sobota, 30 czerwca 2018

CZERWCOWE DENKO


Hej Słoneczka! Ja właśnie zaczęłam weekend. Zdążyłam już ogarnąć mieszkanie, pogoda za oknem wymarzona, piszę denko w terminie i jeszcze zapowiada się całkiem ciekawy dzień! A jak u Was zaczął się weekend?

Avon Instinct - uwielbiam perfumy od Avon i cały czas jakieś kupuje, tego akurat ostatnio dawno nie widziałam w katalogu, nie wiem czemu.. tak czy siak zapach jest w klimacie takiej trochę dżungli jakkolwiek to brzmi, fajnie nadaje się na wakacje - KUPIĘ PONOWNIE

Avon LUCK - bardzo słodki perfum, fajniej sprawdza się zimą niż latem - KUPIĘ PONOWNIE


Balea krem do rąk z pompką - całkiem fajny produkt, raczej przeciętniak, krzywdy nie robił ale dla moich rąk to było jednak za mało. Nie dało się go wydobyć do końca z opakowania - MOŻE KUPIĘ PONOWNIE w innej wersji zapachowej

Balea krem do rąk Granatapfel - pachniał naprawdę średnio i nie w moim guście, nie nawilżał dłoni na tyle ile tego potrzebowałam ale plus za opakowanie, bo było malutkie i idealne do torebki - NIE KUPIĘ PONOWNIE

L'Occitane krem do rąk o zapachu piwonii - krem sam w sobie nie miał złej konsystencji ale to kompetnie nie mój zapach - NIE KUPIĘ PONOWNIE


Alverde peeling do ciała - recenzja - KUPIĘ PONOWNIE

Sól do kąpieli Cien Pistacja-wanilia - uwielbiam takie połączenia zapachowe, lubię ich sole i na pewno - KUPIĘ PONOWNIE

Markell scrub do twarzy - recenzjaMOŻE KUPIĘ PONOWNIE


Bielenda olejek różany do mycia twarzy - recenzjaKUPIĘ PONOWNIE

Tonik przeciw wypryskom Avon - recenzja - MOŻE KUPIĘ PONOWNIE


Balea żel pod prysznic arbus-wanilia - bardzo przyjemny zapach, lubię żele od Balea i chętnie po nie sięgam - KUPIĘ PONOWNIE

Babydream oliwka - zwykła oliwka bez jakiś większych efektów - MOŻE KUPIĘ PONOWNIE


Avon mgiełka do ciała kokos - bardzo piękny zapach, fajnie odświeża skórę, idealna na lato - KUPIĘ PONOWNIE

Garnier różowy - kolejne moje już opakownie - KUPIĘ PONOWNIE

Serum na zniszczone końcówki od Avon - recenja - KUPIĘ PONOWNIE


Lekki krem nivea - miałam kilka opakowań, fajny, lekki przyjemny, teraz zamieniłam na ten z serii Mix me ale do tego na pewno wrócę - KUPIĘ PONOWNIE


Color trend Avon Cosmetics - puder, nie był zły, utrzymywał się na buźce ale szału nie zrobił - MOŻE KUPIĘ PONOWNIE

Podsumowując czerwiec, zużyłam 17 kosmetyków, czyli w sumie chyba nie jest tak źle. Najfajniejsze jest to, że mogę zacząć testować nowe! A u Was jak zużycia w czerwcu? Znacie któreś z powyższych produktów? Jak Wam się spisały? :) Miłego i słonecznego weekendu wszystkim! :) 

czwartek, 28 czerwca 2018

Lekki krem o potrójnym działaniu z kwasami AHA i PHA od Bielendy


Cześć Dziewczynki! Od jakiegoś czasu walczę z bliznami potrądzikowymi na mojej twarzy. Raz na jakiś czas również wyskoczy mi jakiś prysz. Ogólnie moja cera jest skłonna do zmian trądzikowych. Podczas ostatnich zakupów w sklepie E-zebra, które zresztą Wam pokazywałam tutaj, kupiłam Lekki krem o potrójnym działaniu z kwasami AHA i PHA od Bielendy. Jak sobie poradził?


Krem znajduje się plasikowym opakowaniu z pompką, co już dla mnie jest plusem. Kocham produkty z pompką. Koniec kropka. Na 50ml opakowaniu znajdziemy wszystkie potrzebne nam informacje. Od otwarcia produktu, mamy 6 miesięcy na jego zużycie. Krem przeznaczony jest na dzień i na noc dla skóry mieszanej, tłustej oraz tej ze skłonnością do zmian trądzikowych. Produkt zawiera składniki aktywne takie jak: Kwas migdałowy, Kwas laktobionowy, Witamina B3, Olej arganowy oraz D-panthenol. Producent obiecuje: redukcję zmian trądzikowych i teleangietazji (cokolwiek to jest:D), nawilżenie i zmatowienie skóry oraz działanie antyrodnikowe i przeciwzmarszczkowe.


Krem faktycznie ma lekką, białą konsystencję. Bardzo fajnie się go nakłada za pomocą pompki. Niestety nie widzimy ile produktu zostało nam jeszcze do końca. Nie da się również odkręcić buteleczki w razie gdyby cały krem nie został wydobyty. Zapach produktu nie należy do najprzyjemniejszych, kojarzy mi się z lekami. Krem nakładam codziennie rano pod podkład i zdarza mi się czasami również na wieczór choć niezbyt często. Po prawie miesiącu użytkowania tego przyjemniaczka zauważyłam znaczną poprawę mojej cery. Przede wszystkim: nie pojawiają mi się nowe pryszcze. To jest już dla mnie sukces, ponieważ wcześniej miałam cały czas coś na twarzy. Blizny, które mam na twarzy są bardziej wyciszone i przede wszystkim mniej widoczne. Jeśli chodzi o zmatowienie twarzy to naprawdę minimalne tak samo jak i nawilżenie. Nie wiem czy działa również przeciwzmarszczkowo, bo zmarszczek jeszcze nie posiadam.


Taka przyjemność kosztuje nas 30zł. Jeśli macie problemy z trądzikiem, uważam że warto wypróbować sobie ten kremik. U mnie spisał się naprawdę rewelacyjnie. Po miesiącu użytkowania wydaje mi się (bo nie widać:D), że mam jeszcze z pół opakowania bądź ciutkę mniej. W zapasach mam kolejny krem z Ziaji, który łągodzi zmiany trądzikowe jednak ten jest o tyle lepszy, że również powstrzymuje wysyp nowych pryszczy. Na pewno sięgnę po kolejne opakowanie, no chyba że w końcu wyleczę się z tych syfów na dobre! Oby.


Jak jest u Was? Macie problemy z trądzikiem lub bliznami po nim? Znacie ten kremik? Lubicie Bielendę? Dajcie znać koniecznie w komentarzach! :)

PS. Szykuję dla Was małą niespodziankę!! <3 

wtorek, 26 czerwca 2018

Catrice All Matt - Schine Control Powder


Hej Słoneczka! Odkąd na dworze zaczęło się robić na prawdę ciepło, w pracy mamy mega udrękę. Jest strasznie duszno i gorąco. Makijaż nie ma tam lekko. Nigdy aż tak się nie świeciłam a stosuję podkłady matujące. Skóra twarzy non stop się poci i nieważne czy używam mgiełki utrwalającej do makijażu czy pudru - nic nie ma szans. Postanowiłam wypróbować puder matujący marki Catrice, jak spisał się w ekstremalnych warunkach? Zapraszam dalej :)



Puder znajduje się w przeźroczystym opakowaniu, typowym dla tego typu produktów. Jest to odcień uniwersalny. Produkt ma biały kolor i jego zadaniem jest zmatowienie naszej buźki, w obietnicy producenta nawet do 12 godzin. W opakowaniu znajduje się 10g pudru i cena za taką pojemność to w niemczech 3,50 euro. Od otwarcia mamy 12 miesięcy na zużycie pudru. Zdecydowałam się na firmę Catrice, ponieważ używam od nich podkładu i myślałam, że kosmetyki będą fajnie ze sobą współpracować. Nie czytałam wcześniej opinii o produkcie.

Skład:


Zakup tego pudru był tak naprawdę mega spontanem z dnia na dzień, tak się świeciłam w pracy, że nie mogłam na siebie patrzeć w lustrze. Głównie w strefie T. Nie oczekiwałam zbyt wiele od tego pudru, jednak trochę się łudziłam, że może mi pomoże. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Owszem puder matuje twarz jednak tylko w przypadku jeśli: 
-zbytnio się nie spocimy na twarzy (a chyba właśnie chodzi o to, żeby w tej sytuacji głównie działał),
-działa również max około 2h od nałożenia i faktycznie spełnia swoją funkcję.
Produkt zużyję do końca w dni, w które będzie na dworze chłodniej i będę wiedziała, że nie będę musiała pracować fizycznie lub po prostu poza pracą. Ponownie na pewno go nie kupię i jeśli potrzebujecie naprawdę dobrego zmatowienia twarzy w upalne dni lub w pracy to ten produkt Wam nie pomoże. 


Znacie ten puder? Jakie macie z nim doświadczenia? Polećcie mi proszę jakiś puder transparentny, który fajnie zmatowi buźkę na chociaż 8h pracy? Czekam na Wasze propozycje! :)

PS. Dziewczyny dajcie znać, czy POPULARNE POSTY (z prawej strony) wyświetlają Wam się z normalnymi zdjęciami czy są rozmazane. Dzięki!

piątek, 22 czerwca 2018

Originals maseczka złuszczająca z węglem aktywnym


Witajcie w Piąteczek! Produkty z węglem aktywnym są ciągle na topie. Firmy prześcigają się w zadowoleniu klienta a ja dałam się skusić na maseczkę złuszczającą od Originals. Udało mi się ją kupić w promocji 2+2 w Rossmannie, mimo to kosztowała niecałe 10zł więc po prostu nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Węgiel aktywny idealnie nadaje się do pielęgnacji skóry trądzikowej (czyli mojej). Działa oczyszczająco, przeciwzapalnie, złuszcza martwy naskórek i normalizuje wydzielanie sebum. W jakim stopniu maseczka zadziałała? Zapraszam dalej :)


Produkt znajduje się w plastikowej tubie zamykanej na klik. W środku mieści się 125ml naszej mazi. Maseczka ma czarny kolor i nietypową konsystencję peelingu. Posiada mnóstwo małych drobinek, jest dosyć rzadka jak na maseczki, które do tej pory miałam. Na początku troszkę się zdziwiłam, jednak nie ma żadnego problemu z tym by trzymała się na buźce. Mile zaskoczył mnie zapach produktu, ciężko mi go określić ale jest naprawdę piękny. Kojarzy się z eleganckim salonem spa w czarnej kolorystyce (przynajmniej mi). Posiada naklejkę wyjątkowego produktu 2018 Rossmann.


Maseczka jest bardzo wydajna, nie potrzeba jej zbyt wiele by pokryć całą twarz. Używam ją już od ponad miesiąca około 3 dni w tygodniu i mam wrażenie, że wiele z niej nie ubyło. Jeśli chodzi o samo działanie maseczki to jestem bardzo zadowolona. Już sam zapach zachęca do tego by maseczkę nakładać a jeśli idzie razem w parze z dobrym działaniem to mogłabym ją używać codziennie! Tak jest w tym przypadku. Skóra po zastosowaniu maseczki jest gładka, dobrze oczyszczona i odświeżona. Produkt w żaden sposób mnie nie uczulił.


Skład:

Aqua, Glycerin, Hydrogenated Castor Oil, Isopropyl Palmitate, Dimethicone , Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Cetearyl Ethylhexanoate, Phenoxyethanol, Parfum, Caprylyl Glycol, 1,2- Hexanediol, Pentaerythrityl Stearate,/ Caprate/ Caprylate Adipate, Carbomer, Xanthan Gum, Charcoal Powder, PEG-8, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Sodium Hydroxide, Tocopherol,  Zingiber Officinale Root Extract, Polyglycerin- 10, Polyglyceryl- 10 Stearate, Polyglyceryl- 10 Myristate, Disodium EDTA, Benzyl Alcohol, Hydroxycitronellal, Hexyl Cinnamal, Geraniol, Ascorbyl Palmitate, Citric Acid, Sodium Dehydroacetate, Potassium Sorbate, Ascorbic Acid, Sodium Benzoate.


Tak maseczka prezentuje się na mojej buźce :) Znacie ten produkt? Lubicie? Jakie jest Wasze zdanie? Polecacie jakieś fajne niedrogie maseczki oczyszczające? Dajcie znać! Miłego weekendu! :)

czwartek, 21 czerwca 2018

Cece of Sweden Hello Natur - Coconut Oil szampon


Hello Dziewczyny! Nie mam swojego must have jeśli chodzi o szampony do włosów, zawsze staram się próbować czegoś nowego na tyle, by moje włosy nie przyzwyczaiły się za szybko do jego działania. Lubię jednak wracać do tych pozycji, które w jakiś sposób przypadły mi do gustu. Fajnie spisywały się u mnie szampony z Avonu z serii Technique Advance (te czarne). W pamięci zapadł mi również produkt od Dove. Ostatnim moim ulubieńcem w dziedzinie szamponów stał się właśnie ten od Cece od Sweden. Jesteście ciekawe jak wypadł? To zapraszam dalej :)


Produkt ten wpadł mi w oko przy jednej z promocji w niemieckim Rossmannie. Nie będę ukrywać, że skusiła mnie cena. Często daję się na to złapać, czasami żałuję. W tym przypadku absolutnie. Za szampon zapłaciłam całe 2,49 euro. Butelka mieści 300ml. Myślę, że taka pojemność jest optymalna. Kupując większe szampony, zawsze zdążyły mi się już znudzić w między czasie. Butelka wykonana jest z twardego, brązowego plastiku. Grafika jak najbardziej przyjemna dla oka, kojarzy się z produktami BIO. Szampon zawiera 86,5% naturalnych składników, między innymi: słodki migdałowy olej, olej Jojoba i Pantenol. 



Uwielbiam kokosowe zapachy, ten również mnie nie zawiódł. Szampon jest dosyć gęstny, w kolorze biało-perłowym. Nie potrzeba go wiele gdyż bardzo fajnie się pieni przez co jest wydajny. Dobrze oczyszcza włosy. Po umyciu nie ma problemu z ich rozczesaniem, nawet bez jakiejkolwiek odżywki. Lubię takie produkty, bo nie zawsze mam czas na to by nałożyć dodatkowy produkt pielęgnacyjny. Włosy po umyciu są świeże i odżywione. Wydają się takie lekkie.


Jest to jeden z produktów, do których mam ochotę wrócić od razu ponownie po skończeniu się buteleczki. Jednak postanowiłam najpierw wypróbować jeden z innych wariantów tej firmy, która w ofercie ma jeszcze np. wersję z olejem z konopii, która również jest dostępna tutaj w Rossmannie. Do wersji z olejem kokosowym wrócę na pewno, chciałabym wypróbować jeszcze odżywkę, która również jest w ofercie.


Znacie ten szampon? Miałyście ten lub inną wersję? Jak się u was sprawdził? Dajcie koniecznie znać w komentarzach :) Miłego czwartkowego wieczoru :)


PS. Nowy zapach od Balea już czeka na testy!

wtorek, 19 czerwca 2018

Owocowy pocałunek - Pianka do golenia od Balea


Hej Słoneczka! Na dworze z dnia na dzień robi się coraz cieplej, ja już całkowicie przerzuciłam się na krótkie spodenki, spódnice i sukienki. Wiąże się z tym niestety częstsze golenie nóg niż zimą. Jak sobie je umilić? Pianka od Balea na pewno pomoże! Jak byłam młodsza nie używałam nic do golenia nóg i do dziś nie wiem dlaczego, bo od kiedy pierwszy raz użyłam żelu nie wyobrażam sobie inaczej wykonywać tej czynności! Bardzo lubię markę Balea, miałam już od nich wiele żeli do golenia nóg teraz przyszedł czas na piankę. Jak się sprawdziła? Zapraszam dalej :)


Produkt mieści się w przepięknej buteleczce, która aż kusi z półki by po nią sięgnąć. W środku mieści się 150ml i za taką pojemność zapłacić musimy około 1,40euro. Pianka jest o zapachu malinowo-granatowym w białym kolorze. Muszę Wam przyznać, że jest to chyba najpiękniejszy zapach w takim produkcie, jaki dotychczas miałam! Jest iście owocowy, słodki i kojarzy się przede wszystkim z ciepłem i wakacjami (przynajmniej mi). Po wyciśnięciu pianka momentalnie rośnie, nie potrzeba jej zbyt wiele do jednego użycia, przez co jest bardzo wydajna. Nogi muszę golić niestety co drugi dzień. Odrastające włoski doprowadzają mnie do szału, uwielbiam idealnie gładkie nóżki :)


Nie zdażyło mi się jeszcze, korzystając z niej, zaciąć się. Maszynka gładko sunie po powierzchni. Na początku ciężko mi było rozprowadzić piankę po nogach jednak po 2-3 razach doszłam do wprawy. Produkt pochodzi z edycji limitowanej i przeznaczony jest do skóry wrażliwej.

Skład:


Bardzo lubię produkty Balea, są tanie, fajnie, mają przecudne opakowania i dobre działanie. Czego chcieć więcej? Pianka bardzo fajnie u mnie wypadła i na pewno sięgnę po nią jeszcze raz i na pewno również w innych wariantach zapachowych.


Znacie produkty Balea? Lubicie? Wolicie pianki do golenia czy żele? Jakie produkty polecacie do golenia nóg? Dajcie znać w komentarzach! :)

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Maroccan Romance - Relaksująca kąpiel z Planet Spa od Avon


Cześć Kochane! Nie wiem jak Wy, ale ja jestem ogromną fanką kąpieli. W szczególności przepadam za nią zimą jednak latem w chłodniejsze dni również mam ochotę na chwilę relaksu w ciepłej wodzie, z maseczką na twarzy i świecami w łazience. Fajnym umilaczem kąpieli jest olejek. Ostatnio zdecydowałam się na zakup produktu od Avon z linii Planet Spa, którą osobiście bardzo lubię.


Od producenta:
Pozwól sobie na chwilę odprężenia i rozpieść swoje ciało kojącym olejkiem.
  • odżywia i dogłębnie nawilża
  • dla jedwabiście gładkiej i miękkiej skóry
  • idealny do kąpieli i pod prysznic
  • wzbogacony olejkiem różanym
  • doskonały do zabiegów domowego spa

Co może dla Ciebie zrobić nasz kosmetyk?

Ten zmysłowo pachnący olejek rozpieści Twoją skórę i przyjemnie ją ukoi. Zawarty w jego formule olejek różany pomoże jej odzyskać odpowiedni poziom nawilżenia i dogłębnie ją odżywi. Twoja skóra stanie się miękka w dotyku i jedwabiście gładka. Możesz go używać jako dodatek do kąpieli lub stosować bezpośrednio na skórę podczas prysznica.

Jakie cenne składniki zawiera ten kosmetyk?

Kosmetyki Avon często zawierają w swojej formule drogocenne składniki, które wzmacniają ich działanie lub zapewniają dodatkowy efekt.

Ten kosmetyk wzbogaciliśmy olejkiem różanym, który stanowi bogactwo witamin E i C, a także nienasyconych kwasów tłuszczowych. Intensywnie odżywia i głęboko nawilża skórę, wygładzając ją i redukując widoczność zmarszczek.

Jak stosować?

Wlej 1-2 nakrętki olejku do kąpieli lub rozprowadź go bezpośrednio na skórze.


Olejek mieści się w małej, bo tylko 150ml plastikowej buteleczce. Za taką pojemność płacimy około 30zł, jak dla mnie jest to dużo. Kolorystyka jak najbardziej na plus, mój ulubiony ostatnimi czasy pudrowy róż odgrywa główną rolę. Butelka zamykana jest na klik, nie ma problemu z jej otwarciem mokrymi rękoma. Olejek ma żółtawy kolor, zapach różany.  Produkt można używać na dwa sposoby: wlać do kąpieli lub nanieść bezpośrednio na skórę pod prysznicem. Osobiście stosowałam go właśnie do kąpieli oraz wcierałam go w jeszcze wilgotną skórę po kąpieli, czekając aż chwilę się wchłonie (to samo robię regularnie z oliwką dla dzieci). Skóra po jego użyciu jest bardzo fajnie nawilżona i pachnąca. Zapach utrzymuje się długo na ciele. Jest wyczuwalny nawet kilka godzin po użyciu.


Kąpiel z olejkiem jest bardzo relaksująca, można poczuć się jak w spa. Jednak uważam, że cena jak na tak mały produkt jest bardzo wygórowana. Produkt kupiłam w jednej z promocji za około 5 euro, aczkolwiek nie uważam by był tyle wart. Fajny produkt ale ze względu na cenę nie wiem czy będę do niego wracać. A Wy znacie ten olejek? Jak u Was się sprawdził? Polecicie jakieś inne olejki do kąpieli? Dajcie znać w komentarzach! Ps. Jak podoba Wam się nowy wygląd bloga? 


wtorek, 12 czerwca 2018

Różany dwufazowy płyn micelrany - Rose Care - Bielenda


Cześć Słoneczka! Odkąd na drogeryjnych półkach pojawił się płyn micelarny od Garniera (ten 400ml), tak naprawdę nigdy się z nim na dłużej nie rozstałam. Od czasu do czasu chciałam coś zmienić, no bo ileż można używać ciągle jednego i tego samego? Chciałam czegoś nowego i jak dotąd nie znalazłam żadnego produktu do którego wracałabym z chęcią. Ostatnio w polskim Rossmannie skusiłam się na propozycję od Bielendy - jak wypadł u mnie różany dwufazowy płyn micelarny? Będę chętnie do niego wracać? Zapraszam do dalszej części :)

Skład:


Płyn micelarny od Bielendy mieści się w cudownym i jakże ogromnym (500ml) opakowaniu. Grafika trafia idealnie w moje gusta, ostatnio u mnie dużo pudrowego różu w całym mieszkaniu. Płyn zawiera lekką i nietłustą formułę. Przeznaczony jest do cery wrażliwej. Jego zadanie to usunięcie makijażu, oczyszczenie twarzy oraz złagodzenie. Płyn jest dwufazowy, w kolorze przeźroczysto-różowym. Nie jestem szczególną fanką zapachów różanych, raczej ich unikam, jednak ten produkt, również jak w przypadku olejku różanego z tej samej serii pachnie ładnie i delikatnie.


Płyn kupiłam w Rosmannie na promocji 2+2, czyli jego cena była naprawdę atrakcyjna. Produkt dobrze usuwa nawet mocny makijaż pokryty utrwalaczem. Nie trzeba jakoś super mocno trzeć twarz by pozbyć się wszystkiego. Płyn faktycznie łagodzi cerę i fajnie ją oczyszcza. Nie zostawia tłustego filmu. Jest bardzo wydajny. Buteleczka posiada mały otwór do aplikacji produktu, który nie sprawia większych trudności. Zamykanie na klik, działa bezproblemowo. 


Muszę przyznać, że Bielenda pozytywnie mnie zaskoczyła swoim płynem micelarnym. Myślę, że mogę go postawić na tej samej półce z płynami od Garniera. Bardzo się z nim polubiłam i na pewno po niego sięgnę ponownie. Żałuję trochę, że nie skusiłam się jeszcze na wersję z Botanic a widzę u Was jej dużo na Blogu i mam ogromną ochotę przetestować!


Znacie ten płyn micelarny od Bielendy? Miałyście? Lubicie? Jakie jest Wasze zdanie? Która z Was ma wersję z Botanic? Jak się sprawdza? Jestem bardzo ciekawa! Życzę Wam dziś pozytywnego dnia i dużo słoneczka! :)

czwartek, 7 czerwca 2018

Majowe denko


Hej Babeczki! Wam też czas ucieka tak przez palce? Nie wiem kiedy a już zaraz połowa czerwca. Do ślubu zostało mi niecałe 2 miesiące a dużo rzeczy jeszcze mam do ogarnięcia. Zaczyna się lekki stresik, że nie zdąże. Powiem Wam, że ciężko organizować przyjęcie weselne na odległość. Szukam jeszcze ozdoby do włosów, macie może jakieś sprawdzone sklepy w których mogłabym znaleźć coś ładnego? Byłabym wdzięczna. Tym razem prawie udało mi się wyrobić z moim drugim denkiem w czasie!

Garnier mineral mix - uwielbiam ich dezodoranty i tak naprawdę kupuję je ciągle na przemian. Najmniej podpadła mi do gustu wersja UltraDry - KUPIĘ PONOWNIE


Dove szampon do włosów suchych i bez połysku - receznjaKUPIĘ PONOWNIE

Avon Naturals Witaminowy szampon i odżywka 2w1. Grejpfrut i Marakuja - najgorszy szampon jaki kiedykolwiek miałam. Włosy po nim są obciążone, tłuste i wyglądają jakby nie były umyte. Nieważne ile razy byłyby płukane i jak dokładnie. Nie zużyłam go nawet do końca, wyrzuciłam i szczerze nie polecam - NIE KUPIĘ PONOWNIE

Alterra szampon z mlekiem migdałowym - recenzjaMOŻE KUPIĘ PONOWNIE


Balea żel pod prysznic White Gloss - recenzjaKUPIĘ PONOWNIE

Fa żel pod prysznic Divine Moments - najpiękniejszy z zapachów w żelu pod prysznic jaki w ostatnim czasie miałam, jest intensywny i utrzymuje się długo na skórze. Pełni swoją funckję - KUPIĘ PONOWNIE

Nieva kremowy żel pod prysznic - lubię żele Nivea i sięgam po nie raz na jakiś czas, tym razem skusiłam się na klasyczną wersję i się nie zawiodłam - KUPIĘ PONOWNIE


Tonik do oczyszczania twarzy z ekstraktem z żeń-szenia - recenzjaNIE KUPIĘ PONOWNIE

Hipp oliwka do ciała dla dzieci - uwielbiam stosować oliwki zaraz po kąpieli na mokrą skórę, super nawilżają - KUPIĘ PONOWNIE

Ziaja naturalny oliwkowy płyn do higieny intymnej - recenzja  - KUPIĘ PONOWNIE

Balea pianka do golenia - recenzjaKUPIĘ PONOWNIE


Krem do stóp Avon - jeśli chodzi o działanie to bardzo fajnie, jednak zniechęcił mnie zapach - NIE KUPIĘ PONOWNIE (tej wersji)

Planet spa krem do rąk Avon - świetny kremik, bardzo fajnie nawilżał, szkoda że był taki malutki - KUPIĘ PONOWNIE

Maseczka głęboko oczyszczająca pory z wyciągiem z oczaru wirginijskiego i eukaliptusa - rezencja MOŻE KUPIĘ PONOWNIE 

Ziaja kuracja łagodząca zmiany trądzikowe - recenzjaKUPIĘ PONOWNIE


Baza pod cienie do powiek Avon - recenzjaKUPIĘ PONOWNIE

Maskara Mannhattan Volume Colorist - użyłam jej kilka opakowań i radziła sobie całkiem fajnie dopóki koleżanka miesiąc temu nie pokazała mi super fajnego taniego produktu - MOŻE KUPIĘ PONOWNIE 

Avon True Eyliner - to moje kolejne opakowanie, bardzo fajnie się nim maluje, trzyma się na powiece całą dobę i nie rozmazuje - KUPIĘ PONOWNIE

Z większości kosmetyków jestem zadowolona. Maj uważam za dobry miesiąc. Udało mi się zużyć naprawdę sporo kosmetyków co mnie bardzo cieszy, bo cały koszyk nowych czeka na swoją kolej. Jak u Was z zużyciami? Pamiętajcie proszę jeśli znacie jakieś sklepy z ozdobami do włosów, dajcie znać :) Miłego popołudnia :)

piątek, 1 czerwca 2018

D-L-B gel polish - lakiery hybrydowe z "chińskiego" sklepu


Witam Was Kochane w Czerwcu! Niesamowite jak ten czas szybko leci.. już coraz bliżej lata i upragnionych wakacji. Sierpień to dla mnie szczególnie ważny miesiąc, w którym biorę ślub!! Nie mogę się już doczekać. Apropo czasu, mija już kolejny rok odkąd zaczęłam robić sobie paznokcie hybrydowe. Uważam, że była to jedna z lepszych decyzji. Wcześcniej robiłam paznokcie u kosmetyczki ale po wyjeździe za granicę postanowiłam sama kupić swój zestaw i zaoszczędzić troszkę pieniążków. Dzisiaj chciałabym pokazać Wam moje ostatnie odkrycie z chińskiego sklepu, jakim są lakiery hybrydowe. Taki sklep znajduje się chyba w każdnym mieście, niestety asortyment w każdnym z nich może się troszeczkę różnić. Nie mniej jednak jeśli zobaczycie te lakiery.. już na wstępie Wam powiem - POLECAM!


Lakiery mieszczą się w kolorowych 10ml buteleczkach. Kolor butelki odpowiada kolorowi lakieru w środku. W mojej ocenie kolor butelki oddaje gdzieś 89% tego co jest w środku, są bardzo bardzo zbliżone. Lakier kosztuje 11,90zł i naprawdę świetnie sobie radzi. Zacznijmy od tego, że ma bardzo fajny pędzelek, który dopasowuje się do paznokcia. Konsystencja lakieru nie jest za rzadka ani za gęsta, jak dla mnie idealna. Co najfajniejsze lakiery bardzo ale to bardzo dobrze kryją. W przypadku koloru z powyższego zdjęcia, pełne krycie można uzyskać już po jednej warstwie! 



Podczas zakupów pokusiłam się na ciemniejsze jak i jaśniejsze odcienie lakierów. Żaden mnie nie zawiódł pod względem krycia. Na paznokciach lakiery również fajnie się trzymają. Nie kurczą się, nie marszczą. Nie uczuliły mnie również w żaden sposób. Lakiery nakładam na żel, na koniec stosuję top z Semilaca. Trzymają się spokojnie 3 tygodnie.




Podczas kolejnej wizyty w Polsce na pewno sięgnę po inne kolorki, bo za tak niską cenę przy tak dużej pojemności i przede wszystkim działaniu uważam, że warto. Lakiery w stylizacjach:


Robicie paznokcie hybrydowe czy jesteście zwolenniczkami zwykłych lakierów do paznokci? Znacie te produkty? Miałyście? Jakie jest Wasze zdanie? Jakie lakiery do panokci polecacie i lubicie najbardziej? Dajcie koniecznie znać! :)


Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia