poniedziałek, 31 października 2016

Mix fotek Październik 2016

Hej Kociaki! U mnie dziś piękne niebieskie niebo oraz słoneczko, które dodają mega pozytywnej energii!! :) Naprawdę aż chce się żyć, mimo tego, że jest poniedziałek. Dzisiaj wypada Halloween ale nie tylko, z racji ostatniego dnia miesiąca, czas również na mój post z serii mixu fotek :) Od razu uprzedzam, nie będzie tego dużo, ponieważ pierwszą połowę miesiąca byłam w Polsce z mega dużą opuchlizną na twarzy i robiłam naprawdę mało zdjęć sobie i w ogóle nie miałam na nic ochoty. Także będzie bardzo skromnie, zainteresowanych zapraszam dalej :)


selfie u Nas w sklepie 


w poczekalni u dentystki :) 


no i tutaj byłam już po wyrwaniu ósemeczki, także zimny koktajl na wzmocnienie w drodze powrotnej :)


jak się przypatrzycie zobaczycie Chomika!


kolejne selfi z daleka lecz trochę lepszy stan :)


Tutaj już DE i spacerek z Moim Kotem :) 


nowe pazurki musza być! Semilac 028 Classic Wine


kubeczek z boxu od Marleny sprawdza się idealnie! 


Selfie na kanapie :)


Kolejne na kanapie :)


A tu z moją nową znajomą w Niemczech - Julią. Nasze sobotnie spotkanie :)


W końcu gram na xboxie :)


Wyżerka w niedzielę w wyrku a co! :)

No i to niestety tyle dobrego, sama się zdziwiłam, że uzbierało mi się zaledwie kilka zdjęć. Nie łączyłam ich nawet w kolaż, bo dodałabym wtedy chyba z 3 fotki :D Jak Wam się podoba ta seria? Obchodzicie Halloween? Bo my dziś tylko drinkujemy, chyba nie można zaliczyć tego do obchodów :) Miłego dnia i wieczoru :)


piątek, 28 października 2016

Lash sensational od maybelline

Dzień dobry Misie! Niby już piątek a ja jakoś nie czuję radości. Z upragnieniem czekam już aż zacznę szkołę (co nastąpi za 2 tygodnie) i radochę z weekendu oraz dłuższego lenienia się w wyrku. Dzisiaj produkt, który leżał u mnie w łazience już jakiś czas. Użyłam go kiedyś i strasznie mi nie pasował ale teraz go doceniłam. Mowa o Lash Sensational od Maybelline. Zainteresowanych zapraszam do dalszej części posta :)


Od producenta:


Brzmi całkiem obiecująco :)


Moja opinia:
Standardowo zacznę od opakowania, które jest klasyczne dla większości maskar. Poruszyć mogę tu tylko grafikę, która trafia w moje gusta zdecydowanie. Stłumiony róż w połączeniu z czernią. W środku znajduję się 9,5ml naszego produktu, który ważny jest 6 miesięcy od otwarcia. Cena tego tuszu do rzęs obecnie w Rossmannie to 35,99zł. Można go dorwać często na promocji np -49% itp. Ja dałam za niego 24,99zł. Dostępny jest w każdej dobrze wyposażonej drogerii.


Szczoteczka. Zawsze bardziej zadowalały mnie takie większe i myślałam, że one własnie radzą sobie najlepiej z moimi rzęsami. może dlatego wcześniej byłam tak anty do niego nastawiona. Miałam jakiś wzór w głowie i się go trzymałam. Jednak to tylko kwestia przyzwyczajenia. W zbliżeniu prezentuje się ona tak:



Szczerze muszę przyznać, że na początku bardzo nie pod pasował mi ten produkt. Zaraz po otwarciu był dosyć płynny, cała zawsze byłam upaćkana nim na około i miałam serdecznie dosyć jego aplikacji. Jednak całkiem niedawno wpadł w moje ręce ponownie i naprawdę mnie zaskoczył. Tusz trochę zmienił swoją konsystencję, nakładanie go to czysta przyjemność i zadowolenie z efektu jaki nim uzyskuje :) Zresztą same zobaczcie i oceńcie :)

Tak wyglądają moje rzęsy, a właściwie są praktycznie nie widoczne :(




A tutaj potraktowane Lash Sensational + delikatna kreska na dole:





Jeszcze widać lekką opuchliznę po wyrywaniu ósemki, co za okropieństwo! Jak podobają Wam się efekty tej maskary? Miałyście? A może też jej używacie? Albo macie jakiegoś innego faworyta? Chętnie przeczytam Wasze zdanie :)

środa, 26 października 2016

097 Indian Roses Semilac - Recenzja lakieru hybrydowego

Hej Piękne! Stałe bywalczynie od razu pewnie zauważyły zmiany na moim blogu. Tak, szablon ponownie został zmieniony. Kolorystyka bardzo podobna do poprzedniej, autorka ta sama - Blokotek. Ciągle patrzyłam na te linki w poprzednim szablonie i musiałam się naprawdę wysilić by z nich cokolwiek wyczytać więc postanowiłam coś z tym zrobić. Jestem ciekawa Waszych opinii. Piszcie w komentarzach jak oceniacie teraz wygląd bloga :)

Lakiery hybrydowe są teraz bardzo popularne. Coraz więcej dziewczyn robi sobie paznokcie własnoręcznie w domu. Jest to na pewno tańsza opcja, jednak trochę czasochłonna. Te z Was, które śledzą mnie od początku wiedzą, że również jestem jedną z tych dziewczyn. Do takiego wyboru skłonił mnie mój wyjazd za granicę. No swojej stylistki paznokci nie dałam rady spakować do walizki :D A dzisiaj przedstawię Wam jeden z lakierów z mojej skromnej kolekcji. Zainteresowanych zapraszam dalej :)


097 Indian Roses od Semilac. Mój najnowszy zakup jeśli chodzi o lakier hybrydowy. Buteleczka standardowa jeśli chodzi o tą firmę. Zawiera 7ml lakieru. Pędzelek jest dosyć zgrabny i prosty dzięki czemu aplikacja jest naprawdę bardzo łatwa i przyjemna. Nic się nie leje po skórkach, o ile nie nabierzemy za dużo lakieru! :)


Konsystencja produktu jest jak dla mnie idealna. Nie za rzadka, nie za gęsta. Jeśli chodzi o krycie, to wystarczają już dwie warstwy. Przez co czas aplikacji się skraca. Bo wiadomo, dodatkowa warstwa to dodatkowy czas :)


Cena takiej buteleczki to 29zł. Myślę, że jak na lakier hybrydowy jest całkiem przystępna. Produkt jest łatwo dostępny, możemy go nabyć na samej stronie producenta, na allegro, w drogeriach.



Kolor na zakrętce lakieru jest zupełnie inny niż ten, który znajduje się wewnątrz, dlatego przy zakupie polecam zobaczyć na wzornik, lub jeśli kupujecie przez internet po prostu poszukać autentycznych zdjęć od blogerek :)



Kolor w rzeczywistości w środku wygląda tak:




Starałam się uchwycić kolorek przy świetle dziennym aby oddać jego autentyczny kolor. Może się on jednak różnić w zależności od Waszych ustawień monitorów :)


Tak produkt prezentuje się na pazurkach w ten sam dzień zaraz po wykonaniu :) Idealny na jesień!


Może mało widoczne, ale tylko takie zdjęcie miałam :( Pazurki tutaj są  po 3 tygodniach bez z jednego dnia :) Lakier nie odpryskiwał, nie ścierał się no i najważniejsze - wytrzymał długi czas i gdyby nie odrost pewnie zostałby jeszcze z tydzień czasu na swoim miejscu. Ogólnie jestem zadowolona z tego kolorku i szczerze Wam go polecam! :)

A Wy robicie paznokcie hybrydowe na własną rękę? Jaka jest Wasza opinia o lakierach Semilac? Podoba Wam się kolorek? Piszcie w komentarzach! :)

poniedziałek, 24 października 2016

white swan - white musk - czyli mgiełka do ciała z Biedronki

Cześć Misie. Tak jak obiecałam w poprzednim poście, od tego tygodnia wracam już do Was i będę na bieżąco. Dzisiaj tak czy siak miałam taki dzień organizacyjny i porządkowy od rana. Wyobraźcie sobie faceta samego przez 2 tygodnie w mieszkaniu, chyba wiecie o czym mówię :) W poprzednim poście pokazałam Wam box od Marleny a w nim pojawiła się mgiełka do ciała White Swan. Zaciekawiła mnie oczywiście i od razu wzięłam się do testowania, zainteresowanych zapraszam dalej :)


W zasadzie wcześniej nie miałam pojęcia o istnieniu tego produktu i nawet nie wiedziałam, że pochodzi on z Biedronki. Na pierwszy rzut oka wyglądał bardzo elegancko i ekskluzywnie. Dopiero potem będąc na zakupach w popularnym markecie, wyczaiłam go na półce za 14,99zł.


Zacznijmy od opakowania. Jak już wyżej wspomniałam wg mnie pierwsza klasa. Grafika bardzo przyjemna, stonowana i przejrzysta. Buteleczka wykonana jest z dosyć mocnego i przejrzystego plastiku, dzięki czemu wiemy ile produktu nam jeszcze zostało. W środku znajduje się 200ml różowego płynu, czyli w sumie jak na mgiełkę to całkiem sporo. Na opakowaniu w zasadzie nie ma zbyt wiele informacji oprócz samej nazwy i składu. Ale w sumie czego tu wymagać więcej? Przecież to tylko mgiełka do ciała z Biedronki! :)


Jeśli chodzi o zapach to zdecydowanie mój klimat. Czuję tu nutkę cytrusa, słodyczy i kwiatów. W zasadzie użyłam jej dopiero z 2 razy ale myślę, że tyle starczy by ocenić jej działanie. Zaaplikowałam ją zaraz po kąpieli i to było koło godziny 18 a na drugi dzień rano zapach był jeszcze lekko wyczuwalny na ciele! Byłam naprawdę w szoku, bo nie spodziewałam się takiej trwałości po mgiełce do ciała z Biedronki. Jeśli chodzi o wydajność, myślę, że tutaj też zda egzamin, bo naprawdę nie potrzeba jej wiele i do tego ma dosyć intensywny zapach :)


W Internetach wyczytałam, że mgiełki dostępne są również w innych zapachach:
  • Aromatic Green Tea 
  • Juicy Melon
  • Exotic Mango
  • Red Berry




Niestety jak widzicie skład nie jest zbytnio zachęcający, przede wszystkim w oczy razi Alkohol Denat. na pierwszym miejscu. Kolejne niestety, to to, że przy aplikacji na początku zdecydowanie czuć alkohol, jeśli jesteście przewrażliwione na tym punkcie, produkt nie jest dla Was :)


Sprawy techniczne. Wszystko działa, jak na razie, bez zarzutu. Atomizer psika również do góry nogami - próbowałam :D


W sumie produkt jest całkiem całkiem, podoba mi się jego zapach i długotrwałe działanie. Jednakże gdybym miała dać 15zł za taką mgiełkę do ciała to zawahałabym się. Myślę, że nie jest warta tej ceny.



Miałyście lub macie ten produkt z Biedronki? Jestem ciekawa jak sprawdził się u Was? Co w ogóle myślicie o mgiełkach do ciała? :) Piszcie w komentarzach! :)

środa, 19 października 2016

BOX od Marleny

Hej Słoneczka. Wiem wiem, dawno mnie nie było, bo aż prawie dwa tygodnie. Nie zapomniałam o Was, nie myślcie sobie, już się tłumaczę :) Otóż przyjechałam do Polski 8 października, podróż była bardzo męcząca i dojechałam dopiero na wieczór. O zgrozo 14h w busie! Niedziela była rodzinna wiadomo. W poniedziałek przywitałam się z naszym sklepem, musiałam zrobić małe przemeblowanie i w ogóle pooglądać ciuszki - rozumiecie :) Natomiast już we wtorek miałam umówiony termin na dentystę a w środę do chirurga na wyrwanie ósemki, które tym razem przeżyłam tragicznie. Naprawdę. Pierwszy ząb na dole. Dwa dni leżałam i snułam się jak duch. Potem ledwo ledwo zaczęłam dochodzić do siebie. W międzyczasie miałam wizytę u ortodonty a jeszcze do tej pory mam lekką opuchliznę i pobolewa :( W piątek jadę już do domu przez co znowu Was pewnie opuszczę na weekend ale obiecuję, że od kolejnego tygodnia wróci regularność postów. Wracam z nową energią do Niemiec! :)

Natomiast dzisiaj bardzo przyjemnie. Chciałabym pokazać Wam zaległy prezent, który dostałam od mojej przyjaciółki Marleny (znacie ją ze zdjęć) na urodzinki. Naprawdę cieszę się, że nie wysłała go pocztą do Niemiec, bo pewnie bardzo by się pokiereszował. Zapraszam do oglądania :)








Prezent bardzo trafił w moje gusta! :) Kolorystyka pięknie zachowana, co wręcz uwielbiam! A wy, lubicie dawać czy dostawać prezenty? :) Co myślicie o moim nazwijmy BOXEM od Marleny? :)

Zastanawiam się coraz bardziej nad kolejną zmianą szablonu, wiem, że niedawno był nowy ale faktycznie te linki są mało widoczne i trzeba się bardzo przypatrywać :) a może po prostu zmienić ten róż na np. ciemniejszy kolor albo czarne i szarości? Co myślicie? :)

Miłego dnia Słoneczka! :)
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.