niedziela, 28 stycznia 2018

Oczyszczająca pianka do twarzy od Balea - Cera sucha i wrażliwa


Hej Kochane! Do pielęgnacji twarzy przykładam sporą wagę. Jakiś czas temu, po przeczytaniu recenzji Oczyszczającej pianki do twarzy od Balea, zdecydowałam się na jej zakup. Jej koszt to kwota zaledwie 2 euro, co jeszcze bardziej zachęciło mnie do testowania. Jak pianka wypadła u mnie?


Zacznę od tego, że moją uwagę przykuło jej piękne opakowanie. Deliktany róż i forma buteleczki po prostu mnie oczarowały. Chyba możecie się tutaj ze mną zgodzić? Pianka przeznaczona jest do oczyszczania skóry suchej i wrażliwej. Produkt w wersji płynnej ma kolor delikatnego pudrowego różu, natomiast pianka, którą się staje ma już biały kolor. Butelka zawiera 150ml i tak jak wyżej wspomniałam jej kwota to cena 2 euro.


Pomka działa bez zarzutów, płynnie. Wykonana z porządnego plastiku. Na opakowaniu możemy znaleźć wszystkie potrzebne informacje. Produkt niemieckiej drogerii dm, niestety ciężko dostępny w Polsce ale można go kupić przez internet.


Pianka ma fantastyczny, delikatny, kwiatowy zapach. Podejrzewam, że większości z Was przypadłby do gustu. Nie drażni, nie przeszkadza. Do jednorazowego użycia wystarczy jedno naciśnięcie pompki. Starcza to całkowicie na umycie i oczyszczenie całej twarzy. No właśnie.. jak z tym oczyszczaniem? Powiem Wam, że produkt spisuję się całkiem fajnie. Muszę się Wam przyznać, że to moja pierwsza pianka do oczyszczania. Zazwyczaj moje produkty do oczyszczania były w wersji płynnej i nie do końca polubiłam wersję piankową ale może dlatego, że po prostu nie mogę się przyzwyczaić. Mam mieszane uczucia. Nie mniej jednak sam produkt oczyszcza dobrze. Nie podrażnia, jest delikatny.


Produkt w sumie nic więcej nie robi ale nic więcej robić nie ma. Fajnie sprawdza się rano i wieczorem do przemycia i odświeżenia twarzy np. przed jakimiś zabiegami, maseczkami.

Skład:


Podsumowując z produktu jestem zadowolona, spełnia swoje zadanie. Jednak do końca nie jestem przekonana do formy pianki w oczyszczaniu. Może potrzebuję jeszcze trochę czasu by się przyzwyczaić, sama nie wiem. Co wy myślicie o piankach oczyszczających? Koniecznie dajcie znać! Może miałyście okazje przetestować ten produkt? Miłej niedzieli i dużo energii w nowym tygodniu! 


wtorek, 23 stycznia 2018

TRUE COLOUR GLOW Bronze-Puderperlen


Cześć Kochane! Kuleczki brązujące są nieodłącznym elementem mojego makijażu i używam ich dosłownie codziennie. Choć ostatnimi czasy dosyć sporo zawiodłam się na kosmetykach z Avonu to muszę przyznać, że ten produkt mnie miło zaskoczył. Kupiłam go bardzo dawno temu, myślę, że zakręcić się może już półtora roku i nadal mi służy


Nowy produkt dostajemy w ładnym kartoniku, niestety mój już dawno wylądował w koszu i nie udało mi się zrobić jego zdjęcia. Kuleczki znajdują się w plastikowym porządnym pudełeczku. Do dnia dzisiejszego nie połamało się, nie zniszyło, jest w stanie bardzo dobrym a podkreślam minęło już sporo ponad rok odkąd ich używam.


Kuleczki są w kolorach ciepłych brązów, do tej pory za bardzo się nie pokruszyły, tak jak widzicie na zdjęciach. W opakowaniu mieści się 22g produktu, za co musimy zapłacić aktualnie 24,99zł ale często są w promocji w granicach 20zł.


Kuleczki są bardzo wydajne. Do tej pory nie straciły swojej "mocy". Utrzymują się na twarzy bardzo długo, w makijażu chodzę cały dzień i dają radę. Mają delikatny ciepły odcień, którym jestem zauroczona.


Na twarzy kuleczki prezentują się tak:


Moim zdaniem, jeśli chodzi o kolorówkę Avon spisuje się całkiem dobrze. Jestem zadowolona z ich szminek (szczególnie z tych nowych serii), kuleczki brązujące również mają świetne. Kusi mnie wypróbować jeszcze podkład od Luxe.


Używacie kuleczek brązujących? Znacie te od Avon? Jakie są Wasze opinie? Jakie ejszcze fajne kuleczki polecacie? Piszcie w komentarzach! A ja życzę Wam miłego wtorkowego popołudnia :)

piątek, 19 stycznia 2018

ALVERDE NATURKOSMETIK BY DM duschpeeling


Hej Kochane! Nowy Rok jeszcze dobrze się nie zaczął, a u mnie bardzo sporo zmian, dużo podjętych decyzji i przede wszystkich wspaniałych planów na najbliższy czas! Jednym słowem mówiąc, rok 2018 będzie dla mnie pełen wyzwań. Jednak w codziennym zabieganiu warto znaleźć chwilę na relax dla siebie, chociażby kąpiel na koniec dnia, którą na pewno umili peeling do ciała. A ja dziś właśnie o produkcie, który już jakiś czas temu wpadł mi w łapki, czyli peeling Alverde Naturkosmetik od niemieckiej drogerii DM


Muszę przyznać, że samo opakowanie aż kipi wiosną i ciepłym klimatem, co bardzo mi się podoba. W sumie bardzo często daję się naciągać na piękne opakowania, też tak macie? Produkt pochodzi z naturalnej linii od drogerii DM, zawiera 150ml i kosztuje niecałe 2 euro. Znajduje się w poręcznej tubie z cienkiego plastiku, z którego bez problemu można wydobyć produkt. Zamykany na klik.


Peeling pachnie przepięknie, bardzo rześko, wiosennie, cytrusowo. Ogólnie przypadł mi do gustu. Jest dosyć intensywny jednak nie drażni. Jego działanie oceniam na bardzo dobre. Nie jest super mocnym zdzierakiem, nie należy też do całkiem słabiutkich, po prostu jest w sam raz. Dobrze oczyszcza skórę, pozostawiając ją idealnie gładką.


Produkt spełnia swoje zadanie bardzo dobrze, jest wydajny. Posiada sporo małych drobinek i troszkę mniej większych. Peeling jest koloru białego. Konsystencja rzadka.


Muszę się przyznać, że wcześniej jakoś rzadko sięgałam po peelingi do ciała, sama nie wiem czemu. Miałam kilka razy produkty od Farmony (te mini buteleczki) i w sumie nie zachwyciły mnie pod względem zapachów i opakowań, tak bym do nich wróciła ale tutaj powiem Wam, że i działanie i opakowanie zachęca - przynajmniej mnie :)


Skład:


Podsumowując produkt, jestem zadowolona - wydajny, dobre działanie, korzystna cena czyli produkt idealny. Na pewno kupię go ponownie i mogę Wam polecić. 


A Wy jakie peelingi do ciała polecacie? Używacie? Znacie ten produkt? Jak Wam się podoba nowy szablon (znowu)? Czemu wszystko tak szybko mi się nudzi? Miłego piątkowego popołudnia ❤

środa, 3 stycznia 2018

BLACK MINERAL MASK CLEARSKIN BY AVON


Witam Was Słoneczka serdecznie w Nowym Roku! Postanowienia spisane? Jak zaczął Wam się Rok? Mi niezbyt ciekawie, bo pierwsze dni włącznie z Sylwestrem spędziłam w pracy a skończyłam na nocce z 1 stycznia na 2. Ale mówią, że jaki początek taki cały rok, czyli czeka mnie bardzo pracowity okres! Święta spędziliśmy w Niemczech i zostałam narzeczoną. Strasznie jestem szczęśliwa, kolejny poważny krok. Rok 2018 pewnie jeszcze mnie nie raz zaskoczy ale witam go serdecznie!


Ostatnimi czasy czarne maseczki stały się bardzo popularne i ja również zapragnęłam taką mieć. W ofercie Avon znalazłam maseczkę głęboko oczyszczającą pory z wyciągiem z oczaru wirginijskiego i eukaliptusa. Zamknięta jest w całkiem przyjaznym opakowaniu o pojemności 75ml, kolorami przypomina linię od Bielendy. Dodatkowo butelka zamknięta jest w kartoniku, który zawiera wszelkie potrzebne informacje. Maseczka jest naturalnie w kolorze czarnym, po 10-15 minutach na twarzy zmienia kolor na jasno szary. Zapach jest dosyć intensywny, czuć w nim alkohol, co zbytnio mi się nie podoba. Nie jest to maseczka do relaksu w wannie.


Konsystencja maski jest dosyć gęsta, lecz łatwo się ją rozprowadza. Musze przyznać, że maseczka dosyć dobrze oczyszcza cerę ale.. wydaje mi się, że jest ciut za mocna. Użyłam ją kilka razy i za każdym razem, moja skóra na twarzy po jej ściągnięciu była cała zaczerwieniona i ściągnięta. Jeśli chodzi o zmywanie to idzie dosyć ciężko, trzeba się naprawdę namęczyć i namachać by ją zmyć z twarzy. Ogólnie byłam pozytywnie nastawiona na tą maseczkę jednak troszkę mnie zawiodła. Zużyję tą tubkę do końca ale nie kupię jej ponownie.


Znacie tą maseczkę? Miałyście? Jakie polecacie czarne maseczki do twarzy?

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia