środa, 3 sierpnia 2016

Lirene Alge Pure Technology - płyn micelarny

Cześć Kochane! Nie było mnie tutaj zaledwie 4 dni a mam wrażenie, jakby minął cały miesiąc. Wyszło tak, że gdy oddałam laptopa do sformatowania, okazało się, że cały dysk jest do wymiany. No i cała ta naprawa trwała dłużej niż powinna. Tak czy siak, po zalogowaniu czekała na mnie miła niespodzianka w postaci komentarzy, bardzo dużej ilości komentarzy - dziękuje Wam ślicznie! Zdjęcia do dzisiejszego postu przygotowałam jeszcze w Niemczech, wiedziałam, że pierwsze co będę chciała coś dla Was napisać po takim czasie. Ogólnie jeśli chodzi o podróż do Polski autem to bajka. Pierwszy raz wracałam takim środkiem transportu i z ostatnich 12h jazdy teraz zrobiło się 7h! Nie byłam jakaś zmęczona i walnięta po podróży. O wiele lepiej podróżować autem. Na granicy skapnęłam się, że zapomniałam ze sobą dowodu osobistego, Bogu dzięki nas nie zatrzymali!!  Dobra tyle rewelacji z podróży i w ogóle. Przejdźmy do dzisiejszego tematu czyli płynu micelarnego z Lirene.


Od długiego czasu byłam mega fanką Garniera i różowej buteleczki. Jakiś czas temu przed wyjazdem do Niemiec kupiłam sobie taki płyn zupełnie przez przypadek (musiałam się zaopatrzyć w razie wu), głównie ze względu na cenę, bo kosztował mnie koło 10zł za 400ml. Więc myślę sobie, w sumie tak jak Garnier a cena dwa razy mniejsza! Dodatkowo ostatnie 2,3 sztuki więc musi być dobry jak zostało tylko tyle - też tak macie? :P 


Nigdy wcześniej nie słyszałam nic o tym płynie micelarnym ani nie czytałam ze względu na moje zakochanie w różowym Garnierze. Więc zaryzykowałam i wylądował w moim koszyku. Wcześniej nie widziałam go nawet nigdzie w Rossmannie albo po prostu go nie szukałam. Po prostu nie wpadł mi w oko. 


Od producenta: 
Zawarte w formule cząsteczki micelarne doskonale usuwają makijaż i oczyszczają całą twarz. Produkt bogaty w witaminy z błękitnej algi odżywia i wygładza skórę, sprawiając, że staje się ona aksamitnie miękka w dotyku. Formuła została dodatkowo wzbogacona o mikroelementy soli morskich oraz glicerynę, które przeciwdziałają utracie wilgoci, nawilżają oraz łagodzą podrażnienia.  

Składniki:
Ingredients: Aqua (Water), Glycerin, Poloxamer 188, Polysorbate 20, Disodium Ricinoleamido MEA-Sulfosuccinate, Ethylhexylglycerin, Lonicera Caprifolium (Honeysuckle) Flower Extract, Citric Acid, Lonicera Japonica (Honeysuckle) Flower Extract, Sorbitol, Propylene Glycol, Sea Silt Extract, BHT, Oyster Shell Extract, Algae Extract, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Parfum (Fragrance), Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Limonene. 

Stosowanie:
Nanieść płyn na wacik. Rozprowadzić oczyszczając skórę twarzy i skóre wokół oczu. Powtarzać, aż wacik będzie czysty. Po użyciu rekomendujemy zastosowanie odpowiedniego dla skóry kremu Lirene. 


 
Moja opinia:
Zacznę od tego, że zapach tego płynu przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Jest zarazem delikatny, nie drażniący, bardzo przyjemny. Generalnie często go wącham (aż tak!). Bardzo dobrze zmywa mocny makijaż. Na co dzień mam kreskę na oku i pod nim. Radzi sobie doskonale. Po Garnierze miałam tak, że jak przejechałam po zmyciu makijażu wacikiem z tonikiem wacik był cały w podkładzie :/ czyli nie oczyszczał cery dokładnie. Tutaj jest inaczej. Skórę mam oczyszczoną z podkładu dostatecznie dobrze. Kolejnym plusem tego płynu jest fakt, że cholernie dobrze nawilża cerę. Po zmyciu makijażu czuję się jakbym wyszła spod prysznica, tak odświeża! Przynosi też uczucie ukojenia i chłodzenia. Naprawdę nie spodziewałam się takich dobrych efektów tego płynu, gdyż kupiłam go przez przypadek i miał być zamiennikiem Garniera na jakiś czas. Chyba już nie wrócę do Garniera (choć ostatnio kupiłam zapas :( i żałuje, że się połasiłam na promocję). Muszę jeszcze dodać, że płyn jest bardzo wydajny. Na drugim zdjęciu widać ile mam go aktualnie (tzn. w dniu robieniu zdjęcia, 3-4 dni przed wyjazdem). Używam go odkąd wyprowadziłam się do Niemiec, czyli 25 czerwiec. Czyli około miesiąc i 2 tygodnie. Nie ubyła mi nawet połowa buteleczki jak widać a używam go około 2-3 razy dziennie :) Cena produktu aktualne na stronce Rossmanna to 18,49zł. Nie wiem czy ja po prostu wtedy trafiłam na jakąś promocję w E leclerc, dając za niego coś koło 10zł ale nie przypominam sobie. Myślę, tak czy siak, że produkt jest warty i takiej ceny. Z ręką na sercu polecam Wam ten produkt :)

Miałyście Go? Co sądzicie? Wypróbowałybyście? Piszcie w komentarzach! :)

3 komentarze:

  1. Chętnie wypróbuję :) ja tym razem testuje zielonego garniera bo zawsze miałam różowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam zielonego Garniera ale dosyć dawno, nie kojarzę dokładnie jak mi z nim było ale już drugi raz go nie kupiłam :P

      Usuń
  2. Jak dla mnie świetny jest<3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.