piątek, 10 listopada 2017

MAŚĆ Z SULFOBITUMINIANEM AMONOWYM czyli walka z pryszczami


Hej Słoneczka! Od kilku miesięcy nie poznaje swojej twarzy. Jeszcze w wakacje cieszyłam się dobrym stanem cery, wiadomo że w okresie miesiączki wyskakiwało mi kilka pryszczy ale znikały lub miałam ich dosłownie kilka i były do przeżycia. Natomiast ostatnio nie mogę patrzyć na moją twarz. Oprócz pryszczy mam czerwone plamy, blizny i kompletnie nie wiem jak sobie z tym poradzić. Wydaje mi się, że załatwiłam się olejem rycynowym, który przytrzymałam za długo na twarzy, bo od tego czasu zdecydowanie się u mnie pogorszyło, jednak nie jestem pewna. Od tego czasu próbuje wielu sposobów na poprawienie stanu mojej cery aby uniknąć wizyty u dermatologa, tabletek i innych cudów wianków. Podczas poszukiwań w Internecie natknęłam się na MAŚĆ Z SULFOBITUMINIANEM AMONOWYM, zresztą znalazłam post o niej u jednej z Was na blogu i mnie zainteresowała. Jak sprawdziła się u mnie?


Od producenta:

Skład
100 g maści zawiera 10 g sulfobituminianu amonu.

Wskazania
W ropnych stanach zapalnych skóry, owrzodzeniach, czyrakach, trądziku wtórnie zakażonym, stłuczeniach, zapaleniu żył, jako środek przeciwzapalny, bakteriostatyczny, ułatwiający odchodzenie ropy.

Dawkowanie
Zwykle 1-2 razy dziennie nakładać maść na chore miejsca skóry.



Maść dostajemy w kartonowym pudełeczku na którym znajdziemy mnóstwo informacji dotyczących leku. W środku znajduje się tubka, w której mieści się 20g produktu. Za taką pojemność płacimy w aptece zaledwie 2,49zł. Trzeba przyznać, że cena jest bardzo atrakcyjna jak na lek, który miałby nam pomóc w walce z trądzikiem. Maść ma kolor ciemno brązowy, jest dosyć gęsta, łatwo się ja nakłada. Niestety produkt strasznie śmierdzi, mi przypomina to zapach świeżo lanego asfaltu.


Zrażona zapachem, postanowiłam zacząć kurację maścią. Producent zaleca jej stosowanie od 1-2 razy dziennie, co w moim przypadku było wręcz niemożliwe. Nie stosowałam się do tego z racji tego, że podczas normalnego dnia w pracy mam na sobie makijaż a maści nie jesteśmy w stanie nałożyć pod podkład, głównie ze względu na kolor i smród. Więc podczas kuracji trzeba być w domu i to bez makijażu. Troszkę mi to utrudniało moje leczenie. Kiedy miałam wolne siedziałam wysmarowana maścią całe dnie, jednak nie było to tak systematyczne jak powinno. Maść powoduje, że pryszcze wychodzą na zewnątrz same. Podczas kiedy siedziałam z maścią na twarzy, czułam czasami swędzenie, co tłumaczyłam sobie tym, że produkt działa.


Pomyślicie pewnie - dlaczego nie użyłam maści na noc? Jej kolor jest intensywny, brudzący (o czym przekonałam się na własnej skórze) oraz ciężko go sprać. Oczywiście jeśli macie jakiegoś pojedynczego pryszcza i chcecie się go pozbyć podczas nocy, możecie śmiało się posmarować i zakleić miejsce np. plastrem. W moim przypadku jest to za duża powierzchnia twarzy, która potrzebowałabym wysmarować, więc muszę stosować maść w ciągu dnia.


Lek uporał się u mnie z dużymi pryszczami, podczas kilku smarowań wszystko ze środka mi powyłaziło i w tej chwili wygląda o wiele lepiej. Jednak jeśli chodzi o zaczerwienienia oraz jakieś blizny po starych pryszczach tutaj nie wiele maść zdziałała w moim przypadku. Nie widzę różnicy. Mała rada na temat przechowywania leku. Polecam zostawić go w kartoniku, ponieważ samoistnie lubi się wylewać i dużo maści niestety ląduje w zakrętce a co się z tym wiąże również sporo produktu ląduje na kartoniku w środku. Więc jeśli nie chcecie zapaćkać sobie łazienki, szafki czy koszyczka to polecam zostawić produkt w kartoniku :)


Zamierzam dalej stosować tą maść, ponieważ poradziła sobie z dużymi nieprzyjemnymi pryszczami. Ale na blizny i resztę niedoskonałości muszę znaleźć inny środek. Może mi coś polecicie? Znacie ten maść? Macie problemy z trądzikiem i pryszczami tak jak ja? Piszcie w komentarzach, chętnie poznam Wasze zdanie! :)

20 komentarzy:

  1. Spróbuj aloes! Jeśli trądzik nie ma podłoża hormonalnego to powinien pomóc. Ja w czasach trądziku młodzieńczego stosowałam aloes taki prosto z liści, ale teraz można kupić żele. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie słyszałam w ogóle o takiej metodzie :) dziękuje bardzo! :)

      Usuń
  2. U mnie ostatnio cera jest w bardzo dobrym stanie, ale będę o niej pamiętać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ufff całe szczęscie ze ja nie mam tego koszmarnego problemu :O

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/11/white-pink-crop-top.html

    OdpowiedzUsuń
  4. muszę wypróbować :) zostaję tu z Tobą na dłużej i pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój brat jej używa ja próbowałam ale zapach był straszny i nie dałam rady :P mi się zdecydowanie gorzej kojarzy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie należy do najprzyjemniejszych ale jest do zniesienia, ja smaruję się pod nosem jakimś ładnym kremem i daje radę :P

      Usuń
  6. Nie próbowałam tej maści na pryszcze :) Ze swojego doświadczenia na trądzik polecam Ci napar z bratka :) Mi w końcu pomógł się uporać z trądzikiem z którym borykałam się od gimnazjum a uwierz mi próbowałam rożnych kosmetyków nawet spirytusu :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piłam kiedyś ten napar z Bratka ale wtedy mi nie pomógł.. po jakim czasie picia zauważyłaś efekty? ;) ja do spirytusu jeszcze się nie posunęłam ale aktualnie bardzo pomaga mi zwykłe szare mydło :)

      Usuń
  7. Też ostatnio miałam problem z cerą, jak się okazało, musiałam zmienić krem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja własnie nie mam żadnych nowych kosmetyków..

      Usuń
  8. U mnie w ogóle się nie sprawdzała, a stosowałam właśnie na duże niespodzianki:( Mi też przypominała zapach asfaltu:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy produkt działa inaczej na każdą cerę.. szkoda że u Ciebie nie zdał egzaminu :) no z niczym innym mi się nie kojarzy kompletnie :D

      Usuń
  9. Ja ostatnio mam ten sam problem co ty i nie wiem czym to jest spowodowane.. obecnie testuję peeling z Neutrogeny i po 5 dniach widzę różnice ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jaki to konkretnie peeling jeśli mogę wiedzieć? ;)

      Usuń
  10. Jeśli zmagasz się jeszcze z zaczerwienieniami, to mogę poradzić krem Dermalibour+ z miedzią i cynkiem marki A-Derma.
    Mam nadzieję, że Twoja cera szybko wróci do normy.

    OdpowiedzUsuń