14:31:00

Kolejne rozczarowanie od Isany

Kolejne rozczarowanie od Isany

Hej Kochane! Co prawda u mnie weekendzik zaczął się już wczoraj, bo dziś miałam wolne ale tak czy siak cieszę się z piąteczku. Za kilka godzin jedziemy do znajomych do Holandii, także liczę na mały odpoczynek i oderwanie się od rzeczywistości. A dzisiaj chciałabym przedstawić Wam kolejnego bubla od Isany. Co prawda olejek kokosowy z poprzedniego wpisu nie wypadł tak źle ale ten żel do golenia przechodzi sam siebie!


Jestem osobą, która lubi zmiany więc swoje kosmetyki również dosyć często zmieniam i testuję ciągle coś nowego. Tym razem coś mi odwaliło i kupiłam pierwszy raz żel do golenia od Isany. Widziałam w sklepie, że sporo kobiet po niego sięga więc bez zastanowienia wrzuciłam wersję z kwiatem moreli do koszyka. Grafika nie jest jakaś powalająca ale schludna. Cena i pojemność podobnie jeśli chodzi o żele od Balea. Moje pierwsze spotkanie w łazience z produktem było całkiem przyjemne dopóki.. nie minęło kilkadziesiąt sekund i piękny zapach żelu zmienił się w totalnego śmierdziela, dla mnie jest to zapach kojarzący się z taką starą bułką (dziewczyny jakkolwiek to brzmi autentycznie tak chyba najlepiej mogę Wam nakreślić ten zapach). Ja po prostu nie mogę. Dla mnie przede wszystkim produkt musi mieć piękny zapach, nie oszukujmy się.. to odpręża nasze zmysły oraz zachęca do ponownego użycia. Jeśli coś brzydko pachnie po prostu to nie jest dla mnie.


Samym brzydkim zapachem żel oczywiście nie zasługuje na miano bubla. Nakładanie produktu jako tako idzie w miare płynnie. Schody zaczynają się jednak przy samym goleniu. Żel zapchał mi całą maszynkę, która poleciała od razu do kosza. Co prawda była już stara, jednak z innymi żelami wspołpracowała jeszcze bardzo fajnie. Zużyłam już ponad połowę produktu i tak ciągle się łudzę, że może jednak.. ale nie. Być może trafiłam akurat na totalnie kijową wersję zapachową a wersje podstawowe spisują się całkiem fajnie. Jednak teraz długi czas nie sięgnę po żaden produkt od nich by to sprawdzić.


Skład:


Przyznam szczerze, że w ostatnim okresie marka Isana kompletnie mnie rozczarowała. Ogólnie nie przepadam za nią jakoś bardzo jednak złego zdania nie miałam. Teraz to się jednak zmieniło. Myślę, że przez najbliższy okres nie skuszę się na nic od nich. Znacie tą piankę? Lubicie pianki od Isany? Jak spisują się u Was inne wersje?


Kochane przypominam o rozdaniu, które trwa u mnie na blogu. Wciąż bardzo mało z Was się zgłosiło.. liczę na Was!!




15:49:00

ISANA - olejek kokosowy do włosów

ISANA - olejek kokosowy do włosów

Cześć Kochane! Od ostatniego posta minęły prawie 2 tygodnie a ja mam wrażenie jakbym pisała go wczoraj! Czas tak strasznie szybko ucieka mi przez palce, też tak macie? Wstaję w Poniedziałek w a budzę się w Piątek. Dzisiaj będzie o olejku kokosowym do włosów, o którym przeczytałam u jednej z Was na blogu i dałam się namówić. Ogólnie przestałam lubić produkty Isany i przejchałam się na nich w ostatnim czasie bardzo. Jak było z olejkiem kokosowym?


Od producenta:

Zawiera oleje kokosowy i awokado. Pielęgnuje, odżywia i ułatwia rozczesywanie włosów. Nadaje włosom połysk i elastyczność. Działanie pielęgnacyjne: Lekki olejek do włosów ISANA Kokos zawiera formułę pielęgnacyjną z olejami kokosowym i awokado. Ma świeży zapach kokosowy. Zapewnia włosom odżywczą pielęgnację i ułatwia ich rozczesywanie, jednocześnie ich nie obciążając. W efekcie włosy są fantastycznie lśniące i elastyczne. Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie.


Olejek mieści się w 100ml plastikowej buteleczce, w fajnej niebieskiej kolorystyce. Lubię proste grafiki, dlatego ta trafia w moje gusta idealnie. Butelka posiada pompkę, dzięki której wydobywamy odpowiednią ilość olejku, nie zacina się. Aktualnie jest w promocji w Rossmannie za jedyne 7,69zł. Konsystencja typowa dla olejku. W Interenecie spotkałam się z samymi pozytywnymi opiniami tego produktu, jednak po pierwszym spotkaniu z nim miałam odmienne wrażenia. Olejki zazwyczaj nakładam chwilę przed umyciem głowy na końcówki, które niestety mam zniszczone lub po umyciu jeszcze na mokre końcówki włosów by ułatwić rozczesywanie. Jeśli chodzi o olejek od Isany to owszem, ułatwia rozczesywanie ale nic poza tym. Jest to najzwyklejszy olejek, który zabezpiecza końcówki przed rozdwajaniem się. Dodatkowo mam wrażenie, że strasznie obciąża moje włosy, nawet jeśli używam go bardzo mało. Mam mieszane uczucia co do tego olejku i zdecydowanie wolę te od Avon z których jestem bardzo zadowolona i mam już któreś opakowania z rzędu. Zapach kokosu jest przepiękny i w ogóle jest to mój ulubiony jednak jakoś do tego produktu ciężko mi się przekonać. Z plusów to to, że na jest mega wydajny, starczy na naprawdę długo a Cena jest atrakcyjna. Może Waszym włosom przypadnie bardziej do gustu! :)


Znacie? Macie? Jakie są Wasze wrażenia Dziewczyny? Dajcie znać koniecznie w komentarzach! A ja zapraszam Was bardzo serdecznie na rozdanie, które trwa u mnie na blogu. Bardzo mało osób się zgłosiło, co bardzo mnie smuci. Do 40 osób barkuje jeszcze bardzo dużo.. Jednak liczę na Was Kochane!!

09:33:00

Nowość od Nivea - I AM THE BERRY CHARMING ONE

Nowość od Nivea -  I AM THE BERRY CHARMING ONE

Dzień dobry! U mnie za oknem cudowna pogoda, bezchmurne niebo, kawa Latte w ręce i blog - cudowne rozpoczęcie nowego tygodnia :) A jak u Was wygląda poniedziałek? W ostatnim czasie na blogach w mgnieniu oka pojawiło się mnóstwo recenzji nowych kremów od Nivea. Tak narobiłyście mi na nie ochoty, że postanowiłam przygarnąć różową wersję mix me.


Lubię markę Nivea, mają świetne balsamy do ciała oraz kremy. Od kiedy producent wprowadził  lekką wersję kremu Nivea, używałam ją do momentu, w którym nie pojawiły się kremy mix me. Zapragnęłam mieć chociaż jeden, mają cudowne opakowania, iście letnie i tak samo pięknie pachną - przynajmniej moja różowa wersja. Owocowy, słodki zapach, kojarzy się tylko z wakacjami. Krem przeznaczony jest do twarzy, rąk oraz ciała. W moim przypadku, jego przeznaczenie to głównie buzia, jednak dłonie również zdarza mi się nim pokremować, kiedy nie mam nic innego pod ręką. 


Krem zabezpieczony jest dodatkowo folią, która chroni go w drogerii przed ciekawskimi paluchami. Jego pojemność to 100ml, uważam, że to trochę mało jak na używanie go do całego ciała. U mnie jego wydajność jako balsamu na pewno nie byłaby duża, gdyż uwielbiam się balsamować kilka razy dziennie. Ale.. to super opcja na wakacje! Bierzemy jeden krem do wszystkiego i zaoszczędzamy naprawdę sporo miejsca w walizce!


Krem jest lekki, fajnie się rozprowadza i szybko wchłania. Daje uczucie odświeżenia i nawilżenia. Nie wymagam zbyt wiele do zwykłego kremu, zazwyczaj rościeram nim podkład po szyji. Do tego zadania spisuje się idealnie i dodatkowo pięknie pachnie. Na ciele również fajnie sobie radzi, choć wypróbowałam go tylko raz w takiej sytuacji.


Myślę, że sięgnę po inne wersje kremu na pewno i pobawię się by je pomieszać. Pierwsze wrażenie zrobił bardzo dobre. Przypominam Wam Kochane serdecznie o rozdaniu i życzę mega dobrego tygodnia z dużą ilością słoneczka! Ja już odliczam do wakacji.. jeszcze 3 tygodnie a 4 do naszego ślubu!! <3



09:05:00

2 Lata Bloga | Rozdanie - Wygraj Zestaw Balea

2 Lata Bloga | Rozdanie - Wygraj Zestaw Balea
Znalezione obrazy dla zapytania 2 lata urodziny wystrój słodki stół
(zdjęcie z Internetu) 

Cześć Słoneczka! 13 lipca mijają 2 lata odkąd prowadzę bloga, z tej okazji postanowiłam zorganizować dla Was małe rozdanie a do zgarnięcia będzie zestaw kosmetyków Balea. Zanim jednak przejdę do najprzyjemniejszego, chciałabym zrobić małe podsumowanie:

Liczba obserwatorów: 179
Łączna liczba wyświetleń: 55 900
Liczba opublikowanych postów (oprócz tego): 141

Chciałabym Wam bardzo podziękować za to, że jesteście tutaj! Prowadzenie bloga sprawia mi wiele radości. Uwielbiam robić zdjęcia, opisywać produkty, polecać je lub też nie. Fajnie, że ktoś ma ochotę czytać moje wypociny, to motywuje do dalszego działania! Mam nadzieję, że zrobicie mi tą przyjemność i weźmiecie udział w rozdaniu, które dla Was przygotowałam. 

Regulamin Rozdania

Rozdanie trwa od dziś 06.07.2018 - 23.07.2018 do godziny 23:59. Wyniki opublikuje do 3-4 dni po zakończeniu konkursu. Na dane do wysyłki czekam 3 dni od momentu ukazania się wyników, jeśli nikt się nie zgłosi w tym czasie, losuję kolejną osobę. Wysyłka tylko na terenie Polski. Aby rozdanie doszło do skutku musi się zgłosić do niego conajmniej 30 osób. Zestaw wygrywa tylko jedna osoba. Nagroda nie polega jakiejkolwiek wymianie.


Nagroda:



- Szampon i odżywka kokosowa Balea
- Kokosowa mgiełka do ciała Balea
- Żel pod prysznic po opalaniu Balea
- Maseczka z minerałami z Morza Martwego Balea
- Maseczka Peel-Off Balea
- Maseczka nawilżająca po opalaniu Balea
- Pianka do mycia rąk Balea


Wszystkie produkty są nowe, nieużywane i oryginalnie zapakowane.

Aby wziąć udział w rozdaniu:
- trzeba być publicznym obserwatorem mojego bloga

Dodatkowo można:
- umieścić banner konkursowy na swoim blogu (2 dodatkowe losy)
- zaobserwować mnie na instagramie (1 dodatkowy los)
- udostępnić informację o konkursie na swoim profilu Google (1 dodatkowy los)

Zgłaszamy się w komentarzach TYLKO pod tym postem! 

Wzór zgłoszenia: 

Obserwuję bloga jako:
Banner: Tak/nie (link)
Obserwuję na instagramie jako:
Udostępniłem/am informację o konkursie: tak/nie (link)


Banner konkursowy:


Niniejsze Rozdanie nie jest grą losową w rozumieniu ustawy z dnia 19. 11. 2009 o grach hazardowych (Dz.U.09.201.1540 z póz. Zm.). 
Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr. 4, poz. 27 z późn. zm).

Mam nadzieję, że skusicie się na to rozdanie. Warunki naprawdę nie są wygórowane, należy być tylko publicznym obserwatorem mojego bloga. Kto jest gotowy by przetestować produkty od Balea? Zapraszam serdecznie i wszystkim życzę powodzenia! :)

11:26:00

CZERWCOWE DENKO

CZERWCOWE DENKO

Hej Słoneczka! Ja właśnie zaczęłam weekend. Zdążyłam już ogarnąć mieszkanie, pogoda za oknem wymarzona, piszę denko w terminie i jeszcze zapowiada się całkiem ciekawy dzień! A jak u Was zaczął się weekend?

Avon Instinct - uwielbiam perfumy od Avon i cały czas jakieś kupuje, tego akurat ostatnio dawno nie widziałam w katalogu, nie wiem czemu.. tak czy siak zapach jest w klimacie takiej trochę dżungli jakkolwiek to brzmi, fajnie nadaje się na wakacje - KUPIĘ PONOWNIE

Avon LUCK - bardzo słodki perfum, fajniej sprawdza się zimą niż latem - KUPIĘ PONOWNIE


Balea krem do rąk z pompką - całkiem fajny produkt, raczej przeciętniak, krzywdy nie robił ale dla moich rąk to było jednak za mało. Nie dało się go wydobyć do końca z opakowania - MOŻE KUPIĘ PONOWNIE w innej wersji zapachowej

Balea krem do rąk Granatapfel - pachniał naprawdę średnio i nie w moim guście, nie nawilżał dłoni na tyle ile tego potrzebowałam ale plus za opakowanie, bo było malutkie i idealne do torebki - NIE KUPIĘ PONOWNIE

L'Occitane krem do rąk o zapachu piwonii - krem sam w sobie nie miał złej konsystencji ale to kompetnie nie mój zapach - NIE KUPIĘ PONOWNIE


Alverde peeling do ciała - recenzja - KUPIĘ PONOWNIE

Sól do kąpieli Cien Pistacja-wanilia - uwielbiam takie połączenia zapachowe, lubię ich sole i na pewno - KUPIĘ PONOWNIE

Markell scrub do twarzy - recenzjaMOŻE KUPIĘ PONOWNIE


Bielenda olejek różany do mycia twarzy - recenzjaKUPIĘ PONOWNIE

Tonik przeciw wypryskom Avon - recenzja - MOŻE KUPIĘ PONOWNIE


Balea żel pod prysznic arbus-wanilia - bardzo przyjemny zapach, lubię żele od Balea i chętnie po nie sięgam - KUPIĘ PONOWNIE

Babydream oliwka - zwykła oliwka bez jakiś większych efektów - MOŻE KUPIĘ PONOWNIE


Avon mgiełka do ciała kokos - bardzo piękny zapach, fajnie odświeża skórę, idealna na lato - KUPIĘ PONOWNIE

Garnier różowy - kolejne moje już opakownie - KUPIĘ PONOWNIE

Serum na zniszczone końcówki od Avon - recenja - KUPIĘ PONOWNIE


Lekki krem nivea - miałam kilka opakowań, fajny, lekki przyjemny, teraz zamieniłam na ten z serii Mix me ale do tego na pewno wrócę - KUPIĘ PONOWNIE


Color trend Avon Cosmetics - puder, nie był zły, utrzymywał się na buźce ale szału nie zrobił - MOŻE KUPIĘ PONOWNIE

Podsumowując czerwiec, zużyłam 17 kosmetyków, czyli w sumie chyba nie jest tak źle. Najfajniejsze jest to, że mogę zacząć testować nowe! A u Was jak zużycia w czerwcu? Znacie któreś z powyższych produktów? Jak Wam się spisały? :) Miłego i słonecznego weekendu wszystkim! :) 

12:18:00

Lekki krem o potrójnym działaniu z kwasami AHA i PHA od Bielendy

Lekki krem o potrójnym działaniu z kwasami AHA i PHA od Bielendy

Cześć Dziewczynki! Od jakiegoś czasu walczę z bliznami potrądzikowymi na mojej twarzy. Raz na jakiś czas również wyskoczy mi jakiś prysz. Ogólnie moja cera jest skłonna do zmian trądzikowych. Podczas ostatnich zakupów w sklepie E-zebra, które zresztą Wam pokazywałam tutaj, kupiłam Lekki krem o potrójnym działaniu z kwasami AHA i PHA od Bielendy. Jak sobie poradził?


Krem znajduje się plasikowym opakowaniu z pompką, co już dla mnie jest plusem. Kocham produkty z pompką. Koniec kropka. Na 50ml opakowaniu znajdziemy wszystkie potrzebne nam informacje. Od otwarcia produktu, mamy 6 miesięcy na jego zużycie. Krem przeznaczony jest na dzień i na noc dla skóry mieszanej, tłustej oraz tej ze skłonnością do zmian trądzikowych. Produkt zawiera składniki aktywne takie jak: Kwas migdałowy, Kwas laktobionowy, Witamina B3, Olej arganowy oraz D-panthenol. Producent obiecuje: redukcję zmian trądzikowych i teleangietazji (cokolwiek to jest:D), nawilżenie i zmatowienie skóry oraz działanie antyrodnikowe i przeciwzmarszczkowe.


Krem faktycznie ma lekką, białą konsystencję. Bardzo fajnie się go nakłada za pomocą pompki. Niestety nie widzimy ile produktu zostało nam jeszcze do końca. Nie da się również odkręcić buteleczki w razie gdyby cały krem nie został wydobyty. Zapach produktu nie należy do najprzyjemniejszych, kojarzy mi się z lekami. Krem nakładam codziennie rano pod podkład i zdarza mi się czasami również na wieczór choć niezbyt często. Po prawie miesiącu użytkowania tego przyjemniaczka zauważyłam znaczną poprawę mojej cery. Przede wszystkim: nie pojawiają mi się nowe pryszcze. To jest już dla mnie sukces, ponieważ wcześniej miałam cały czas coś na twarzy. Blizny, które mam na twarzy są bardziej wyciszone i przede wszystkim mniej widoczne. Jeśli chodzi o zmatowienie twarzy to naprawdę minimalne tak samo jak i nawilżenie. Nie wiem czy działa również przeciwzmarszczkowo, bo zmarszczek jeszcze nie posiadam.


Taka przyjemność kosztuje nas 30zł. Jeśli macie problemy z trądzikiem, uważam że warto wypróbować sobie ten kremik. U mnie spisał się naprawdę rewelacyjnie. Po miesiącu użytkowania wydaje mi się (bo nie widać:D), że mam jeszcze z pół opakowania bądź ciutkę mniej. W zapasach mam kolejny krem z Ziaji, który łągodzi zmiany trądzikowe jednak ten jest o tyle lepszy, że również powstrzymuje wysyp nowych pryszczy. Na pewno sięgnę po kolejne opakowanie, no chyba że w końcu wyleczę się z tych syfów na dobre! Oby.


Jak jest u Was? Macie problemy z trądzikiem lub bliznami po nim? Znacie ten kremik? Lubicie Bielendę? Dajcie znać koniecznie w komentarzach! :)

PS. Szykuję dla Was małą niespodziankę!! <3 

11:32:00

Catrice All Matt - Schine Control Powder

Catrice All Matt - Schine Control Powder

Hej Słoneczka! Odkąd na dworze zaczęło się robić na prawdę ciepło, w pracy mamy mega udrękę. Jest strasznie duszno i gorąco. Makijaż nie ma tam lekko. Nigdy aż tak się nie świeciłam a stosuję podkłady matujące. Skóra twarzy non stop się poci i nieważne czy używam mgiełki utrwalającej do makijażu czy pudru - nic nie ma szans. Postanowiłam wypróbować puder matujący marki Catrice, jak spisał się w ekstremalnych warunkach? Zapraszam dalej :)



Puder znajduje się w przeźroczystym opakowaniu, typowym dla tego typu produktów. Jest to odcień uniwersalny. Produkt ma biały kolor i jego zadaniem jest zmatowienie naszej buźki, w obietnicy producenta nawet do 12 godzin. W opakowaniu znajduje się 10g pudru i cena za taką pojemność to w niemczech 3,50 euro. Od otwarcia mamy 12 miesięcy na zużycie pudru. Zdecydowałam się na firmę Catrice, ponieważ używam od nich podkładu i myślałam, że kosmetyki będą fajnie ze sobą współpracować. Nie czytałam wcześniej opinii o produkcie.

Skład:


Zakup tego pudru był tak naprawdę mega spontanem z dnia na dzień, tak się świeciłam w pracy, że nie mogłam na siebie patrzeć w lustrze. Głównie w strefie T. Nie oczekiwałam zbyt wiele od tego pudru, jednak trochę się łudziłam, że może mi pomoże. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Owszem puder matuje twarz jednak tylko w przypadku jeśli: 
-zbytnio się nie spocimy na twarzy (a chyba właśnie chodzi o to, żeby w tej sytuacji głównie działał),
-działa również max około 2h od nałożenia i faktycznie spełnia swoją funkcję.
Produkt zużyję do końca w dni, w które będzie na dworze chłodniej i będę wiedziała, że nie będę musiała pracować fizycznie lub po prostu poza pracą. Ponownie na pewno go nie kupię i jeśli potrzebujecie naprawdę dobrego zmatowienia twarzy w upalne dni lub w pracy to ten produkt Wam nie pomoże. 


Znacie ten puder? Jakie macie z nim doświadczenia? Polećcie mi proszę jakiś puder transparentny, który fajnie zmatowi buźkę na chociaż 8h pracy? Czekam na Wasze propozycje! :)

PS. Dziewczyny dajcie znać, czy POPULARNE POSTY (z prawej strony) wyświetlają Wam się z normalnymi zdjęciami czy są rozmazane. Dzięki!

Copyright © 2016 PannaK , Blogger