czwartek, 18 lipca 2019

Set Hugo Boss The Scent for Her


Każda kobieta uwielbia pięknie pachnieć. Moja kolekcja perfum jest dosyć spora głównie z jednego względu - jestem konsultanką Avon. Większa część moich zbiorów to perfumy właśnie tej firmy, jednak nie ograniczam się tylko do nich. Zestaw, który zawiera wodę toaletową 30ml, balsam do ciała 50ml oraz lakier do paznokci 4,5ml od Hugo Boss dostałam na święta od Męża. Jego cena nie jest jakoś powalająca. Znalazłam go w drogerii internetowej ezebra za 139zł więc całkiem przystępnie, dodatkowo zestaw zapakowany jest w piękny firmowy kartonik - idealny na prezent.


Producent

Inspirowany sztuką uwodzenia i ekscytującym aktem zbliżania się do siebie, ten nowy zmysłowy zapach jest niezrównanym kobiecym odpowiednikiem męskiego zapachu BOSS THE SCENT, stworzonym po to, by wzmagać ukryte uwodzicielskie moce, które obdarzają noszącą ten zapach kobietę urzekającym urokiem. Emanując wyrafinowaną elegancją, ciepłem i uwodzicielskim charakterem, BOSS THE SCENT dla kobiet wytrwale buduje swą intensywność i umiejętnie odzwierciedla historię uwodzenia – od zauroczenia i uwodzenia, po uzależnienie.

NUTY GŁOWY: kwiat frezji, akordy miodowo brzoskwiniowe
NUTY SECA: kwiat Osmathusa
NUTY BAZY: prażone ziarna kakao


Zapach jest naprawdę przepiękny. Ja jestem fanką raczej słodkich perfum, ten określiłabym na taki w pół słodki. Mimo to wpada w moje gusta. Używając go czuję się bardziej elegancka nieżeli seksowana. Buteleczka i szata graficzna klasyczna i ładna. Atomizer działa bez zarzutów. Ale trwałość.. dziewczyny spodziewałam się naprawdę więcej a troszkę się zawiodłam. Zapach jest bardzo ale to bardzo delikatny. Wyczuwalny jest praktycznie przez chwilę. I nie chodzi o to, że ja nie czuję tego perfumu na sobie ale mój Mąż ani koleżanki również nie. Bardziej trwały jest balsam do ciała i pachnie wiele dłużej.



Lakieru do paznokci nie używałam, bo noszę żele więc nie wiem jak się sprawuje ale podejrzewam, że to najzwyklejszy lakier. Szału na pewno nie ma. Ogólnie trochę się zawiodłam tym perfumem jeśli chodzi o trwałość. Muszę Wam przyznać, że niektóre perfumy z Avon utrzymują się o wiele dłużej na skórze, włosach i ciuchach - nawet kilka dni! A tu rozczarowanie. Nie kupię ponownie.


Znacie ten zapach? Jak u Was z trwałością? Może to ja jestem jakaś dziwna? Jakie perfumy polecacie takie długotrwałe i słodkie? Dajcie znać dziewczyny ❤️
Czytaj dalej »

wtorek, 16 lipca 2019

Time to GLOW od Balea


Witajcie Kochane! Nie było mnie tu tak długo, po prostu straciłam wenę do pisania a i czas mi na to nie pozwalał. Nie usuwałam bloga, bo w głębi duszy gdzieś czułam, że jeszcze tu wrócę. Zalogowałam się na bloggera, zaczęłam przeglądać Wasze blogi i tak zapragnęłam napisać dla Was, że od razu wzięłam się za zdjęcia i post! Boże.. jak ja za tym tęskniłam! Mam nadzieję, że dacie mi motywację do dalszego działania! Tymczasem nowości od niemieckiej Balei. Drogeria dm wypuściłą nową serię balsamów, mgiełek do ciała, kremów do rąk i mydeł w tak przepięknej oprawie graficznej, że od razu moje oczy się zaświeciły! Seria ma 3 warianty GLOW, FRESH, PURE, oznaczone kolorami. Różowy (mój), niebieski i fiolet. Wywąchałam wszystkie i najbardziej jednak przypadł mi do gustu różowy. Dodatkowo posiada drobinki brokatu, które przepięknie wyglądają na opalonej skórze - to mnie przekonało.


Szata graficzna balsamów jest po prostu obłędna - klasyczna elegancja. Przepięknie prezentuje się na półce. Uwielbiam butelki z pompką (która się nie zacina) za co kolejny plus. Balsam zawiera 325ml i kosztuje 2,95e. Produkt ma brązowy kolor z ekstraktem perłowym. Szczerze mówiąc bałam się, że drobinek będzie bardzo bardzo dużo i będę się mega świecić ale muszę Wam powiedzieć, że efekt jest naprawdę delikatny ale zauważalny. Nie umiem bliżej określić zapachu tego balsamu, jednak należy do grupy tych słodkich. Utrzymuje się na skórze kilka godzin. Nie nawilża jakoś super hiper ale zaraz po nałożeniu sprawia takie wrażenie.



Balsam dla mnie jest w porządku teraz na okres wakacyjny, gdzie te drobinki naprawdę ładnie wyglądają na opalonej skórze. Jednak myślę, że kolejny raz do niego nie powrócę, może za rok na lato. Mgiełka do ciała natomiast przyda mi się cały rok. Zapach mgiełki identyczny jak w przypadku balsamu, słodkawy. Efekt GLOW równie delikatny jak w przypadku powyższego produktu, jednak mgiełka dodatkowo posiada jeszcze brokat. Jej pojemność to 150ml w cenie 2,95e.


Mgiełkę można wykorzystać w przypadku wyjścia na jaką kolwiek imprezę pod nią aplikując dobrze nawilżający balsam. 2 produkty połączone ze sobą dają jeszcze lepszy efekt. Podsumowując jestem zadowolona z produktów. Balsam trochę mało nawilżający, jednak efekt glow zadowolający! 


Znacie nowości od Balea? Miałyście? Jak oceniacie ich działanie? Dajcie znać w komentarzach! 


A ja zabieram się za nadrabianie zaległości na Waszych blogach! ♡
Czytaj dalej »

czwartek, 6 grudnia 2018

Szampon i odżywka do włosów zniszczonych Biotin Repair 7 - Tresemme


Hej Kochane! Lubię grudzień za cudowny czas przedświąteczny, same święta, klimat, rodzinną atmosferę, świąteczne ozdoby, pierniczki i całą masę innych wspaniałości. Kilka dni temu ubrałam już choinkę i naprawdę święta u mnie już na całego. Niestety zostaje mi coraz mniej czasu na zakup świątecznych prezentów, mam wybrane co chcę kupić ale żeby to znaleźć i żeby to było to jest już znacznie ciężej. Więc najbliższe 2 tygodnie pewnie spędzę na chodzeniu po sklepach i szukaniu, mam nadzieję, że chociaż z zadowalającym rezultatem. Ostatnio podczas pobytu w Polsce właśnie tak się przechadzałam po Rossmannie i wyhaczyłam szampon i odżywkę w jednym od TRESemme. Rzuciła mi się w oko bo była na promocji za 9,99zł i była ostatnia sztuka więc pomyślałam sobie - chyba musi być dobra. I tak wpadła do mojego koszyka - jak się sprawdziła?


Zacznę od tego, że wcześniej kompletnie nie słyszałam ani nie widziałam nawet na półce sklepowej tej marki. Po prostu zaryzykowałam. Kupując produkt myślałam, że to sam szampon a w domu doczytałam, że produkt zawiera również odżywkę - miła niespodzianka. Za niską cenę otrzymałam 2w1. Buteleczka jest elegancka w czarnym kolorze. Wygląda profesjonalnie, posiada fajne zamykanie na klik co bardzo ułatwia jego wydobycie, szczególnie mokrymi rękoma. Produkt zawiera aż 400ml. Na moje codzienne mycie włosów jest to jak najbardziej zadowalająca pojemność. Szampon ma biało perłowy kolor, pachnie obłędnie, nie mogę się go nawąchać jak myje włosy. Producent obiecuje nam widoczną odbudowę 7 typów zniszczeń: suszeniem, rozjaśnieniem, szczotkowaniem, prostowaniem, farbowaniem, zaplataniem, kręceniem. 


Moje włosy są długie, mają zniszczone końcówki. Suszę je praktycznie codziennie. Nie ukrywam, że daję im popalić. Ostatnio przez długi czas szukałam szamponu, który mnie zadowoli i go znalazłam! Naprawdę miło się zaskoczyłam, bo włosy już po pierwszym umyciu były mięciutkie i gładkie. Mogłabym je cały czas dotykać. Szampon ich nie obciąża. Wyglądają zdrowo i lśniąco. Produkt dobrze oczyszcza skórę głowy, dodatkowo dobrze się pieni i nie potrzeba go dużo. Włosy przy tym nie tracą swojej objętości, nie są przyklapnięte. Zazwyczaj staram się zmieniać szampony, by nie przyzwyczaić do nich włosów ale ten daje takie wspaniałe efekty, że naprawdę ciężko mi go zmienić. Niestety produkt nie odbudowuje struktury włosa, jednak mimo wszystko włosy wyglądają o wiele wiele lepiej i mnie ten efekt zadowala.


A tak prezentuje się moja choineczka, czujecie już święteczny klimat? Dzisiaj Mikołajki i z tej okazji życzę Wam cudownego dnia i mnóstwo prezentów! A ja po południu mam swoje Mikołajki z przyjaciółkami, prezenty pod choinką właśnie dla nich! :)


Znacie ten szampon? Jakie są Wasze opinie? Ja na pewno zaopatrzę się w niego kiedy będę ponownie w Polsce, bo tutaj w Niemczech nie wpadł mi nigdzie w oko.



Czytaj dalej »

niedziela, 25 listopada 2018

Propozycje na świąteczne prezenty


Cześć Kochane! Święta coraz bliżej, został nam równy miesiąc do wigilijnej kolacji. Wczoraj dowiedziałam się, że dostanę urlop na święta i bedziemy mogli pojechać do rodziny do Polski, spędzić razem ten cudowny czas. Tak ogromnie się cieszę, jestem na całego już w świątecznym klimacie, stąd dzisiejszy post. Wybrałam kilka sklepów, które mają według mnie ciekawe propozycje na świąteczne prezenty, bo najwyższy czas zacząć o nich myśleć. Nie wiem jak Wy ale ja wolę mieć wszystko wcześniej już kupione, żeby nie latać na ostatnią chwilę po sklepach i dodatkowo w dzikim tłumie. Pierwsze moje propozycje pochodzą z Primarku, można dorwać tam naprawdę przeurocze już zapakowane prezenty. Świąteczne kubki z gorącą czekoladą są według mnie fajnym upominkiem np. dla dziadków. A ich koszt to około 6-10euro.

Czapki, rękawiczki i piżamy to chyba taki standart ale uważam je za dobry pomysł. Takie rzeczy zawsze się niszczą i tak naprawdę co roku (przynajmniej ja) kupuje kilka piżam. Jeśli dodatkowo są tak pięknie zapakowane w ozdobny kartonik to nie umiem przejść obojętnie!


Zestawy kosmetyków pielęgnacyjnych są zawsze dla mnie taką opcją neutralną, że tak powiem. Wiem, że jeśli kupię komuś ładnie zapakowany zestaw żelu pod prysznic i balsamu to nie pójdzie w kosz. Takie rzeczy się używa na codzień i jeśli nie mam kompletnie pomysłu na prezent zazwyczaj najbezpieczniej mi kupić coś takiego. Nie uważam też, że takie zestawy są "na odczepnego", są fajne i najczęściej w fajnych atrakcyjnych cenach.


Zestawy z kolorówką są też bardzo fajną opcją, przepięknie się prezentują i jeśli ktoś korzysta z takich rzeczy myślę, że to idealny prezent.


Zapachy zawsze się zużyje, jednak tutaj trzeba znać ubodobania osoby obradowywanej. Cenowo naprawdę różnie. Można kupić wodę perfumowaną nawet do 50zł lub taką z wyżej półki cenowej.


Gadżety świąteczne to też fajny pomysł na prezent. Ja na przykład jestem ogromną fanką różnych dodatków do domu i na pewno by mnie takie podarki ucieszyły.

Ostatnia propozycja bardzo bardzo w moim klimacie! W tym roku już zdecydowałam, że kupuje każdemu jeden konretny prezent niż kilka małych. Rozważam opcję zestawów kosmetycznych, perfum, szlafroku. Pomysłów dużo, teraz trzeba się zdecydować! A wy zaczynacie już rozglądać się za prezentami? 
Czytaj dalej »

czwartek, 15 listopada 2018

Olejek do ciała Bio-Piwonia & Bio-Migdały Alterra


Cześć Kochane! Nie wiem jak Wy, ale ja jestem ogromną fanką balsamów do ciała i różnego rodzaju olejków. Używam ich niemalże po każdej kąpieli, czyli codziennie. W okresie jesienno-zimowym jeszcze chętniej korzystam z tych produktów. Uwielbiam położyć się po kąpieli, pięknie pachnąca olejkami czy balsamem pod kocem z kubkiem herbaty w ręku! Ostatnio w moje ręcę wpadł olejek do ciała od Alterry Bio-Piwonia i Bio-migdały. Przed zakupem trafiłam na pozytywną opinię o nim a odwiedzając Rossmann stał w przecenie - musiałam wypróbować!


Olejek znajduje się w pięknym kartoniku, na którym znajdziemy wszystkie ważne informacje. Sam produkt znajduje się w estetycznej, szklanej buteleczce z pompką, za co już ogromny plus. Uważam to za najwydoniejszą formę aplikowania wszystkiego. Pompka działa bez zarzutu i wydobywa idealną ilość produktu. Buteleczka dodatkowo pięknie prezentuje się w łazience. Olejek ma żółtawy kolor, konsystencja typowa dla tego typu produktu. Zapach przepiękny, słodki a zarazem cytrusowy. Nie jest mocny, nie drażni, można się przy nim zrelaksować. Myślę, że większości przypadnie do gustu.


Olejek aplikuje zazwyczaj na jeszcze wilgotną skórę po kąpieli. Bardzo fajnie się go wtedy nakłada. Ja używam go dosyć sporo, bo lubię. Wtedy zostawia delikatną warstwę na skórze. Jednak przy normalnej aplikacji w małych ilościach produkt dosyć szybko się wchłania pozostawiając skórę delikatnie gładką i nawilżoną. Zapach olejku jest bardzo delikatny i nie utrzymuje się zbyt długo na skórze. Jednak jego działanie to zdecydowanie rekompensuje. Mój Mąż za każdym razem kiedy mnie dotyka mówi, że mam skórę jak pupcia niemowlęcia.

Skład:


W buteleczce znajduje się 100ml olejku, za taką pojemność płacimy 20zł. Produkt ma bardzo fajny skład. Na samej górze znajdziemy same olejki. Jego działanie oceniam na naprawdę bardzo dobre. Skóra jest w bardzo fajnej kondycji, wygląda na zdrową, nawilżoną i aksamitną. Produkt jak najbardziej warty uwagi. Polecam! Na pewno sięgnę po inne warianty.


Znacie ten olejek od Alterry? Lubicie olejki do ciała? Miałyście go? Jak się sprawdził u Was?

Miłego dnia i dobrego weekendu! Ja zbieram się zaraz za pakowanie, bo jedziemy na zwariowany weekend do Polski ale na pewno znajdę czas by kupić jakieś polskie produkty w drogerii! :)
Czytaj dalej »

poniedziałek, 12 listopada 2018

Profejsonalna maseczka regenerująca z olejkiem arganowym od Balea


Cześć Kochane! Dzisiaj jestem po nocce, zmęczona a nie mogę zasnąć, dni po nocce są koszmarne! Do tego za oknem szaro, buro i nic się nie chce. Zdjęcia do dzisiejszego posta czekają już długi czas na recenzję a produkt ze zdjęć jeszcze nie wykończony. Mowa o Profesjonalnej maseczce regenerującej z olejkiem arganowym od znanej marki Balea do włosów suchych i zniszczonych. Jak się u mnie sprawdziła?


Maseczka znajduje się w plastikowym słoiczku z zakrętką. Kolorystyka jak dla mnie iście jesienna i dosyć przyjemna dla oka. W środku znajdziemy 300ml produktu. Konsystencja maseczki bardziej przypomina balsam do ciała, jest aksamitna i delikatna jednak zbita. Osobiście wolę bardziej rzadkie produkty do włosów. Nie mniej jednak produkt ma przepiękny zapach, że tak powiem "profesjonalny". Maseczkę fajnie wydobywa się ze słoiczka, bez problemu można wykończyć ją całą, nie marnując ani grama. Przy nakładaniu nie spada, dobrze trzyma się na włosach i działa, ale czy dobrze?


Na którymś z blogów znalazłam kiedyś recenzję podobnego produktu od Balea i tak naprawdę ona skłoniła mnie do kupna. Producent obiecuje: "Formuła intensywnie regenerująca włosy od nasady, aż po same końce. Wzmacnia kruche i zniszczone włosy przywracając im naturalny blask." Każdego rodzaju maski i odżywki nakładam zawsze od wysokości ucha w dół. Tak też było w tym przypadku. Działanie tej maski jednak mnie nie powaliło a tak naprawdę nie zrobiła ona nic. Moje włosy są cienkie, bez blasku i takie też pozostały po tym produkcie. Maska kosztuje około 3 euro więc nie jest to kwota jakaś super wygórowana, jednak tę kwotę można wykorzystać znacznie lepiej. Nie polecam! 


SKŁAD:

AQUA | CETEARYL ALCOHOL | DICAPRYLYL ETHER | GLYCERYL STEARATE | BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER | STEARAMIDOPROPYL DIMETHYLAMINE | BEHENTRIMONIUM CHLORIDE | CITRIC ACID | ETHYLHEXYL STEARATE | PANTHENOL | ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL | PROPYLENE GLYCOL DIBENZOATE | TOCOPHEROL | HYDROLYZED CORN PROTEIN | HYDROLYZED SOY PROTEIN | HYDROLYZED WHEAT PROTEIN | LAURDIMONIUM HYDROXYPROPYL HYDROLYZED WHEAT PROTEIN | CETRIMONIUM CHLORIDE | HYDROXYPROPYL GUAR HYDROXYPROPYLTRIMONIUM CHLORIDE | POLYQUATERNIUM-10 | HYDROXYETHYLCELLULOSE | DIPROPYLENE GLYCOL | SODIUM NITRATE | PARFUM | SODIUM BENZOATE | PHENOXYETHANOL | POTASSIUM SORBATE.


Była to moja pierwsza maska od Balea i szczerze powiedziawszy chyba ostatnia. Jeśli chodzi o ich żele pod prysznic, naprawdę wymiatają ale produkty do włosów dosyć mnie rozczarowały. Myślę, ze przez najbliższy czas nie sięgnę po nie. W słoiczku mam jeszcze połowę maski, czasami używa jej Mąż do włosów ale może zużyję ją do golenia nóg? Pachnie pięknie, szkoda mi jej wyrzucić ale do włosów się nie nadaje. Miałyście? Jakie jest wasze zdanie? Polecacie jakieś fajne odżywki i maski w przystępnym przedziale cenowym?
Czytaj dalej »

środa, 31 października 2018

La Vie EST Belle w znanej odżywce od Schwarzkopf!


Cześć słoneczka! Jestem osobą wygodną, szczególnie jeśli chodzi o mycie włosów, które wykonuję codziennie. Nie zawsze mam czas na odżywkę, często włosy myję w pośpiechu a nie oszukujmy się.. w najlepszej kondycji to one nie są. Dużo z nich wypada, są osłabione i bez mocy. Ostatnio na Rossmannowskiej półce w oko rzuciła mi się ekspresowa odżywka od Schwarzkopf przeznaczona właśnie do włosów osłabionych. Postanowiłam ją wypróbować.


Od producenta:

Dopasowana do potrzeb bezsilnych, wyczerpanych włosów, linia POWERFUL STRENGTH z potężnym PROTEIN COMPLEX zapewnia prawdziwe białko dla wspaniałych i silniejszych włosów.


Produkty od Schwarzkopf znam, miałam już nie jedną ich odżywkę w sprayu i nigdy nie narzekałam, dlatego zdecydowałam się na ten zakup w ciemno. Produkt znajduje się w buteleczce typowej dla odżywek firmy, każda ma taki sam kształt, różnią się jedynie grafikami. Lubię formę sprayu, które jest wygodna i przede wszystkim użycie, zajmuje mało czasu, który każdego dnia jest cenny. W buteleczce znajduje się 200ml płynu a kwota jaką za niego zapłaciłam to 1,70 euro. Był w promocji więc po prostu nie mogłam go nie kupić! Próbowałam go znaleźć na polskich stronach ale na próżno. Być może jeszcze nie dotarł na polskie półki. Jeśli chodzi o jej zapach jest to dosłownie ten od Lancome La Vie EST Belle, jego fanki (tak jak ja) będą oczarowane. Zorientowałam się dopiero w domu jak pięknie pachnie! W zasadzie już za zapach go pokochałam! Odżywka ma za zadanie wzmocnić nasze włosy poprzez komplex protein. Czy to robi? Produkt na pewno ułatwia rozczesywanie i przecudnie pachnie. Włosy po jego użyciu są w lepszej kondycji, lśnią. Jednak nie wzmocnił moich włosów na tyle by nie wypadały. Ale tak już mam.


Ogólnie jestem zadowolona z odżywki. Moje włosy po jej użyciu wyglądają zdrowo i lśniąco, do tego ten zapach po prostu jest boski! Mówię jej zdecydowane TAK i na pewno sięgnę ponownie po tą jak i inne propozycje od Schwarzkopf. A wy lubicie się z ich odżywkami? Znacie te? Widziałyście może na polskich półkach? Jakie jest wasze zdanie? 
Czytaj dalej »