czwartek, 29 czerwca 2017

Karaibski sen od Nivea


Witajcie Kochane! Nie wiem kiedy zleciało mi te 8 miesięcy w szkole, nie zdążyłam się nawet obejrzeć a tu już ostatnie podrygi. Za tydzień (07.07) przystępuje już do ostatecznego egzaminu języka Niemieckiego B1. Mam cholernego stresa, zresztą jak zawsze przed egzaminami, nawet w Polsce. Części pisemnej aż tak się nie boję, przeraża mnie rozmowa. Jestem bardzo nieśmiałą osobą i nie lubię wypowiadać się ani publicznie ani w większym gronie osób. Do tego wszystko w obcym języku. Dużo stresu się szykuje a w zasadzie już powoli mnie dopada.


W ramach rozluźnienia zafunduję sobie dziś długą wieczorną kąpiel na mega wypasie. Towarzyszyć mi będzie na pewno żel pod prysznic od Nivea z nowej letniej serii. Ostatnio byłam w posiadaniu żelu o zapachu pomarańczy z którym bardzo się polubiłam a przeczytać o nim możecie TUTAJ.


Opakowanie żelu jest typowe dla produktów Nivea. Zamykanie na klik, bez problemowo otwiera się mokrymi rękoma. Grafiki w zależności od zapachów zmieniają się, tutaj zauważyć możemy miętowe dodatki oraz kokosa. Domyślacie się już pewnie jak pachnie żel. Nie mylicie się, jest to zapach kokosowy, który wręcz uwielbiam. Dlatego kiedy zobaczyłam go w sklepie, nawet nie zastanawiałam się nad kupnem. Pojemność żelu to 250ml. Za taką buteleczkę zapłacić musimy około 1,30euro. Ostatnio polubiłam się z mniejszymi opakowaniami, ponieważ zapachy szybko mi się nudzą i wolę je częściej zmieniać no i co za tym idzie, więcej testować.


Konsystencja żelu jest dosyć gęsta, nie potrzeba jej dużo do mycia. Fajnie się pieni i intensywnie pachnie. Zapach utrzymuje się dosyć sporo na ciele, bo do kilku godzin. Zapach ma naprawdę cudowny, jeśli oczywiście lubicie zapach kokosa. Podczas kąpieli można poczuć się jak na prawdziwych wakacjach.


Lubię żele od Nivea i będę do nich na pewno wracała. Ta wersja zapachowa przypadła mi szczególnie do gustu ale na pewno sięgne również po inne.

Miałyście ten produkt z Nivea? Lubicie ich żele? Jakiś żeli używacie najchętniej? :) Chętnie poznam Waszą opinię.

wtorek, 27 czerwca 2017

Pielęgnacja włosów z Schauma


Hej Słoneczka! Witam Was serdecznie po urlopie. Wróciliśmy w niedzielę a ja jeszcze nie mogę dojść do siebie. Chodzę jakaś nieobecna i nieogarnięta. Mam nadzieję, że wszystko wróci szybko do normy, bo sama ze sobą wytrzymać nie mogę. Moje odchudzanie poszło w kąt, jak to na wakacjach. Moje stracone 2kg, szybko wróciło. Niestety pozwoliłam sobie na za dużo. Czas wrócić do diety.


Poza dbaniem o swoje ciało, warto również w okresie letnim zwrócić uwagę na pielęgnację włosów. Mój dzisiejszy bohater to szampon od Schauma do włosów suchych i zniszczonych. Tak naprawdę to mój pierwszy szampon od Schauma od bardzo dawna. Nigdy jakoś nie przepadałam za tą marką i nie sięgąłam po nią. Tym razem skusiłam się widząc nowe opakowania.


Butelka zawiera tylko 250ml produktu, co jest dla mnie plusem, ponieważ lubię częściej zmieniać szampony. Za taką pojemność zapłaciłam coś ponad 1euro. Czyli cena korzystna. Ogólnie szampony z Schuma zazwyczaj występują w dosyć korzystnych cenach. Jeśli chodzi o grafikę to jest typowa dla tej marki. Prosta oraz przejrzysta, czyli to co lubię najbardziej. Zamykanie na klik, chodzi bez zarzutów. Da się je otworzyć mokrymi rękoma, nie to co po niektóre opakowania, z którymi dostaję szału i muszę używać paznokcia!


Szampon zawiera marokański olejek arganowy, który regeneruje i odżywia łamliwe oraz przesuszone włosy. dodatkowo zwalcza łupież. W buteleczce znajduje się również olej makadamia, który nawilża i odżywia nasze włosy. Olej ten pozyskiwany jest z owoców drzew Makadamia, są nimi orzechy. Wyglądem oraz zapachem przypominające orzechy laskowe, tak też mniej więcej pachnie szampon. Ma dość specyficzny zapach. Nie mniej jednak, jest przyjemny.


Jeśli chodzi o działanie szamponu, na początku użytkowania były widoczne efekty. Tak jak po każdej zmianie szamponu, zawsze czuje się różnice. Spowodowane jest to po prostu tym, że nasze włosy przyzwyczajają się do danego produktu. Dlatego też staram się często zmieniać szampon lub używać na zmianę z drugim. Z tego też tytułu, kupuję mniejsze opakowania produktu. Jakiś większych zmian w poprawie stanu włosów nie zauważyłam. Moje włosy dalej są trochę przesuszone, tak jak wcześniej. Jednak muszę przyznać, że mniej wypadają. Ogólnie rzecz biorąc szampon jak każdy inny, zwykły, bez żadnego łał. Myślę, że może kiedyś po niego znów sięgnę ale bardziej interesują mnie inne warianty.

Miałyście ten produkt? Lubicie Schaumę? Jakich szamponów używacie? Chętnie poznam Wasze opinie! :)

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Kaszmirowe odprężenie od Bebeauty


Cześć Słoneczka! Wiem, że jest lato i zazwyczaj w tym okresie nie ma się jakiejś nieposkromionej ochoty na długie wieczorne kąpiele. Łatwiejszy i szybszy jest prysznic a najlepiej chłodny. Jednak jeśli chodzi o mnie, średnio 2 razy w miesiącu biorę właśnie długą kąpiel. Oczywiście jeśli chodzi o lato, zimą zdarzą się to zdecydowanie częściej. Latem, dla tej przyjemności, wybieram zazwyczaj te troszkę chłodniejsze dni. Ostatnio towarzyszy mi sól do kąpieli z Biedronki BeBeauty. Jak sprawdziła się u mnie?


Ze wszystkich dostępnych zapachów w tamtym okresie w markecie, tylko ten przypadł mi do gustu. Mimo tego, że nie przepadam za zapachami różanymi w ogóle, ten pozytywnie mnie zaskoczył. Dlatego postanowiłam go wypróbować. Opakowanie zawiera aż 600g soli. Za taką pojemność płacimy jedynie 3zł. Sama cena zachęciła mnie do wypróbowania tego produktu.


Zapach nie jest typowo różany, oczywiście woń ta jest wyczuwalna ale zmieszana jest z czymś słodkim co daje idealne połączenie. Kawałki soli są różowe i niezbyt duże. Całkowicie rozpuszczają się w wodzie, barwiąc ją na różowy kolor.


Od producenta.


Kąpiele z solą zawsze są przyjemne i chyba każda z nas może to potwierdzić. W przypadku tego produktu, nie wyczułam intensywnego rozprzestrzeniającego się zapachu z wanny, co trochę mnie zawiodło. Jedyny widoczny efekt to różowa woda i delikatnie zmiękczony naskórek. Nie wysusza skóry. Dobrze, że sole do kąpieli wykorzystać można na wiele innych sposobów np. zrobić sobie peeling.


Nie mogę wiele wymagać od produktu za 3zł, jednak trochę zawiódł mnie ten niezbyt intensywny zapach. Może dlatego, że sam w sobie jest już delikatny. To moje pierwsze opakowanie produktu i myślę, że wypróbuję również inne warianty zapachowe żeby przekonać się czy faktycznie intensywność zależy od danego zapachu.


Miałyście kiedyś ten produkt? Co o nim myślicie? Lubicie Biedronkowe kosmetyki? Chętnie poznam Waszą opinię :)

Na końcu chciałam Was poinformować, że już w środę (14.06) po południu startujemy do Polski. Co oznacza, że prawdopodobnie jest to mój ostatni post przed wyjazdem. Wracam 25 czerwca i jak tylko się ogarnę po przyjeździe, zobaczycie nowy post! :) Do zobaczenia!

czwartek, 8 czerwca 2017

Przygotowania do urlopu z Primark

zdjęcie pochodzi ze strony internetowej www.primark.com

Hej Kochane! Dokładnie za równy tydzień ruszamy do Polski na urlop. 4 dni zaplanowane mamy nad Bałtykiem i szczerze liczę na to, że choć jeden dzień będzie upalny i słoneczny, bym mogła wbić się w bikini, które upolowałam dziś w Primarku. Uwielbiam Niemcy za to, że mam tutaj dostęp do tylu wspaniałych sklepów!



zdjęcie pochodzi ze strony internetowej www.primark.com

Jednym z tych sklepów jest Primark. W moim mieście jest on mega ogromny, ma aż 2 piętra i można się tam naprawdę zgubić. Co zdarza mi się za każdym razem kiedy tam jestem. Mimo to, uwielbiam tam przychodzić. Znaleźć można tam naprawdę wszystko, zaczynając od ciuchów damskich, męskich oraz dziecięcych, butów, torebek, dodatków do mieszkania, ręczników a kończąc na kosmetykach. Podczas dzisiejszej spontanicznej wizyty udało mi się kupić bikini, które widzicie na zdjęciach. 


Jak widać, zdjęcia ze strony lekko odbiegają od rzeczywistego wyglądu, szczególnie kolorem. Jest on taki typowy nudy. Liczę na to, że z brązową opalenizną będzie prezentował się przepięknie. Warto wziąć pod uwagę to, że rozmiarówki w Primarku są bardzo zaniżone. Normalnie noszę rozmiar S jeśli chodzi o stroje kąpielowe a dziś nabyłam go w rozmiarze 42! Nie radzę sugerować się typową rozmiarówką. 


Tak strój prezentuje się na mnie. Wybaczcie za moje tłuste ciało ale jestem w trakcie diety, gdyż waga osiągnęła już u mnie 65kg i jestem załamana! Strój kupić można na części co jest dla mnie ogromnym plusem. Zazwyczaj miałam problem, bo albo góra albo dół był nie taki. Cena majtek to 4e a góry 5e, czyli łącznie strój wyniósł mnie 9e. Przeliczając na złotówki to zaledwie 37zł z groszami. Myślę, że to nie wysoka cena i było warto go kupić.


Znacie sklep Primark? Byłyście może? Co myślicie o moim nowym bikini? Podoba Wam się czy nie? Macie już bikini na ten sezon? Piszcie w komentarzach! :) 

środa, 7 czerwca 2017

Wakacyjny powiew z Isaną Tahiti


Cześć Słoneczka! U mnie pogoda się popsuła, zrobiło się zimno ale mimo to, staram się czuć to nadchodzące lato, między innymi dzięki Isanie. Dawno nie miałam żelu pod prysznic z tej serii, ponieważ częściej bywałam w DM niż w Rossmannie. Ostatnio jednak zrobiłam wyjątek i zobaczcie co wspaniałego nabyłam.


Żel jest z limitowanej edycji. Zawsze mi trochę przykro, że widnieje taki napis, ponieważ zazwyczaj edycje limitowane pachną cudownie, w porównaniu do produktów dostępnych w stałej sprzedaży. I już mi smutno, bo nie wiem czy jeszcze go dostanę. Powąchałam go w sklepie i musiałam go mieć! Zresztą bez wąchania równiez wziełabym go w ciemno ze względu na napis Kokos. Dodano do niego egzotyczne liczi. Buteleczka bardzo zachęca, jest wakacyjna, ma fajną kolorystykę no i chcąc nie chcąc kojarzy się z wakacjami oraz latem.


Butelka jest typowa dla wszystkich żeli od Isany. Zamykanie na klik, nie ma problemów z otwieraniem mokrymi rękoma. Pojemność produktu to 300ml, cena ok. 90 centów. Płyn jest w kolorze różowym. Zapach nie jest jakoś super trwały ale nie oczekiwałam tego od produktu za taką niską kwotę. Myje dobrze, nie pieni się jakoś super ale zapach naprawdę powala na kolana. Przynajmniej mnie.


Przyznam się szczerze, że trochę zapomniałam o żelach z Isany i ich cudownych zapachach na rzecz Balea ale jestem zadowolona z tego produktu. Bardzo chętnie kupię go ponownie.


Lubicie żele od Isany? Testowałyście już zapach Kokos+liczi? Jak Wam się podoba? Przypadł wam do gustu czy nie? Chętnie poznam Wasze zdanie :)

sobota, 3 czerwca 2017

To co kobiety kochają najbardziej czyli nowe buciki


Hej Słoneczka! Coś mi się wydaje, że chyba nie znajdę kobiety, która nie chciałaby mieć tak pięknej garderoby z ogromną ilością pięknych ciuchów, torebek oraz butów. My, kobiety lubimy kupować wszystko ale w szczególności musimy się jednak przyznać że najbardziej pożądane są przez nas piękne torebki oraz buty. No i ja również ostatnio dałam się skusić i nabyłam aż 3 pary, które dzisiaj chciałabym Wam pokazać.


Pierwsza para, to butki na chłodniejsze dni. Nie miałam takich, w których mogłabym swobodnie wyjść na deszcz w troszkę cieplejszy dzień, właśnie wiosną, jesienią a nawet i latem. Buty mają kolor srebrny, są dosyć twarde ale mam takie odczucie chyba dlatego, że ostatnimi czasy ciągle latałam w trampkach. Jak na razie miałam je na sobie jeden raz, troszkę mnie obtarły przez co się do nich zraziłam. Ale liczę na to, że się rozbiją w dalszym użytkowaniu.


Buty kupiłam na targu w miejscowości z której pochodzę, polski producent, cena 65zł. Buty kupiłam z myślą właśnie o deszczu jak i chłodniejszych dniach do jeansów a nawet dresowej sukienki, opcji jest dużo bo naprawdę wiele rzeczy do nich pasuje.



A tak prezentują się właśnie z dresową sukienką.


Kolejna para to zamszowe sandałki. W zasadzie musze się przyznać do tego, że posiadałam wcześniej aż 3 pary sandałek albo tylko, jednak wszystkie są już dość bardzo zniszczone. Chodzę w nich ale wiadomo, że to kwestia czasu no i nie wyglądają zbyt estetycznie z poździeranymi przodami.


Sandałki kupiłam w stacjonarnym butiku w Niemczech. Lubię takie proste modele, idealnie nadadzą się do większości stylizacji, na przykład takiej jak ta:


Buty kosztowały 13euro. Nie wyglądają zbytnio na porządne ale teraz wszystko jest tak robione, że brak słów a za porządny but trzeba dać średnio 300zł.


Butki ślicznie wyglądają na opalonej skórze, już nie mogę się doczekać tego widoku na stópkach.


Ostatnia para to sandałki na obcasie, kupione na wesele, na które jak się okazało jednak nie idziemy. Mimo to, myślę, że je wykorzystam ze względu na niski obcas. Buciki są z zamszu, pochodzą z sieciowego sklepu H&M, kupiłam je w Niemczech za 20euro. Myślę, że w Polsce będą kosztowały w granicy 80zł.


Obcas ma około 6cm, mały, wygodny i co najważniejsze da się w nim chodzić. Stopa nie jest wykrzywiona pod szalonym kątem. Nie miałam ich jeszcze okazji założyć lecz podczas chodzenia po domu są jak na razie wygodne. Trochę zaczęła obcierać mnie pięta co mnie martwi.


Model ten idealnie nadaje się do sukienek, spódniczek oraz dopasowanych spodni. Paseczek wokół kostki fajnie wydłuża nogę nawet na tak niskim obcasie!


Jak widać buty jeszcze z metką. Zawsze zostawiam metki na ciuchach czy butach dopóki ich nie ubiorę, też tak macie czy jestem jakaś nienormalna? :D


Sorki za paznokcie u stóp ale mają już prawie miesiąc czasu, muszę je zrobić w tym tygodniu ale jak na razie brak czasu i ciągle sobie powtarzam, że: "z daleka jest okej" :D Buciki fajne będą się prezentowały do takich sukienek:



Kochane powiedźcie mi, jak to jest u Was.. lubicie kupować buty? Jak podoba Wam się mój wybór obuwia? Co myślicie o moich stylizacjach na zdjęciach? Wiem, że to nic skomplikowanego, zwykłe codzienne stroje, tak czy siak to mój dopiero drugi taki post, dajcie znać jak Wam się spodobał bo trochę się stresuje. Chcecie więcej tego typu wpisów? Tzn. trochę bardziej ubraniowych :) U nas 3 dni wolnego i długi weekend także wszystkim życzę dużo spokoju i odpoczynku! :)

piątek, 2 czerwca 2017

Wielkie przygotowania do opalania z SunOzon


Cześć Słoneczka! Z racji tego, że robi się już coraz cieplej a po ostatnim opalaniu wykończyłam swój przyśpieszacz na maxa i z bólem serca poleciał w kubeł, postanowiłam zaopatrzeć się w nowy sprzęt. Produkty na które postawiłam pochodzą z drogerii Rossman. Myślę że większość z Was powinna je kojarzyć. U mnie na półce pojawiły się one pierwszy raz i bardzo jestem ciekawa jak dadzą sobie radę. Do tego czasu do przyśpieszania opalenizny używałam olejku kakaowego od Ziaji, w którym byłam zakochana. Jednak tym razem nie miałam wyboru i musiałam sięgnąć po coś innego. Ubolewam nad tym, że nie mam w Niemczech dostępu do produktów Ziaji :(


Oba produkty wybrane przeze mnie są w formie sprayu. Według mnie to znacznie wygodniejsza forma nieżeli wyciskana emulsja. Ten produkt do ochrony skóry podpatrzyłam u przyszłego teścia. Pożyczaliśmy go ostatnio gdy szliśmy na basen (jeszcze nie zdążyłam się zaopatrzyć) i jego zapach mnie naprawdę totalnie urzekł. Jest typowy dla takiego typu produktów ale kiedy go wącham mam przed oczami tylko i wyłącznie basen oraz upalną pogodę czyli innymi słowy wakacje!


Oprócz pięknego zapachu produkt jest także wodoodporny oraz ma wysoką ochronę skróry. Kupiłam go głównie dla mojego chłopaka, ja wolę nie przeciwstawiać się słońcu :) Tak czy siak po dwóch wypadach na basen w poprzedni weekend wyglądaliśmy jak wczasowicze i potrzebowaliśmy ochrony :)


Za niecałe dwa tygodnie wybieramy się do Polski i w planach mamy także wypad 4 dniowy nad polskie Morze. Mam nadzieję, że produkty nam się przydadzą i odwiedzi nas tam trochę słońca :)


Drugi produkt jest o niskiej ochornie przed słońcem. Jak widzicie to olejek do opalania, czyli mój aktualny zamiennik Ziaji. Pachnie ładnie, zobaczymy czy poradzi sobie równie dobrze.



No i oczywiście olejek również w sprayu. Nie wrócę nigdy do preparatów, które trzeba wyciskac z tubki. Po prostu nie przepadam. Tak się pięknie składa, że akurat jest promocja w Rosmannie na te oto produkty, jeśli Was to interesuje zerknijcie.


Gazetka obowiązuje od 31.05 - 09.06.2017. Ceny nie są z kosmosu, myślę że na każdą kieszeń. Nie wiem na ile czasu starczą mi te produkty i czy je całe zużyję w te wakacje ale recenzja pojawi się na pewno. A tym czasem powiedźcie mi Kochane, może miałyście te produkty? Jak Wam się sprawdziły? Bardzo chętnie poznam Waszą opinię :) Przygotowujecie się już do opalania? U nas już od jakiegoś półtora tygodnia po 30 stopni i słońce także mamy już prawdziwe lato :)
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.