11:54:00

SCENTED CANDLE PEARL GREY & VINTAGE BLOSSOM PRIMARK

SCENTED CANDLE PEARL GREY & VINTAGE BLOSSOM PRIMARK

Witajcie Słoneczka w najpiękniejszym okresie w roku! Wiem, że już Drugi dzień Świąt ale nie miałam wcześniej czasu na to by złożyć Wam życzenia, ani niestety na to by przygotować świąteczne zdjęcia na bloga. U wszystkich z Was taki piękny klimat, zdjęcia i produkty świąteczne na Blogach aż miło popatrzeć. Ja niestety w tym roku Święta spędzałam sama z moim chłopakiem a właściwie już narzeczonym (oświadczył się w Wigilię) i jakoś nie czułam tej całej magii tak jak było to w domu rodzinnym. Natomiast świece uważam za nieodłączny element świąteczny, nadający wspaniałego klimatu i dzisiaj właśnie o dwóch wariantach w szkle od sklepu Primark.


Przy wyborze świeczek kierowałam się tylko i wyłącznie kolorami, tak by pasowały do mojego wnętrza w mieszkaniu. Po prostu muszę mieć wszystko pod kolor a podejrzewałam, że jak na takie tanie świeczki (1 euro) i tak nie będą intensywnie pachniały i wcale się nie pomyliłam.


Wersja szara ma zapach granatu oraz figi. Zamknięta jest w małym słoiczku w pojemności bliżej nie określonej na opakowaniu. Czas jej palenia to 16h, jednak nie byłam w stanie do końca tego potwierdzić, ponieważ otwór w słoiczku jest tak mały, że przy końcówce nie byłam jej w stanie odpalić.


Jeśli chodzi o intensywność zapachu to tak jak już wyżej wspomniałam, nie spodziewałam się cudów i tak też nie było. Zapach był lekko wyczuwalny tylko kiedy nachyliłam się nad nią i wąchałam.Woń niestety nie roznosiła się po całym pomieszczeniu. Sam zapach nie należy do najgorszych, jest delikatny, jak dla mnie nawet aż za bardzo.


Wersja różowa to zapach lilii oraz wiciokrzewu (cokolwiek to jest). Słoiczek identyczny co w wersji szarej z tym samym małym otworem. Zapach równie delikatny, kojarzący się z ogrodem i ogromnym bukietem kwiatów. Niestety również nie zbyt intensywny.


Uwielbiam świece i testuję różne. Te niestety troszkę mnie zwiodły pod względem intensywności. Za ciut wyższa kwotę kupuję w Ikei świece w szkle, które naprawdę pachną intensywnie i czuć je w całym pomieszczaniu. Tych już nie kupię ponownie ale musicie przyznać, że wyglądają pięknie i są cudowną ozdobą pomieszczenia.


Znacie te świeczki? Lubicie czy nie? Jak spisały się u Was? Jakie świece polecacie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Podobny obraz

Myślę, że na życzenia jeszcze nie jest za późno.. tak więc moje Kochane czytelniczki życzę Wam, przede wszystkim Wesołych i Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych w rodzinnym gronie, mnóstwo miłości, prezentów, pieniędzy oraz zdrowia. W nadchodzącym Nowym Roku życzę Wam, spełnienia marzeń, samych sukcesów i zrealizowania wszystkich planów na kolejny rok :)

16:10:00

PERFECTA FENOMEN C - OLEJKOWY PŁYN MICELARNY

PERFECTA FENOMEN C - OLEJKOWY PŁYN MICELARNY

Cześć Słoneczka! Ostatnio miałam bardzo zabiegany okres i nie zapowiada się na to, by coś w tym kierunku się zmieniło. Bardzo starałam się o urlop na święta, o czym pisałam Wam w poprzednim poście, jednak niestety nie udało się. Święta spędzamy we dwoje z chłopakiem w Niemczech. Jestem trochę zawiedziona, bo naprawdę liczyłam na to, że mimo wszystko pojedziemy do Polski zobaczyć się z rodziną. Ale widocznie tak musiało być, bo wyobraźcie sobie, że w przeciągu tego tygodnia udało mi się znaleźć drugą pracę! Także nie skończyło się to wszystko tak bardzo źle a do Polski, mam nadzieję, że uda nam się pojechać w Styczniu lub Lutym.


Od jakiegoś dłuższego okresu używałam płynu micelarnego od Garniera, tego w wersji z olejkiem i byłam z niego bardzo zadowolona, jednak no nie oszukujmy się.. trochę mi się znudził. W ręce wpadł mi płyn micelarny od Perfecta, szczerze kupiłam go na szybko, był w promocji i pomyślałam czemu nie? Ale nie doczytałam tam na dole, że to fenomenalna nietłusta formuła. Jeśli chodziło o Garniera, lubiłam ten delikatny film, który zostawiał. Dawał mi orzeźwienia, uczucia czystości i był bardzo przyjemny. Tutaj troszkę się zawiodłam..


Oczywiście mój zawód wystąpił z powodu braku delikatnego filmu ale co za tym idzie.. opis producenta jest idealny i trafny. Jeśli nie lubicie filmu pozostawianego przez płyny dwufazowe to produkt ten jest dla Was! Zapach produktu jest bardzo delikatny i mało wyczuwalny, wyczuwam tutaj nuty pomarańczy i cytryny. Produkt zawiera 400ml i należy go zużyć w 9 miesięcy od otwarcia. Muszę przyznać, że produkt całkiem nieźle radzi sobie z makijażem. Nie używam produktów wodoodpornych jednak na co dzień noszę dosyć mocny makijaż w postaci kreski i z nią radzi sobie świetnie. Delikatny problem płyn ma ze zmyciem maskary. Niby wszystko jest okej ale kiedy później przemywam twarz wodą, mam czarne plamy pod oczami co mnie dosyć denerwuje.


Produkt nie podrażnia oczu, nawet jeśli jest go zbyt dużo i kiedy dostanie się do oka, nie szczypie. Jego cena nie jest zbyt wygórowana, w regularnej kwocie kosztuje około 20zł, ja kupiłam go za około 10zł w promocji w Rossmannie. Jest wydajny.


Niby produkt krzywdy mi nie zrobił ale nie powalił mnie też na kolana. Brakuje mi jednak tego delikatnego filmu na skórze (może jestem dziwna :D) no i to niedomywanie maskary.. Następnym razem na pewno sięgnę po coś innego lub wrócę do Garniera.


Miałyście ten płyn? Jak go oceniacie? Jak spisał się u Was? Możecie polecić jakieś płyny dwufazowe zostawiające delikatny film? Czy tylko ja takie lubię? :P

18:05:00

ZIAJA NATURALNY OLIWKOWY PŁYN DO HIGIENY INTYMNEJ - KWAS MLEKOWY, OLEJ OLIWKOWY

ZIAJA NATURALNY OLIWKOWY PŁYN DO HIGIENY INTYMNEJ - KWAS MLEKOWY, OLEJ OLIWKOWY


Hej Słoneczka! Świątecznego klimatu w około nie da się nie zauważyć, wszędzie choinki, propozycje prezentowe, kuszące promocje i wiele wiele innych. Ja tymczasem żyję w mega niepewności, ponieważ prawdopodobnie będę musiała całe Święta pracować, tutaj w Niemczech. Przykro i smutno mi na samą myśl, ponieważ Święta to taki rodzinny czas, którego teraz potrzebuje będąc od bliskich tysiąc kilometrów. Dobra, koniec mojego marudzenia. Dzisiaj recenzja produktu od Ziaja, myślę, że firmy nie muszę przedstawiać. Produkty te, mają swoich zwolenników jak i przeciwników, jak to u Was wygląda? Lubicie czy nie? Osobiście żele do higieny intymnej ostatnio kupowałam tylko od nich i jestem naprawdę mega zadowolona, jak było tym razem?


Ogromnym plusem żeli intymnych od Ziaja, są dla mnie butelki tzn. po pierwsze pojemność, bo aż 500ml oraz dozownik. To najwygodniejsza forma wydostawania produktu do okolic intymnych, w mojej opinii. Kolejnym plusem dla mnie jest cena, za taką wielką butlę płacimy tylko 7,99zł. Na tym plusy się nie kończą! Płyn jest niesamowicie wydajny. Poprzednie butelki o tak dużej pojemności starczały mi na około 3 miesiące. Z tą nie zapowiada się inna historia. Wystarczy jedna dawka produktu, by oczyścić okolice intymne. Produkt delikatnie się pieni, nie podrażnia ani nie szczypie.


Ostatnio tzn. od około tygodnia-dwóch, zaczęłam myć płynem również twarz i powiem Wam, że radzi sobie również bardzo fajnie. Łagodzi zaczerwienienia, co bardzo mnie zaskoczyło, ponieważ efekt był naprawdę widoczny. Jego zapach jest bardzo delikatny i przyjemny dla nosa. Nie odrzuca. Myślę, że większości z Was podpadnie do gustu.


Produkt dobrze myje okolice intymne oraz daje uczucie świeżości na długi czas. Chyba w tym wariancie to uczucie jest najdłuższe, porównując z tymi wersjami w białych butelkach, wiecie o których mówię? A no i jeszcze jeden plus porównując z poprzednimi wariantami, które stosowałam. Przeźroczysta butelka. Doskonale widać, ile płynu jeszcze zostało.


Skład.


Po produkty od Ziaja do higieny intymnej sięgam już dłuższy czas i jestem zadowolona. Produkty są dobre, tanie i wydajne a chyba tego oczekujemy od wszystkich kosmetyków, żeli itd? :) Lubicie tą firmę? Miałyście ten produkt? Jak spisał się u Was? Może polecacie coś fajnego do pielęgnacji okolic intymnych?

11:21:00

Zadbane nogi również ZIMĄ - BALEA żel do golenia oraz maszynki BIC

Zadbane nogi również ZIMĄ - BALEA żel do golenia oraz maszynki BIC

Witajcie Słoneczka! U mnie na dworze zaczęło się już robić całkiem mroźno, wczoraj wyciągnęłam nawet czapkę, bo myślałam, że głowę mi urwie :P Po zdjęciach na Instagramie widzę, że w niektórych miejscach w Polsce spadł już nawet śnieg! Ale zima zimą, a jak z Waszymi nogami w tym okresie? Dbacie? Zapominacie? Czy depilacja wygląda u Was mniej więcej jak na obrazku poniżej? :D

Podobny obraz

Jeśli chodzi o mnie to nie wyobrażam sobie mieć nieogolonych nóg nawet zimą! Dobra, okej - zdarza się, że nie golę ich kilka dni i mam troszkę dłuższe włoski ale jak tylko zaczyna mi to przeszkadzać biorę za maszynkę i działam. A do tego używam pianki do golenia od Balea, którą już kiedyś opisywałam lecz w innej wersji zapachowej. Tym razem produkt ma zapach jeżyny oraz czarnego bzu. Jest słodki i początkowo nie za bardzo podpadł mi do gustu, jednak nie jest drażniący. Jeśli chodzi o wersje zapachowe pianek od Balea, zmieniają się one po prostu co jakiś czas i większość wersji, które widzę na półkach są w limitowanej wersji i max dostępne są 2 wersje. Opakowanie jest standardowe jeśli chodzi o produkty tego typu. Zawiera 150ml pianki i za taką pojemność płacimy 1,15 euro. Czyli cena niziutka i zachęcająca.


Po wyciśnięciu produkt jest lekko fioletowy, po kilku sekundach zmienia się w wspaniałą pachnącą białą piankę. Podobnie jak w poprzedniej wersji, żelu nie potrzeba wiele aby zakryć całe nogi. Jest bardzo wydajny. Tą butelkę męczę już jakiś dłuższy czas około 2 miesiące za niedługo dobije na pewno do końca. Czyli same widzicie. Do żelów od Balea będę na pewno wracała i sięgała po nowe wersje zapachowe. Są tanie, wydajne i fajnie działają. Żel przeznaczony jest do skóry bardzo wrażliwej.




Od bardzo długiego czasu, może nawet 3-4 lata używam tych maszynek do golenia a mianowicie BIC - Miss SOLEIL. Kupiłam je pierwszy raz na promocji w Rossmannie za 13 złoty i do tej pory jestem im wierna. Dlaczego? Po pierwsze w opakowaniu mamy 4 sztuki. Bardzo często można je dorwać w promocji w bardzo niskiej cenie, zazwyczaj 12,99zł, czyli to około 3zł za sztukę. Do tego jedna maszynka starcza na bardzo bardzo długo.


Przy pierwszym użyciu należy bardzo uważać, ponieważ maszynki są ostre i bardzo łatwo się zaciąć. Chyba za każdym razem zrobię sobie chociaż jedną małą rankę! Ale.. dzięki tej ich ostrości dają radę nam służyć naprawdę długi czas. Mi jedna sztuka czasami starcza nawet na ponad miesiąc czasu, jest w dalszym ciągu odpowiednio ostra i daje sobie świetnie radę!


Maszynki dodatkowo wzbogacone są o Witaminę E, posiadają 3 ostrza, jak widzicie wyżej. Widziałam je w Rossmannie w dwóch wersjach kolorystycznych, tzn. wszystkie różowe lub żółte, fioletowe i 2 różowe. Używam je już długi czas i nie potrzebuje zmieniać, są idealne!


A wy jak dbacie o swoje nóżki zimą? Zapuszczacie się czy nie? :D Miałyście pianki od Balea? Znacie te maszynki? Koniecznie dajcie znać w komentarzach! :)

11:07:00

MATOWA SZMINKA W PŁYNIE MARK - NOWOŚĆ od Avon

MATOWA SZMINKA W PŁYNIE MARK - NOWOŚĆ od Avon

Witajcie Słoneczka! Pewnie większość z Was słyszała już o nowych szminkach w płynie, które na rynek wypuściła firma Avon. Dla tych, które nie wiedzą.. szminki występują w dwóch wersjach: matowej oraz błyszczącej, każda wersja posiada 10 różnych odcieni. Ich cena wacha się koło 20zł, w promocji można kupić je nawet za 17zł. Więc cena jest całkiem przystępna, opinie które przeczytałam na temat wersji matowej (czyli tej co posiadam i ja) są pozytywne, a jak sprawdziła się u mnie? O tym dowiecie się niżej :)


Moja szminka to wersja matowa w odcieniu Irresistible. Lubię testować nowości, więc kiedy tylko pojawiła się w katalogu, koniecznie musiałam ją mieć! Szminka przyszła do mnie zabezpieczona dodatkowo w kartonik, zresztą bardzo gustowny. Już przy pierwszym użyciu byłam zaskoczona, jak gładko sunie po ustach, niczym muśnięcie. Kiedy czytałam opinie na innych blogach i dziewczyny właśnie o takim muśnięciu pisały, nie mogłam sobie tego wyobrazić ale opis był jak najbardziej trafny! Szminka cudownie nadaje kształt ustom. Jest dobrze napigmentowana i pachnie bardzo malinowo.


Teraz najważniejsza kwestia, a mianowicie trwałość. Chyba każda z Nas wymaga dobrej trwałości od szminek, żadna z Nas nie chce się martwić o to, że podczas ważnego wyjścia będzie musiała co chwile latać do toalety "przypudrować nosek". Powiem Wam, że ta szminka w płynie to dla mnie przełom w trwałości, jeśli chodzi o kosmetyki tak tanie. Miałam sporo szminek, bo lubię i już, i żadna nie wytrzymała tyle co ta! Dziewczyny pomalowałam się nią o godzinie mniej więcej 9 rano przed wyjściem, byłam na kawie, jadłam i dacie wiare, że o godzinie 15 dalej była na moich ustach? Aż mi samej ciężko w to uwierzyć! Szminka nie rozmazała się, zaczęła delikatnie ścierać się od środka ale naprawdę bardzo niewidocznie. Nowy produkt od Avon bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i idealnie nada się na imprezy. Na pewno sięgnę jeszcze po inne odcienie!


Co do wersji błyszczącej naczytałam się dosyć sporo negatywnych opinii i jakoś mnie zniechęciły do kupna. Natomiast wersję matową mogę Wam jak najbardziej polecić z ręką na sercu!


Tak szminka prezentuje się na ustach, w rzeczywistości jest jeszcze bardziej intensywna. Odcień jest dosyć odważny, ciemnomalinowy jak dla mnie. Miałyście już nowe szminki w płynie od Avon? Jak spisały się u Was? Wiem, że wiele z Was nie trawi Avon ale może nowości Was skuszą? :)

15:34:00

BODYBALM ARGANOIL ISANA

BODYBALM ARGANOIL ISANA

Cześć Kochane! U mnie po wielu dniach szarości, dziś zawitało piękne słońce i błękitne niebo - aż chce się żyć! Też tak macie? :D Chodząc wczoraj po centrum z koleżanką, totalnie wkręciłam się już w świąteczny klimat. Wszędzie choinki, mikołaje, piękne ozdoby i powiem Wam, że zaczęłam myśleć powoli nad prezentami. Nawet kilka już sobie upatrzyłam. W sumie warto wcześniej wszystko zaplanować i nie latać z wywieszonym językiem kilka dni przed świętami jak to zwykle u mnie bywało :) A jak wygląda to u Was? Macie już pomysły na podarunki dla najbliższych?


Balsam ISANA z olejkiem arganowym, dorwałam już jakiś czas temu za 99 centów. Zachęciła mnie oczywiście cena, która była niższa niż zwykle aż o 30 centów, no ale przecena to przecena. Przyciągnęła mnie i dałam się złapać. Opakowanie produktu jest bardzo przyjemne, nie robi szału ale też nie odrzuca. W środku mieści się 200ml balsamu. Zamykanie na klik, chodzi bez zarzutów. Balsam przeznaczony jest dla bardzo suchej skóry.


Konsystencja produktu jest dosyć rzadka jak na produkt, który ma dobrze nawilżyć naszą skórę. Pachnie całkiem przyjemnie lecz zdecydowanie zbyt mało intensywnie. Zapach jest ledwo wyczuwalny i trzeba mocno wytężyć węch aby coś poczuć. Nie muszę już chyba wspominać o tym, że na ciele również go nie czuć, no może kilka minut po nałożeniu. Z nawilżaniem radzi sobie raczej średnio. Nie przesusza skóry ale też nie nawilża jej odpowiednio mocno. Zaznaczę, że nie jestem osobą o bardzo przesuszonej skórze więc u osób wymagających mocnego nawilżenia nie zda egzaminu w ogóle.


Troszkę dałam się złapać na promocję, jeśli chodzi o ten produkt. Kupiłam go bardzo spontanicznie, pod wpływem chwili i nie był to dobry wybór. Nie jest to jakiś najgorszy balsam na świecie, raczej taki przeciętniaczek dla mniej wymagających osób. Dla mnie balsam musi mocno nawilżać i pięknie pachnieć długi czas na skórze. Ten niestety nie zdał egzaminu u mnie i nie kupię go ponownie. Tak czy siak, nie była to duża kwota i nie żałuję.


Miałyście balsamy od Isany? Jak się u Wam spisują? Jakie są Wasze ulubione balsamy do ciała, takie które intensywnie i długo pachną na skórze? Chętnie poznam coś nowego! :)


14:52:00

MAŚĆ Z SULFOBITUMINIANEM AMONOWYM czyli walka z pryszczami

MAŚĆ Z SULFOBITUMINIANEM AMONOWYM czyli walka z pryszczami

Hej Słoneczka! Od kilku miesięcy nie poznaje swojej twarzy. Jeszcze w wakacje cieszyłam się dobrym stanem cery, wiadomo że w okresie miesiączki wyskakiwało mi kilka pryszczy ale znikały lub miałam ich dosłownie kilka i były do przeżycia. Natomiast ostatnio nie mogę patrzyć na moją twarz. Oprócz pryszczy mam czerwone plamy, blizny i kompletnie nie wiem jak sobie z tym poradzić. Wydaje mi się, że załatwiłam się olejem rycynowym, który przytrzymałam za długo na twarzy, bo od tego czasu zdecydowanie się u mnie pogorszyło, jednak nie jestem pewna. Od tego czasu próbuje wielu sposobów na poprawienie stanu mojej cery aby uniknąć wizyty u dermatologa, tabletek i innych cudów wianków. Podczas poszukiwań w Internecie natknęłam się na MAŚĆ Z SULFOBITUMINIANEM AMONOWYM, zresztą znalazłam post o niej u jednej z Was na blogu i mnie zainteresowała. Jak sprawdziła się u mnie?


Od producenta:

Skład
100 g maści zawiera 10 g sulfobituminianu amonu.

Wskazania
W ropnych stanach zapalnych skóry, owrzodzeniach, czyrakach, trądziku wtórnie zakażonym, stłuczeniach, zapaleniu żył, jako środek przeciwzapalny, bakteriostatyczny, ułatwiający odchodzenie ropy.

Dawkowanie
Zwykle 1-2 razy dziennie nakładać maść na chore miejsca skóry.



Maść dostajemy w kartonowym pudełeczku na którym znajdziemy mnóstwo informacji dotyczących leku. W środku znajduje się tubka, w której mieści się 20g produktu. Za taką pojemność płacimy w aptece zaledwie 2,49zł. Trzeba przyznać, że cena jest bardzo atrakcyjna jak na lek, który miałby nam pomóc w walce z trądzikiem. Maść ma kolor ciemno brązowy, jest dosyć gęsta, łatwo się ja nakłada. Niestety produkt strasznie śmierdzi, mi przypomina to zapach świeżo lanego asfaltu.


Zrażona zapachem, postanowiłam zacząć kurację maścią. Producent zaleca jej stosowanie od 1-2 razy dziennie, co w moim przypadku było wręcz niemożliwe. Nie stosowałam się do tego z racji tego, że podczas normalnego dnia w pracy mam na sobie makijaż a maści nie jesteśmy w stanie nałożyć pod podkład, głównie ze względu na kolor i smród. Więc podczas kuracji trzeba być w domu i to bez makijażu. Troszkę mi to utrudniało moje leczenie. Kiedy miałam wolne siedziałam wysmarowana maścią całe dnie, jednak nie było to tak systematyczne jak powinno. Maść powoduje, że pryszcze wychodzą na zewnątrz same. Podczas kiedy siedziałam z maścią na twarzy, czułam czasami swędzenie, co tłumaczyłam sobie tym, że produkt działa.


Pomyślicie pewnie - dlaczego nie użyłam maści na noc? Jej kolor jest intensywny, brudzący (o czym przekonałam się na własnej skórze) oraz ciężko go sprać. Oczywiście jeśli macie jakiegoś pojedynczego pryszcza i chcecie się go pozbyć podczas nocy, możecie śmiało się posmarować i zakleić miejsce np. plastrem. W moim przypadku jest to za duża powierzchnia twarzy, która potrzebowałabym wysmarować, więc muszę stosować maść w ciągu dnia.


Lek uporał się u mnie z dużymi pryszczami, podczas kilku smarowań wszystko ze środka mi powyłaziło i w tej chwili wygląda o wiele lepiej. Jednak jeśli chodzi o zaczerwienienia oraz jakieś blizny po starych pryszczach tutaj nie wiele maść zdziałała w moim przypadku. Nie widzę różnicy. Mała rada na temat przechowywania leku. Polecam zostawić go w kartoniku, ponieważ samoistnie lubi się wylewać i dużo maści niestety ląduje w zakrętce a co się z tym wiąże również sporo produktu ląduje na kartoniku w środku. Więc jeśli nie chcecie zapaćkać sobie łazienki, szafki czy koszyczka to polecam zostawić produkt w kartoniku :)


Zamierzam dalej stosować tą maść, ponieważ poradziła sobie z dużymi nieprzyjemnymi pryszczami. Ale na blizny i resztę niedoskonałości muszę znaleźć inny środek. Może mi coś polecicie? Znacie ten maść? Macie problemy z trądzikiem i pryszczami tak jak ja? Piszcie w komentarzach, chętnie poznam Wasze zdanie! :)

16:17:00

ALVERDE naturkosmetik GEL MAKE-UP | EBELIN MAKE-UP PINSEL

ALVERDE naturkosmetik GEL MAKE-UP | EBELIN MAKE-UP PINSEL

Cześć Słoneczka! Ten tydzień w Polsce zleciał nam w mgnieniu oka. Nie miałam zbytnio czasu na to by tutaj zajrzeć, plan był jak zawsze napięty. Mieliśmy wiele do załatwienia i zrobienia, oczywiście nie wszystko udało się zrealizować w tak krótkim czasie, jednak jesteśmy zadowoleni. Powiem Wam, że wyjątkowo tym razem nie chciałam tak ochoczo wracać do Niemiec. Mało czasu spędziłam z rodziną i czuję pewien niedosyt, tym bardziej że nie wiem jak wyjdzie z naszym przyjazdem na święta, bo jak na razie wszystko się komplikuje. Zestaw z pierwszego zdjęcia to prezent urodzinowy od mojej koleżanki. Dostałam: Podkład Alverde GEL MAKE-UP 10 SOFT HONEYEBELIN MAKE-UP PINSEL oraz pomadkę Long Lasitng Lipstick, o której pisałam niedawno tutaj. Dzisiaj po dość długich testach przyszedł czas na pozostałą dwójkę - jesteście ciekawe jak spisały się u mnie? Zapraszam dalej :)


EBELIN MAKE-UP PINSEL - jak sama nazwa i wygląd wskazuje pędzel służy do nakładania podkładu. Muszę się Wam przyznać, że to mój pierwszy pędzel. Zawsze zakładałam podkład dłońmi i żałuję, że zaczęłam używać pędzla dopiero teraz. Produkt dostajemy bardzo fajnie zapakowany, mamy pewność, że nikt go wcześniej nie używał. Plastikowe pudełeczko u góry pędzla, otwiera się i możemy go w nim trzymać. Ja jednak z niego zrezygnowałam i wyrzuciłam, czego troszeczkę pożałowałam jak zaczęłam się pakować na wyjazd do Polski. Na szczęście pędzel przeżył podróż w kosmetyczce bardzo dobrze i nic się z nim nie stało.


Rączka pędzla jest czarna i posiada napis firmy. Wykonana jest bardzo porządnie. Włosie jest twarde a zarazem miękkie. Włoski nie uginają się mocno podczas nakładania co sprawia, że aplikacja podkładu jest bardzo szybka, dokładna i przyjemna. Produkt dostępny jest w drogerii niemieckiej DM, jego koszt to ponad 4 euro, czyli cena bardzo bardzo przyjemna i do tego radzi sobie bardzo fajnie. Nie mam niestety porównania ale nie mam się czego czepić.






ALVERDE naturkosmetik GEL MAKE-UP - czyli podkład w formie żelu.

Od producenta:

Podkład w formie żelu do makijażu wyjątkowo lekki, odświeżający  o matowym wykończeniu.Odbijające światło pigmenty zapewniają promienny cerę. Zawiera ekologiczne wyciągi z oczaru wirginijskiego i cytrynowej melisy oraz hialuronian sodu.Produkt przebadany dermatologicznie dostępny w czterech wersjach kolorystycznych, pojemność opakowania 30 ml.

SKŁAD:
Aqua, Glycerin, Pyrus Malus Fruit Water, Silica, Xanthan Gum, Phenethyl Alcohol, Sclerotium Gum, Lysolecithin, Pullulan, Coco-Glucoside, Sodium Hyaluronate, Citric Acid, Hamamelis Virginiana Bark/Leaf/Twig Extract*, Melissa Officinalis Leaf Extract, Limonene**, Benzyl Salicylate**, Benzyl Alcohol**, Parfum, [+/- CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77891] * ingredients from certified organic agriculture ** from nat. ess. oil


Podkład mieści się w małym szklanym słoiczku z zielono-złotą zakrętką. W moim przypadku produkt zawiera tylko 16,5ml a nie tak jak pisze producent 30. Odcień, który posiadam to numerek 10 SOFT HONEY. Mam bardzo jasną karnację i ten kolor pasuje mi idealnie. Kolor jest dosyć chłodny, mógłby być minimalnie cieplejszy ale nie narzekam. Produkt kosztuje lekko ponad 4 euro w drogerii niemieckiej DM, możecie go również dorwać tutaj.


Konsystencja podkładu to jak dla mnie taki bardziej lekki mus niż żel. Pachnie obłędnie, jak tylko go otwarłam siedziałam ze słoiczkiem pod nosem i wąchałam :D Z kosmetykiem trzeba niezwykle uważać podczas nakładania, ponieważ bardzo szybko zasycha. Nie można nałożyć go także zbyt dużo, ponieważ efekt jest przeciwny do zamierzonego. W nadmiarze roluje się i nie wygląda to estetycznie. Krycie ma całkiem dobre, zważając na to co mam teraz na twarzy (dużo pryszczy). Podkład niestety wysusza oraz tak jakby osiada na pryszczach, powodując, że wyglądają jeszcze gorzej. A próbując nałożyć go jeszcze więcej.. hm trzeba zmyć wszystko i zacząć od nowa.


Ogólnie na początku użytkowania byłam zadowolona z jego działania ale z biegiem czasu pokazał kilka swoich wad, których nie jestem w stanie zaakceptować. Głównie rolowanie się przy minimalnie większej ilości (czasami potrzebuję naprawdę dobrze przykryć niedoskonałości) oraz osadzanie na pryszczach powodując, że są wielkimi beżowymi bombami, które wyglądają okropnie. Jeśli chodzi o trwałość nie radził sobie jakoś tragicznie ale też nie zadowalająco. Nie nadaje się na pewno na całonocne balowanie.



Mam dosyć mieszane odczucia co do tego podkładu jednak bardziej mnie zniechęcił niż zachęcił do kolejnego opakowania. Myślę, że ten słoiczek jeszcze wymęczę na jakieś okazje szybkiego wyjścia z domu na chwilę. Nie zamierzam kupić go ponownie.


Mam nadzieję, że Was nie zamęczyłam i wytrwałyście do końca. Znacie tą markę i ten podkład? Miałyście a może słyszałyście? Jakie są wasze opinie? Jakich podkładów oraz pędzli używacie? Chętnie poznam Wasze propozycje :)
Copyright © 2016 PannaK , Blogger