIĘ PONOWNIE

Markell scrub do twarzy - recenzjaMOŻE KUPIĘ PONOWNIE


Bielenda olejek różany do mycia twarzy - recenzjaKUPIĘ PONOWNIE

Tonik przeciw wypryskom Avon - recenzja - MOŻE KUPIĘ PONOWNIE


Balea żel pod prysznic arbus-wanilia - bardzo przyjemny zapach, lubię żele od Balea i chętnie po nie sięgam - KUPIĘ PONOWNIE

Babydream oliwka - zwykła oliwka bez jakiś większych efektów - MOŻE KUPIĘ PONOWNIE


Avon mgiełka do ciała kokos - bardzo piękny zapach, fajnie odświeża skórę, idealna na lato - KUPIĘ PONOWNIE

Garnier różowy - kolejne moje już opakownie - KUPIĘ PONOWNIE

Serum na zniszczone końcówki od Avon - recenja - KUPIĘ PONOWNIE


Lekki krem nivea - miałam kilka opakowań, fajny, lekki przyjemny, teraz zamieniłam na ten z serii Mix me ale do tego na pewno wrócę - KUPIĘ PONOWNIE


Color trend Avon Cosmetics - puder, nie był zły, utrzymywał się na buźce ale szału nie zrobił - MOŻE KUPIĘ PONOWNIE

Podsumowując czerwiec, zużyłam 17 kosmetyków, czyli w sumie chyba nie jest tak źle. Najfajniejsze jest to, że mogę zacząć testować nowe! A u Was jak zużycia w czerwcu? Znacie któreś z powyższych produktów? Jak Wam się spisały? :) Miłego i słonecznego weekendu wszystkim! :) 

12:18:00

Lekki krem o potrójnym działaniu z kwasami AHA i PHA od Bielendy

Lekki krem o potrójnym działaniu z kwasami AHA i PHA od Bielendy

Cześć Dziewczynki! Od jakiegoś czasu walczę z bliznami potrądzikowymi na mojej twarzy. Raz na jakiś czas również wyskoczy mi jakiś prysz. Ogólnie moja cera jest skłonna do zmian trądzikowych. Podczas ostatnich zakupów w sklepie E-zebra, które zresztą Wam pokazywałam tutaj, kupiłam Lekki krem o potrójnym działaniu z kwasami AHA i PHA od Bielendy. Jak sobie poradził?


Krem znajduje się plasikowym opakowaniu z pompką, co już dla mnie jest plusem. Kocham produkty z pompką. Koniec kropka. Na 50ml opakowaniu znajdziemy wszystkie potrzebne nam informacje. Od otwarcia produktu, mamy 6 miesięcy na jego zużycie. Krem przeznaczony jest na dzień i na noc dla skóry mieszanej, tłustej oraz tej ze skłonnością do zmian trądzikowych. Produkt zawiera składniki aktywne takie jak: Kwas migdałowy, Kwas laktobionowy, Witamina B3, Olej arganowy oraz D-panthenol. Producent obiecuje: redukcję zmian trądzikowych i teleangietazji (cokolwiek to jest:D), nawilżenie i zmatowienie skóry oraz działanie antyrodnikowe i przeciwzmarszczkowe.


Krem faktycznie ma lekką, białą konsystencję. Bardzo fajnie się go nakłada za pomocą pompki. Niestety nie widzimy ile produktu zostało nam jeszcze do końca. Nie da się również odkręcić buteleczki w razie gdyby cały krem nie został wydobyty. Zapach produktu nie należy do najprzyjemniejszych, kojarzy mi się z lekami. Krem nakładam codziennie rano pod podkład i zdarza mi się czasami również na wieczór choć niezbyt często. Po prawie miesiącu użytkowania tego przyjemniaczka zauważyłam znaczną poprawę mojej cery. Przede wszystkim: nie pojawiają mi się nowe pryszcze. To jest już dla mnie sukces, ponieważ wcześniej miałam cały czas coś na twarzy. Blizny, które mam na twarzy są bardziej wyciszone i przede wszystkim mniej widoczne. Jeśli chodzi o zmatowienie twarzy to naprawdę minimalne tak samo jak i nawilżenie. Nie wiem czy działa również przeciwzmarszczkowo, bo zmarszczek jeszcze nie posiadam.


Taka przyjemność kosztuje nas 30zł. Jeśli macie problemy z trądzikiem, uważam że warto wypróbować sobie ten kremik. U mnie spisał się naprawdę rewelacyjnie. Po miesiącu użytkowania wydaje mi się (bo nie widać:D), że mam jeszcze z pół opakowania bądź ciutkę mniej. W zapasach mam kolejny krem z Ziaji, który łągodzi zmiany trądzikowe jednak ten jest o tyle lepszy, że również powstrzymuje wysyp nowych pryszczy. Na pewno sięgnę po kolejne opakowanie, no chyba że w końcu wyleczę się z tych syfów na dobre! Oby.


Jak jest u Was? Macie problemy z trądzikiem lub bliznami po nim? Znacie ten kremik? Lubicie Bielendę? Dajcie znać koniecznie w komentarzach! :)

PS. Szykuję dla Was małą niespodziankę!! <3 

11:32:00

Catrice All Matt - Schine Control Powder

Catrice All Matt - Schine Control Powder

Hej Słoneczka! Odkąd na dworze zaczęło się robić na prawdę ciepło, w pracy mamy mega udrękę. Jest strasznie duszno i gorąco. Makijaż nie ma tam lekko. Nigdy aż tak się nie świeciłam a stosuję podkłady matujące. Skóra twarzy non stop się poci i nieważne czy używam mgiełki utrwalającej do makijażu czy pudru - nic nie ma szans. Postanowiłam wypróbować puder matujący marki Catrice, jak spisał się w ekstremalnych warunkach? Zapraszam dalej :)



Puder znajduje się w przeźroczystym opakowaniu, typowym dla tego typu produktów. Jest to odcień uniwersalny. Produkt ma biały kolor i jego zadaniem jest zmatowienie naszej buźki, w obietnicy producenta nawet do 12 godzin. W opakowaniu znajduje się 10g pudru i cena za taką pojemność to w niemczech 3,50 euro. Od otwarcia mamy 12 miesięcy na zużycie pudru. Zdecydowałam się na firmę Catrice, ponieważ używam od nich podkładu i myślałam, że kosmetyki będą fajnie ze sobą współpracować. Nie czytałam wcześniej opinii o produkcie.

Skład:


Zakup tego pudru był tak naprawdę mega spontanem z dnia na dzień, tak się świeciłam w pracy, że nie mogłam na siebie patrzeć w lustrze. Głównie w strefie T. Nie oczekiwałam zbyt wiele od tego pudru, jednak trochę się łudziłam, że może mi pomoże. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Owszem puder matuje twarz jednak tylko w przypadku jeśli: 
-zbytnio się nie spocimy na twarzy (a chyba właśnie chodzi o to, żeby w tej sytuacji głównie działał),
-działa również max około 2h od nałożenia i faktycznie spełnia swoją funkcję.
Produkt zużyję do końca w dni, w które będzie na dworze chłodniej i będę wiedziała, że nie będę musiała pracować fizycznie lub po prostu poza pracą. Ponownie na pewno go nie kupię i jeśli potrzebujecie naprawdę dobrego zmatowienia twarzy w upalne dni lub w pracy to ten produkt Wam nie pomoże. 


Znacie ten puder? Jakie macie z nim doświadczenia? Polećcie mi proszę jakiś puder transparentny, który fajnie zmatowi buźkę na chociaż 8h pracy? Czekam na Wasze propozycje! :)

PS. Dziewczyny dajcie znać, czy POPULARNE POSTY (z prawej strony) wyświetlają Wam się z normalnymi zdjęciami czy są rozmazane. Dzięki!

15:57:00

Originals maseczka złuszczająca z węglem aktywnym

Originals maseczka złuszczająca z węglem aktywnym

Witajcie w Piąteczek! Produkty z węglem aktywnym są ciągle na topie. Firmy prześcigają się w zadowoleniu klienta a ja dałam się skusić na maseczkę złuszczającą od Originals. Udało mi się ją kupić w promocji 2+2 w Rossmannie, mimo to kosztowała niecałe 10zł więc po prostu nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Węgiel aktywny idealnie nadaje się do pielęgnacji skóry trądzikowej (czyli mojej). Działa oczyszczająco, przeciwzapalnie, złuszcza martwy naskórek i normalizuje wydzielanie sebum. W jakim stopniu maseczka zadziałała? Zapraszam dalej :)


Produkt znajduje się w plastikowej tubie zamykanej na klik. W środku mieści się 125ml naszej mazi. Maseczka ma czarny kolor i nietypową konsystencję peelingu. Posiada mnóstwo małych drobinek, jest dosyć rzadka jak na maseczki, które do tej pory miałam. Na początku troszkę się zdziwiłam, jednak nie ma żadnego problemu z tym by trzymała się na buźce. Mile zaskoczył mnie zapach produktu, ciężko mi go określić ale jest naprawdę piękny. Kojarzy się z eleganckim salonem spa w czarnej kolorystyce (przynajmniej mi). Posiada naklejkę wyjątkowego produktu 2018 Rossmann.


Maseczka jest bardzo wydajna, nie potrzeba jej zbyt wiele by pokryć całą twarz. Używam ją już od ponad miesiąca około 3 dni w tygodniu i mam wrażenie, że wiele z niej nie ubyło. Jeśli chodzi o samo działanie maseczki to jestem bardzo zadowolona. Już sam zapach zachęca do tego by maseczkę nakładać a jeśli idzie razem w parze z dobrym działaniem to mogłabym ją używać codziennie! Tak jest w tym przypadku. Skóra po zastosowaniu maseczki jest gładka, dobrze oczyszczona i odświeżona. Produkt w żaden sposób mnie nie uczulił.


Skład:

Aqua, Glycerin, Hydrogenated Castor Oil, Isopropyl Palmitate, Dimethicone , Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Cetearyl Ethylhexanoate, Phenoxyethanol, Parfum, Caprylyl Glycol, 1,2- Hexanediol, Pentaerythrityl Stearate,/ Caprate/ Caprylate Adipate, Carbomer, Xanthan Gum, Charcoal Powder, PEG-8, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Sodium Hydroxide, Tocopherol,  Zingiber Officinale Root Extract, Polyglycerin- 10, Polyglyceryl- 10 Stearate, Polyglyceryl- 10 Myristate, Disodium EDTA, Benzyl Alcohol, Hydroxycitronellal, Hexyl Cinnamal, Geraniol, Ascorbyl Palmitate, Citric Acid, Sodium Dehydroacetate, Potassium Sorbate, Ascorbic Acid, Sodium Benzoate.


Tak maseczka prezentuje się na mojej buźce :) Znacie ten produkt? Lubicie? Jakie jest Wasze zdanie? Polecacie jakieś fajne niedrogie maseczki oczyszczające? Dajcie znać! Miłego weekendu! :)

18:12:00

Cece of Sweden Hello Natur - Coconut Oil szampon

Cece of Sweden Hello Natur - Coconut Oil szampon

Hello Dziewczyny! Nie mam swojego must have jeśli chodzi o szampony do włosów, zawsze staram się próbować czegoś nowego na tyle, by moje włosy nie przyzwyczaiły się za szybko do jego działania. Lubię jednak wracać do tych pozycji, które w jakiś sposób przypadły mi do gustu. Fajnie spisywały się u mnie szampony z Avonu z serii Technique Advance (te czarne). W pamięci zapadł mi również produkt od Dove. Ostatnim moim ulubieńcem w dziedzinie szamponów stał się właśnie ten od Cece od Sweden. Jesteście ciekawe jak wypadł? To zapraszam dalej :)


Produkt ten wpadł mi w oko przy jednej z promocji w niemieckim Rossmannie. Nie będę ukrywać, że skusiła mnie cena. Często daję się na to złapać, czasami żałuję. W tym przypadku absolutnie. Za szampon zapłaciłam całe 2,49 euro. Butelka mieści 300ml. Myślę, że taka pojemność jest optymalna. Kupując większe szampony, zawsze zdążyły mi się już znudzić w między czasie. Butelka wykonana jest z twardego, brązowego plastiku. Grafika jak najbardziej przyjemna dla oka, kojarzy się z produktami BIO. Szampon zawiera 86,5% naturalnych składników, między innymi: słodki migdałowy olej, olej Jojoba i Pantenol. 



Uwielbiam kokosowe zapachy, ten również mnie nie zawiódł. Szampon jest dosyć gęstny, w kolorze biało-perłowym. Nie potrzeba go wiele gdyż bardzo fajnie się pieni przez co jest wydajny. Dobrze oczyszcza włosy. Po umyciu nie ma problemu z ich rozczesaniem, nawet bez jakiejkolwiek odżywki. Lubię takie produkty, bo nie zawsze mam czas na to by nałożyć dodatkowy produkt pielęgnacyjny. Włosy po umyciu są świeże i odżywione. Wydają się takie lekkie.


Jest to jeden z produktów, do których mam ochotę wrócić od razu ponownie po skończeniu się buteleczki. Jednak postanowiłam najpierw wypróbować jeden z innych wariantów tej firmy, która w ofercie ma jeszcze np. wersję z olejem z konopii, która również jest dostępna tutaj w Rossmannie. Do wersji z olejem kokosowym wrócę na pewno, chciałabym wypróbować jeszcze odżywkę, która również jest w ofercie.


Znacie ten szampon? Miałyście ten lub inną wersję? Jak się u was sprawdził? Dajcie koniecznie znać w komentarzach :) Miłego czwartkowego wieczoru :)


PS. Nowy zapach od Balea już czeka na testy!
Copyright © 2016 PannaK , Blogger